Nie wiem, bo z początku za młody byłem, żeby to zrozumieć. Po prostu wykonywałem pewne gesty w stronę Gabrysi, które ex post można byłoby uznać za rodzaj miłosnej afirmacji. Nosiłem jej tornister pod dom, w którym mieszkała. To była II lub III klasa szkoły podstawowej. Miała bardzo ciężki tornister. Nigdy nic z tego nie wyszło. Albowiem ja wkrótce zmieniłem szkołę.
Potem zakochałem się w Ewie. Miałem już wtedy wąsy. Ale nie miałem śmiałości jej o tym powiedzieć. Liczyłem, że się domyśli i ona w sumie się domyśliła, tylko ja wówczas się zawahałem. W sumie może i dobrze dla nas obojga. Nie jest dobrze szukać sobie faceta spośród jednego z trzech chłopaków w klasie Ewa była z Jastrzębia-Zdroju. Miała ładną sylwetkę i zielone oczy.
Lądując na studiach w Warszawie, na Osiedlu Przyjaźń, gdzie ATK miało pewien zasób miejsc, poznałem kilka interesujących kobiet. W zasadzie wszystkie do niczego się nie nadawały. Ego wywalone w kosmos plus roszczenia do chwały własnej. To ja już wolałem agresywnego chomika trzymać.
Potem się ożeniłem, bo uznałem, że moja nowa dziewczyna mnie kocha i ja ją kocham. Zatem wszystko było OK. Ale po czasie, po kilku latach już nie było OK. Bo jak się okazało, co innego sobie jednak przysięgaliśmy. A de facto stałem się zbędnym uczestnikiem gry o szczęście w (jej) życiu. Moja inteligencja jest jednak na nie dość wysokim poziomie zaawansowania. Plus jest taki, że z tego związku mam dwójkę fantastycznych dzieci – Marcela i Olę, o ewidentnie moich genach
Uparcie kochałem, ale w końcu przestałem. Nie, że się zmęczyłem, bo siły jeszcze były, ale że staram się nawet w taki pośredni sposób nie ingerować w wolność innej osoby, która nie życzy sobie mnie w swoim życiu. Tudzisiejszość kładzie nacisk na przyjemności fizyczne, czyli na seks. Tymczasem o wiele smakowitsze są owoce nieseksualne. Zdajesz sobie wówczas sprawę z tego, że zwykła rozmowa lub/i przytulenia innej osoby, daje ci poczucie samorealizacji i oczekiwania na gest z drugiej strony.
Kochanie nie jest kwestią emocji. Ostatecznie jest czymś co wymyka się socjologiczno-psychologicznej empirii, ale też nie przegrywa z….
Noooo… i tutaj trzeba sobie we własnym zakresie dopowiedzieć.
Zostaw komentarz