Nie jestem radykalną feministką, nie chcę też by ktoś pomyślał że nie lubię mężczyzn. To, nie tak. Facetów uwielbiam, częściej zaprzyjaźniam się z mężczyzną niż z kobietą. Tekst nie jest dedykowany każdemu mężczyźnie. To tekst dla tych którym wydaje się, że kobieta ma jeden zwój więcej niż kura…

Otóż to, tylko się wam tak wydaje. Mężczyźni wychodzą z założenia, że kobieta jest jego dodatkiem.

W rozmowie z warszawskim terapeutą, dyskutowaliśmy ostatnio o tym właśnie. Wtedy powiedział mi że ten problem w dużej mierze dotyczy mężczyzn ze Śląska. Nasze prababki, babki i część matek nie pracowały, bo były żonami swoich mężów. To faceci pracowali, to oni zarabiali i to oni mówili co kobiety mają myśleć, mówić i czuć.

Który mężczyzna wtedy zapytał kobietę o zdanie, poprosił o radę?  No i tak uczyli się nasi dziadkowie, ojcowie, mężowie.

Niestety sporo w tym że mężczyźni nas traktują gorzej , to nasza wina. Tak, nasza! To my gdy zaczynamy się spotykać z mężczyzną pokazujemy jakie jesteśmy fajne, błyskotliwe, zaradne. Potem gdy jesteśmy młodymi żonami pracujemy zawodowo, ogarniamy wszystko w domu. Gdy przychodzi dziecko na świat okazuje się że nie radzimy sobie z wszystkim. A panowie nie rozumieją dlaczego po pracy on ma coś robić, przecież był w pracy. No i frustruje się mężczyzna w domu a w pracy trzeba się wyładować. Ot i w ten sposób dochodzimy do ściany.

Świat się zmienia, kobiety coraz częściej zabierają głos, nie tylko przy urnach podczas wyborów. Kobiety coraz częściej są kierownikami, prezesami, ordynatorami, itd. Coraz częściej kobieta jest na tzw. stanowisku.  Mimo to ciągle musi udowadniać mężczyznom, że ma dobre pomysły i że wie o czym faceci do niej mówią.

Pracuje w zakładzie produkującym samochody. Przez całe lata był to typowo męski zakład pracy. Od kilku lat pracuje coraz więcej kobiet. Jednakże mało kto zwraca na nie uwagę. Kobieta kierownik czy lider to ewenement. Czy jesteśmy w jakikolwiek sposób gorsze od mężczyzn, nie. Mimo to właśnie tak jesteśmy traktowane. Chyba najgorzej mają się te kobiety, które ciężko sobie podporządkować. Współpracownicy, bardzo często pozwalają sobie na seksistowskie żarty, przełożony w dużej mierze stosuje przemoc. Oczywiście mowa tutaj o przemocy werbalnej, nie o rękoczynach.

W pracy spędzamy bardzo dużo czasu, byłybyśmy szczęśliwsze gdyby do pracy przychodziło się z wewnętrznym spokojem. Niestety, to co zauważamy coraz częściej to kobiety w miejscach pracy są coraz częściej zakładnikami. Taki przełożony ma ogrom okazji aby pokazać ci jak bardzo jesteś od niego zależna. Jeśli robisz wszystko jak on chce, jest szansa, że uda się przebrnąć przez zmianę bez konfliktu. Niestety, z góry na skreślonej pozycji jesteśmy wtedy, gdy pan przychodzi w złym nastroju do pracy. Wtedy musi znaleźć kogoś (czasem nie jedną osobę) na kim można się wyładować.  Nigdy nie potrafiłam zrozumieć tego, że ktoś ma zły dzień i wyładowuje go na pracowniku.

Oczywiście to nie jest tak, że tylko my kobiety jesteśmy narażone na gniew przełożonego, mężczyźni również. Na pewno rzadziej niż kobiety, jednak do mężczyzn jest większy dystans.

Mało ludzi zdaje sobie sprawę z tego że krzyk, to forma przemocy werbalnej. Zresztą, to nawet nie musi być krzyk, jeśli traktuję Cię inaczej, jest zdystansowany, jest to pierwszy symptom tego, że coś jest nie tak.

Płeć piękna jak mówią niektórzy, to osoby które są wrażliwymi istotami. Nie chodzi mi tutaj o jakieś anomalie, tylko po prostu czujemy trochę bardziej.

Koledzy w pracy często żartują, ewidentnie są to żarty seksistowskie. Nikt nie robi wokół tego szumu, bo gdy podczas rozmowy, pada żart typu: „kobieta nie człowiek” , „dlaczego kobiety mają mniejsze stopy”, itd. Żadna nie traktuje tego jak coś złego, tylko jako żart. Jednakże jak mężczyzna wywyższa się, pokazuje nam na każdym kroku, że jesteśmy gorsze, to wtedy już wiadomo, że robi źle.

Bardzo chciałabym żeby kobiety oprócz masy obowiązków miały również prawa. Chcemy móc nie czuć się napiętnowane przez naszych kolegów, czy przełożonych.

Czy to jest aż tak wiele?

Mam nadzieję, że kiedyś doczekam czasów gdy będziemy równe. Nie tylko w nazewnictwie tylko, że tak właśnie będzie.

Panowie, kobieta też człowiek.