Pisałem dzisiaj:

„Jeżeli (…) PiS postanowiło ofiarować większy poziom bezpieczeństwa na ołtarzu interesów politycznych, to oznacza to, że obecne pokolenie polityków tej partii nie powinno już wracać do władzy.”

Generał Roman Polko to wojskowy raczej przyjazny obecnej ekipie rządzącej. To, co mówi w sprawie Patriotów z Niemiec zdaje się potwierdzać to, w co naprawdę jest trudno uwierzyć:

„Nie można wykorzystywać pomocy Ukrainie do tego, żeby rozgrywać jakieś swoje polityczne gry z NATO-wskim partnerem. Niemcy są naszym bardzo ważnym sojusznikiem w NATO, z którym graniczymy. Mam nadzieję, że jednak nastąpi cofnięcie się do tego, co wcześniej mówił minister Błaszczak i będziemy te baterie, które nam Niemcy oferują, po prostu gościć na terenie Polski” (źródło).

PiS u władzy zużywa się coraz bardziej, a na jego zapleczu muszą grasować agenci urządzający prowokacje. Prowokacja to jest rozegranie emocji danego narodu przeciwko interesom tego narodu. Rząd, który nie jest odporny na prowokacje staje się nieświadomie ekspozyturą obcej agentury. Odporność na prowokacje zapewnia odpowiednia baza intelektualna, która musi być zapleczem każdego rządu.

Najwyraźniej PiS ławkę ma zbyt krótką. Kiedy dzwonią po raz drugi do Dudy, to możemy się wszyscy jeszcze pośmiać. Kiedy jednak gra dotyczy bezpieczeństwa Polski, to żarty na bok. PiS trzeba odsunąć od rządów.