Najpierw zaakceptuj ciasteczka. Potem zapisz się do newslettera. Zakręć kołem. Odbierz kupon. Pobierz aplikację. Porozmawiaj z botem. Włącz powiadomienia.

Produkt? Spokojnie. Najpierw musisz przetrwać naszą strategię marketingową.

Ktoś chciał kupić zwykłą koszulkę, a trafił do escape roomu zaprojektowanego przez dział „zwiększania zaangażowania”. Brakuje już tylko zadania zręcznościowego i telefonu do przyjaciela.

Potem spotkanie. Sprzedaż nie rośnie. Co robimy?

Oczywiście. Dodajemy kolejny pop-up.

Tymczasem raport „E-commerce w Polsce 2026”, przygotowany przez Gemius we współpracy m.in. z PBI, IAB Polska i Akademią Leona Koźmińskiego, dostarcza branży kilku niewygodnych liczb.

75% badanych deklaruje, że wyskakujące loterie, gry i koła fortuny irytują ich oraz zniechęcają do zakupów. Trzy czwarte. Warto chwilę przy tej liczbie postać, zanim ktoś zamówi jeszcze większe koło fortuny. Najlepiej takie, które zasłoni cały produkt. W końcu produkt odwraca uwagę od kampanii.

26% badanych przeszkadza nadmiar powiadomień. Może więc siódme przypomnienie, że „Twój koszyk tęskni”, nie jest szczytem budowania relacji. Może klient po prostu pracuje. Albo porównuje ofertę. Albo chciałby sam zdecydować, kiedy wróci.

Ponad połowa badanych deklaruje rezygnację z zakupów pod wpływem dodatkowych kosztów dostawy. I tutaj robi się szczególnie interesująco. Można zapłacić za reklamę, przygotować piękną sesję, napisać chwytliwy opis i doprowadzić człowieka do koszyka. A potem pokazać mu taki koszt dostawy, że cały wysiłek kończy się zamknięciem strony. Zanim zwiększymy budżet reklamowy, sprawdźmy, co klient widzi tuż przed płatnością.

Do tego dochodzi sztuczna inteligencja. Według tego samego raportu 71% badanych nie chce powierzać AI samodzielnego podejmowania decyzji zakupowych. Klient chce mieć ostatnie słowo. Warto o tym pamiętać, projektując „inteligentnego asystenta”, który ma mu pomagać wybierać. Przydatna podpowiedź i podejmowanie decyzji za człowieka to dwie różne rzeczy.

Prowadzę sklepy i zajmuję się marketingiem. Fascynuje mnie, jak łatwo pomylić liczbę wdrożonych narzędzi z jakością obsługi. Można mieć AI, automatyzację i prezentację godną Doliny Krzemowej, a nadal skutecznie przeszkadzać człowiekowi w wydaniu pieniędzy.

Każde okienko, powiadomienie i dodatkowy krok powinny umieć uzasadnić swoje istnienie. Co ułatwiają? Na jakie pytanie odpowiadają? Czy pomagają wybrać produkt, poznać pełny koszt i spokojnie zapłacić?

Technologia potrafi znakomicie upraszczać zakupy. Wymaga jednak kogoś, kto najpierw zrozumie klienta, a dopiero potem wybierze narzędzia.

Bo klient też ma narzędzie do optymalizacji.

Krzyżyk w rogu przeglądarki.

Oskar Minge. Codziennie.

minge.studio — skróćmy drogę od „chcę” do „kupuję”. Porozmawiajmy o Twoim sklepie.