Czasami polityczna narracja rozsypuje się po tygodniach śledztwa, setkach dokumentów i przesłuchaniach komisji. A czasami wystarczy jedno pytanie.

Renata Grochal pyta Kamilę Gasiuk-Pihowicz:

— Czy rzeczywiście te nadmiarowe zyski koncernów paliwowych pójdą na nowy program CPN?

Odpowiedź:

— Absolutnie nie!

I nagle zrobiło się niezręcznie.

Bo przecież wcześniej słyszeliśmy zupełnie inną opowieść. Politycy koalicji przekonywali, że pieniądze z nadmiarowych zysków koncernów paliwowych mają zasilić pakiet CPN i pomóc obniżyć ceny paliw. Adrian Witczak z KO mówił wprost, że środki wpływające do budżetu „zostaną przeznaczone na pakiet CPN”. W Sejmie Mirosław Orliński z PSL-TD również przedstawiał projekt jako mechanizm, dzięki któremu nadmiarowe zyski mają służyć obniżaniu cen paliw.

A potem przychodzi jedno krótkie pytanie i słyszymy:

„Absolutnie nie!”

No to chwileczkę.

Skoro pieniądze z podatku od nadmiarowych zysków nie są w ustawie przypisane wyłącznie do CPN, to co dokładnie sprzedawano kierowcom? Ustawę czy reklamę ustawy? Mechanizm gwarantujący tańsze paliwo czy polityczną obietnicę, którą minister finansów może potraktować równie swobodnie jak ulotkę wyborczą?

I właśnie tutaj wyszło kłamstwo z worka. A jeśli ktoś uzna słowo „kłamstwo” za zbyt mocne, niech nazwie to po europejsku: dynamiczną korektą wcześniejszej narracji w związku z pojawieniem się niewygodnego pytania.

Brzmi elegancko. Benzyna od tego oczywiście nie tanieje.

Najzabawniejsze jest to, że do zdemontowania całej konstrukcji nie potrzeba było opozycyjnej komisji śledczej, tajnych dokumentów ani sygnalisty w ciemnych okularach. Wystarczyła dziennikarka i kilka sekund rozmowy.

— Pieniądze pójdą na CPN?

— Absolutnie nie.

Aha. Tyle w temacie.

Kierowco, pamiętaj tylko o najważniejszym: kiedy następnym razem usłyszysz, że nowy podatek wprowadzono specjalnie po to, żeby ulżyć twojemu portfelowi, sprawdź najpierw ustawę. Bo może się okazać, że twój portfel jest tylko statystą w rządowym spocie reklamowym.

A pieniądze?

Pieniądze są już jak najbardziej prawdziwe.

Tylko obietnica jakaś taka… nadmiarowa.