Odessa, na rok przed inwazją ruskiej swołoczy na Ukrainę w 2014. Nie wiem czy kiedyś jeszcze będzie mi dane pojechać do tego pięknego miasta.
To, że Europa po zajęciu Krymu i Donbasu odpowiedziała jedynie „wyrazami zaniepokojenia” oraz pluszowymi sankcjami tylko przygotowało grunt pod inwazję w 2022 roku. Ale i po tym jak odkryto masowe groby ludności cywilnej w Buczy i Irpieniu, na salonach wielu stolic europejskich słychać było mruczane pod nosem „ojtamojtam”. Są trzy główne wytłumaczenia dlaczego tak się dzieje.
Po pierwsze większość państw Zachodu oraz cała reszta świata akceptuje politykę tzw. stref wpływów. W myśl tej logiki Rosja jest wystarczająco dużym i silnym państwem, by mieć prawo do decydowania, którzy jej sąsiedzi będą mieli „koncesjonowaną suwerenność” i którzy bez zgody Moskwy nie będą mogli rozwojać swoich sił zbrojnych, uczestniczyć w określonych organizacjach międzynarodowych itd.
Po drugie, należy zwrócić uwagę na oświeceniową tradycję orientalizującego dyskursu stworzonego głównie przez francuskich i niemieckich myślicieli, którego celem było wykreowanie mitu niecywilizowanego, barbarzyńskiego i nacechowanego chaosem Wschodu po to, by uwiarygodnić cywilizacyjną przewagę Zachodu. Zgodnie z tą stygmatyzującą narracją, zdiagnozowaną i opisaną przez E. Saida w książce pt. Orientalism (1978) oraz Larry’ego Wolffa w książce pt. Inventing Eastern Europe: The Map of Civilization on the Mind of the Enlightenment (1994), „Zachód do konsolidacji własnego optymistycznego wizerunku jako ucieleśnienia oświeceniowych ideałów postępu ‘potrzebował’ słabiej rozwiniętego, nieucywilizowanego, zacofanego i niedojrzałego Innego, którego musiał odpowiednio przedstawić i nazwać, a więc wyposażyć w przypisaną mu przez siebie tożsamość” . Ten rodzaj ideologicznej narracji bynajmniej nie był typowy wyłącznie dla dyskursu politycznego. Niestety bardzo głęboko wniknął on w przestrzeń naukowej refleksji, zwłaszcza historycznej, socjologicznej, politologicznej, antropologicznej czy literaturoznawczej . Wreszcie stał się on, wraz z całym zestawem negatywnych stereotypów i uprzedzeń, częścią kultury popularnej, mającej jeszcze większą siłę oddziaływania. Tym samym Związek Radziecki jako niekwestionowany hegemon Europy Wschodniej zyskiwał niejako zewnętrzną (zachodnią) legitymizację swego panowania, albowiem w mocno upraszczających zachodnich wyobrażeniach Wschodu (Orientu), Moskwa stanowiła jedyne realne centrum polityczne zdolne do zapanowania nad rzekomym chaosem, nieustannymi waśniami etnicznymi czy innymi antagonizmami występującymi między etnosami Europy Wschodniej.
Po trzecie, wiele państw nadal marzy o powrocie do interesów gospodarczych robionych z Rosją, ale tutaj uwaga: poza tanimi surowcami Moskwa ma niewiele do zaoferowania. Nie jest nawet wyjątkowo chłonnym rynkiem konsumenckim. Potrafi natomiast perfekcyjnie korumpować polityków podejmujących strategiczne decyzje polityczne. Nie dużymi pieniędzmi, ale ogromną kasą, taką nie do policzenia. Do tego dysponuje dostatecznie dużym zasobem materiałów kompromitujących czołowych polityków europejskich.
Dlatego uważam, że jedności Europy wobec agresji rosyjskiej na Ukrainie nie ma i nie będzie. Cała nadzieja w tym, że USA nie mogą sobie pozwolić na to, by Moskwa przejęła kontrolę nad Europą Środkową, bo byłby to nazbyt widoczny sygnał ich przegranej geopolitycznej, na co Waszyngton niezależni eod tego kto tam aktualnie rządzi, pozwolić sobie nie może.
Zostaw komentarz