Tuż przed Świętami miała miejsce dyskretna impreza z okazji prawie okrągłej 49. rocznicy urodzin Kanclerza. Tenże zaprosił na nią wyłącznie pracowników funkcyjnych tj. dziekanów, prodziekanów, dyrektorów, Kwestora, a dodatkowo także Kierownika Działu i Woźnego. Jak ktoś inny chciał wejść, choćby z kwiatami i życzeniami był stanowczo wypraszany już przy wejściu, którego pilnowało dwóch portierów, chwilowo zluzowanych z recepcji.

Impreza była przewidziana na 45-minut, więc wszyscy palili w pośpiechu po trzy papierosy bez filtra za jednym razem. Na stole stał bardzo drogi koniak, a przy nim napis: dekoracja, nie do konsumpcji. Obok niego stał rząd „małpek” krajowej produkcji, żeby nie trzeba było rozlewać po kieliszkach, piwo w plastikowych butelkach, Polokokta i przeterminowany sok pomidorowy. Do tego grubo krojony salceson, kaszanka, mortadela oraz szynka konserwowa. Wszystko elegancko pocięte i wyłożone na wczorajszej gazecie.

– Niech żyje pan Kanclerz, powiedział przyciszonym głosem jeden z prodziekanów, ale był na tyle słyszalny, że asystent Kanclerza chwycił go za kołnierz, podniósł i kilkakrotnie potrząsną mówiąc:

– A co? Miałby umrzeć? On nas na pewno wszystkich przeżyje, trzeba życzyć czegoś stanowczo więcej! – krzyknął asystent.

– Pomyślności zatem – powiedział dziekan Wydziału Zwierząt i Roślin.

– Pomyślność to pan Kanclerz już ma, życzcie więcej! – zaapelował asystent.

– Nowych, udanych inwestycji – zaproponował nieśmiało dyrektor Instytutu Psychiatrii.

– Sukcesów inwestycyjnych mamy już nadmiar – zgasił go asystent.

Zapanowała cisza i słychać było mlaskanie wynikające z konsumpcji salcesonu. Nie było chleba, ale dziekan dziekan Wydziału o Życiu przyniósł swój i częstował innych. – Ostatnio też nie było, więc prewencyjnie zabrałem – podkreślił.

– Nowej kochanki życzmy panu Kanclerzowi, takiej żeby i żona była z niej zadowolona – zaproponował jeden z dyrektorów. I zapadła cisza.

– A to akurat jest dobry pomysł, bo pan Kanclerz żalił mi się ostatnio, że jest niekochany. Kochanka byłaby jak najbardziej na miejscu, ale jak ją znaleźć? – zapytał asystent.

W tym czasie znikły ze stołu ostatnie kawałki salcesonu, mortadeli i kaszanki. Została szynka konserwowa. Wypito wszystkie „małpki” oraz połowę Polokokty, którą pito z gwinta, bo nie było szklanek.

– Jak znaleźć kochankę panu Kwestorowi? – głośno zamyślił się asystent Kwestora.

– Ja znam jedną taką, co by się nadawała. Absolwentka Wydziału Studiów nad Małżeństwem. Bardzo utalentowana, ukończyła studia z wyróżnieniem. No i młoda. – powiedział dziekan tegoż wydziału.

– Ale może by wcześniej rozeznać u pana Kanclerza czy chciałby mieć kochankę zaaranżowaną przez nasz kolektyw – zaapelował dziekan Wydziału Studiów nad Przyszłością.

– Bez sensu, kto z nas nie chciałby mieć kochanki – skwitował asystent. – Tylko żonę wcześniej trzeba spytać o zgodę. Tak delikatnie i z wyczuciem, uświadamiając jej, że to prezent od naszej społeczności. Kto to zrobi? – zapytał.

– Ja mogę ją zapytać, bo jest moją kochanką. Z pewnością odpowie szczerze. – zadeklarował wysportowany dyrektor Instytutu Numerologii.

Zapanowała cisza przemieszana z zazdrością i namysłem nad tym, jak można było publicznie wyznać takie rzeczy.

– Niech ją pan najpierw zapyta – polecił asystent i powiedział, że Kwestor zaraz nadejdzie. W tym czasie dołożono kolejne porcje salcesonu, mortadeli i kaszanki. Na stole pojawił się również pieczony kurczak z napisem „do zwrotu”.

– Witam wszystkich zebranych – powiedział Kwestor i od razu ustawiła się do niego kolejka osób z życzeniami.

W odpowiedniej hierarchii tj. dziekani, prodziekani, dyrektorzy instytutów, pozostali. Część osób padała do stóp kwestora i chwytając jego stóp głośno deklarowała: Przy Tobie, Najjaśniejszy Panie, stoimy i stać chcemy. Reszta robiła to samo ale bardziej powściągliwie.

Kwestor następnie rozdał wszystkim miniaturową katarynkę z pieśnią skomponowaną specjalnie na 49. rocznicę jego urodzin, którzy wszyscy z wdzięcznością przyjęli. Żegnając się z uczestnikami zebrania, z którego zniknęła już nawet szynka konserwowa, powiedział:

– Pomysł z kochanką dla mnie jest bardzo dobry. Znakomity wręcz. Żona powinna go zaakceptować, gdyż od 15 lat mnie nie kocha, więc nie ma powodu do zazdrości. Tylko proszę was, znajdźcie mi jakąś taką, która mi kłopotów nie poczyni.

– Oczywiście panie Kwestorze, zadbamy o to – powiedział w imieniu zebranych asystent i nakazał opuszczenie zebrania.