Pomału zaczyna to być coraz mniej zabawne. Polskojęzyczni Rosjanie atakują nas korzystając już nawet z portali uznawanych od lat za głęboko polskie.

Najwyraźniej stopień infiltracji blogosfery jest znaczny. Pomijając już tzw. pożytecznych idiotów coraz wyraźniej widać, że kremlowska ofensywa propagandowa (z racji ciężkości trudno nazywać ją pijarową) polega na rozpraszaniu sił i sączeniu w uszy masy blogerskiej treści a to o zabarwieniu wyraźnie antypaństwowym, a to mającym na celu wywołanie efektów zbieżnych z polityką Kremla.

Truizmem jest stwierdzenie, że wedle tego ostatniego Czeczeni dzielą się na dwie kategorie. Pierwszą, pożądaną przez rosyjskie przywództwo, stanowią aktualni poddani Ramzana Kadyrowa; druga to natomiast liczna diaspora, mająca swoje skupiska również w Polsce. A przede wszystkim czynnie wspierająca Ukrainę w walce z Rosjanami. Pośród ochotników występujących po stronie Kijowa lwią część stanowią właśnie Czeczeńcy. Dlatego różni pożytecznietatowi mają za zadanie walczyć z nią wszelkimi metodami.

Poza tym są to jedyni uchodźcy islamscy w Unii Europejskiej, którzy deklarują chęć powrotu do swojego kraju. Oczywiście po uprzednim odzyskaniu niepodległości.

W Polsce trudno określić liczbę uchodźców narodowości czeczeńskiej. I jest to… jedyna pewna informacja. Niemniej, co trzeba sobie powiedzieć, istnieją ośrodki, w których doszło do chwilowego miejmy nadzieję wymieszania kultur – ortodoksyjnej islamskiej oraz europejskiej. O tym, jak wielki jest to błąd świadczą doświadczenia wcześniejsze o dekady państw tzw. starej Unii.

Ludzie, którzy jeszcze wczoraj żyli od pokoleń w islamskiej społeczności, nagle zostali przeniesieni w zupełnie inną rzeczywistość. Bez jakiegokolwiek przygotowania.

Tymczasem wartości kulturowe, wrośnięte niejako w genotyp, są nie do przecenienia. Pamiętam, że jeszcze stosunkowo niedawno (1981), młode studentki wyjeżdżające w góry do tzw. chatki (położonej pomiędzy Żywcem a Suchą Beskidzką konkretnie) były ostrzegane, żeby idąc do sklepu nie nosić krótkich spodni. O ile ludzie młodzi nie mieli nic przeciw, to starsi, szczególnie kobiety, mogli posunąć się do ostrej reprymendy. A nawet, jak w przypadku O., do oplucia.

Polska, XX wiek, 95 km od Katowic oraz 60 od Krakowa. Naprawdę w tym kontekście zachowania islamskich uchodźców znajdujących się w ośrodkach nie dziwią.

Wyobraźmy zresztą samych siebie, nagłym zrządzeniem losu (czy raczej zaburzeniem czasoprzestrzeni ;) ) umieszczonych w środku Love Parade w Nowym Jorku czy też wewnątrz baru dla gejów na Manhattanie.

Jeśli w ośrodkach uchodźcy będą umieszczani jak leci, bez rozróżniania ich macierzystych kultur, konflikty będą. Nie ma na to rady.

Nie ma też co dziwić się zdarzającej się przestępczości wokół ośrodków. Zawsze tak jest, że pośród uchodźców jakąś część stanowi tzw. margines. Jeśli macie okazję porozmawiajcie z obecnie już stabilną finansowo polską emigracją z okresu poprzedzającego stan wojenny i zapytajcie, jak wyglądało życie w Bundesbetreuungsstelle Ost Traiskirchen (Austria). Przypomnijcie sobie, że pod koniec lat 1980-tych jeszcze wtedy Niemczech Zachodnich Polak był synonimem złodzieja. Nawet na początku lat 1990-tych mawiano w Niemczech – jedź do Polski. Twoje auto już tam jest.

Warto również przypomnieć sobie pochodzący z 2012 roku polsko-czeski film Yuma.

Teraz po prostu obserwujemy zachowania, które cztery dekady wcześniej obserwowali Niemcy, za sprawą… naszych rodaków.

Nikt jednak rozsądny nie twierdził, że wszyscy Polacy to złodzieje samochodów czy też każdy Polak to sklepowy złodziej.

Tak samo nikt nie twierdził w Traiskirchen, że wszyscy mieszkający tam Polacy załatwiają między sobą porachunki za pomocą drewnianego klocka i uderzaniu nim w głowę śpiącego „wroga”.

Tymczasem obraz Czeczenów mieszkających w Polsce malowany jest zupełnie inaczej. Mający już sporą liczbę odsłon na Salon24 bloger pisze:

Nie mam na myśli tego, że ci sami ludzie mogą powrócić, by szturmować nasze granice kolejny raz w innym miejscu (a pisałem te słowa parę dni przed takim atakiem, w którym grupa 200 migrantów z pomocą służb specjalnych Białorusi próbowała dostać się do Polski w okolicach miejscowości Czeremcha[1]). Chodzi o to, czy im podobni – lub jeszcze gorsi – już się do nas nie dostali. I czy jakimś zrządzeniem losu nie dostali kart pobytu, aby móc zamieszkać w Polsce na stałe?

Czy to możliwe? Owszem. Jak to „jeszcze gorsi”? Już wyjaśniam. Ci znad granicy krzyczeli „Fuck you, Pollack” (i nie mieli na myśli amerykańskiego reżysera Sydneya Pollacka). Ci, którzy już tu są mówią wprost: „Polska będzie nasza – muzułmańska. Włos nam tu z głowy nie spadnie. Nie boimy się nikogo. Nic nam nie zrobisz”. A jak reagują na widok noszonego na łańcuszku chrześcijańskiego krzyżyka: „Jezus to debil… Zabierzmy jej ten krzyżyk. Trzeba ją zabić”. Naprawdę ktoś tak powiedział? Owszem. Gdzie padły te słowa? W ośrodku dla uchodźców w Polsce. Kto to powiedział? Przebywający w nich Czeczeni.

https://www.salon24.pl/u/krispin/1184732,oni-sa-wsrod-nas-czyli-czeczenska-ferajna

Wyboldowanie moje.

Czy z tej wypowiedzi mamy rozumieć, że zamiast pilnować granicy z Białorusią winniśmy prędziutko otoczyć kordonem wszystkie Ośrodki dla uchodźców, zaś mieszkających pośród zwykłych ludzi Czeczenów zatrzymać migusiem i zamknąć za drutami?

O ile jeszcze pierwsza cytowana wypowiedź może być uznana za prawdopodobną, tyle druga stanowi już wyraźną konfabulację, mającą na celu obudzenie nienawiści do innych osób ze względu na ich wyznanie. Trzeba bowiem pamiętać, że sam krzyż u islamistów może budzić wrogość (tak samo zresztą u rodzimych Świadków Jehowy) to Jezus w Islamie zajmuje wysoką pozycję.

Mimo różnic zasadniczo uznaje się, że Isa i Jezus to ta sama osoba, niejako „adoptowana” przez muzułmanów, a rozbieżności wynikają wyłącznie z odmiennych interpretacji.

Arabista i historyk profesor Tarif Khalidi tłumaczy: – pewna religia, islam, włączyła Jezusa do swych wartości duchowych, a zarazem wciąż ukazywała go jako niezależnego bohatera w walce między duchem a literą prawa. Pod wieloma względami jest to zadziwiająca historia spotkania dwóch religii: jedna umacniała swoją pobożność poprzez zaadaptowanie najważniejszych duchowych wątków drugiej.

https://geekweek.interia.pl/historia/news-isa-czyli-jezus-kim-jest-chrystus-w-islamie,nId,3492662

Tylko kompletny ignorant, liczący na podobną ignorancję innych może zatem wkładać takie słowa w usta nawet najbardziej antyeuropejskiego emigranta.

Ale przecież rosyjska propaganda nie jest przeznaczona dla intelektualistów. Odbiór musi być jak najbardziej masowy, a masa jako taka nie odznacza się przesadną skłonnością do myślenia.

W tekście na s24 bloger ów idzie jednak znacznie dalej. Oto najwyraźniej wymyślona przez niego postać niejakiej Mariny (jak można się domyślać Ukrainki, do tego z polskimi korzeniami) przeżywa traumatyczne chwile:

Ta nieugięta postawa – trzeba przyznać, że Marina ma charakterek – odbiła się negatywnie na jej sytuacji. Doszło do tego, że usłyszała: „Przygotuj się, ze twoje dzieci zostaną sierotami, bo jak wyjdziesz za bramę, odetniemy ci głowę”. Tak, te słowa padły naprawdę. Chyba każdemu przypomina się w tym momencie „incydent” z niemieckiego Saarbrücken, gdzie 27-letni syryjski „uchodźca” obciął głowę psychologowi z Ośrodku Terapii dla Uchodźców.

https://www.salon24.pl/u/krispin/1184732,oni-sa-wsrod-nas-czyli-czeczenska-ferajna,3

Doprawdy aż dziwne, że dekapitacji chcą dokonać za bramą Ośrodka, a nie np. w pralni czy obok komórki na węgiel…

Tajemnicza Marina wydaje się być tworem wyobraźni blogera:

Dlaczego tak dużą uwagę przywiązuję do osiedlających się u nas muzułmanów, w szczególności zaś do Czeczenów? Wiąże się to z informacjami, które podałem już na wstępie, a poznałem je z ust osoby, która miała tę wątpliwą przyjemność przebywania w ośrodku dla uchodźców, w którym większość stanowili właśnie Czeczeni. To nie ja, ale oni twierdzą, że przybyli tu szerzyć islam. Wolałbym, żeby Polska nigdy nie dostała się pod muzułmański but – taki może niedzisiejszy, nie kulti-multi jestem. Bo kiedy słyszę, że na stołówce odbierający obiad Czeczeni zamiast „dziękuję” mówili z uśmiechem w swoim języku: „obyś niósł na plecach trupa swojego ojca”, to naprawdę włos jeży mi się na głowie. A ona to słyszała.

Marina przybyła z dziećmi do Polski w 2018 roku. Została zakwaterowana w ośrodku dla uchodźców, w którym przytłaczającą większość stanowili Czeczeni[7]. Prócz nich przebywało tam tylko kilka rodzin z innych krajów: z Ukrainy, Afganistanu, Tadżykistanu, Kazachstanu oraz Iraku. Nic dziwnego, że Czeczeni czuli się „jak u siebie”, narzucając wszystkim swoją wolę. Wszystkim, bo wygląda na to, że pracownikom ośrodka (łącznie z kierownikiem) oraz policji także. W sumie trudno się dziwić, w końcu każdy z nich (mówię o mężczyznach) ma nóż i pali marihuanę (którą też handlują) – kto wie, co takiemu przyjdzie do głowy.

https://www.salon24.pl/u/krispin/1184732,oni-sa-wsrod-nas-czyli-czeczenska-ferajna,2

Okazuje się, że „Marina” zdaniem blogera z salonu ma polskie korzenie. Jej pradziadek miał pochodzić z Krakowa.

Czy tak ma wyglądać traktowanie bezbronnej osoby przebywającej w polskim ośrodku? Osoby, która jest wierzącą chrześcijanką? I na dodatek posiada polskie korzenie, bo jej pradziadek był Polakiem z krwi i kości, a pochodził z… Krakowa! Ktoś taki nie może od lat uzyskać karty pobytu w Polsce, ale opisani w tym tekście agresywni Czeczeni takie karty pobytu uzyskują. Jak to nazwać? Co to właściwie jest? To jakiś obłęd!

https://www.salon24.pl/u/krispin/1184732,oni-sa-wsrod-nas-czyli-czeczenska-ferajna,4

Wg autora bloga:

Czeczeni nie pracują. Zbierają pieniądze z różnych źródeł: z Ośrodka, z 500+, żywność z OPS-u, dostają skądś dary (np. naczynia), które potem sprzedają. Odkładają pieniądze, za które potem kupują euro i wysyłają do rodzin w Czeczenii. Kiedy mają już karty pobytu w Polsce wyjeżdżają na wycieczki do Czeczenii. Budują tam sobie domy za pieniądze wyłudzone w Polsce. Może tam za parę lat tam wrócą – na razie doją Polaków i płodzą kolejne dzieci. Widziałam, jak są ubrani – mnie na takie ciuchy nie stać. Nie bardzo chcą się uczyć polskiego. Po co, skoro tu ma być państwo islamskie? Dzieci niechętnie chodzą do polskiej szkoły. Nie wszystko chyba na zajęciach rozumieją. Awanturują się, biją inne dzieci. Biorą przykład z rodziców. I oni – między innymi ci, którzy mnie cały czas atakowali i poniżali – dostali karty pobytu, a ja nie. Ciągle wisi nade mną groźba deportacji.

Powyższe słowa stanowią kolejny „cytat”, jak można się domyślać, niejakiej Mariny.

Swoją drogą używanie imienia Marina świadczy niezbicie o rosyjskiej konotacji. Tak bowiem się dziwnie poukładało, że litera „и” po rosyjsku czytana jest jak nasze „i”, natomiast po ukraińsku jako „y”. Dlatego właśnie Марина po rosyjsku brzmi tak, jak w cytowanym tekście; po ukraińsku (i białorusku, ale tu pisownia ciut inna – Марына) brzmi tak samo, jak po polsku – Maryna. Czasem tylko u ludzi pochodzących z dawnych kresów zmiękczana jako Marynia (stąd popularne powiedzenie o d… Maryni).

Obliczone również na nieznajomość polskiego prawa są opowieści o Czeczenach siedzących w Ośrodkach i otrzymujących 500+ oraz żywność z OPS-u. To (nie)wiedza godna osoby, która swój „blog” prowadzi zza biurka na Łubiance (Moskwa, FSB), a raczej osoby zatrudnionej w „fabryce trolli” Jewgienija Prigożina.

Zakończenie nie pozostawia cienia wątpliwości. Czeczen to wróg największy, i szybko należy ludzi uciekających przez rosyjską przemocą wysłać do… Rosji!

Nasze pytanie powinno brzmieć, co zrobić z tymi niechcianymi gośćmi? Czy można się ich pozbyć? Czeczeni, którym nie zostaje przyznany status uchodźców, jako obywatele Rosji są deportowani na przejście graniczne z Obwodem kaliningradzkim. Może polską odpowiedzią na zajścia na granicy z Białorusią powinno być wypchnięcie w kierunku Kaliningradu grupy 200-300 Czeczenów, z obietnicą dostarczenia kolejnych takich grup?

(…)

Wydano już zbyt wiele kart pobytu w Polsce bandytom i nierobom, którzy nigdy nie powinny się u nas znaleźć. Tymczasem sprawy osób takich, jak opisana tu Marina nadal czekają na rozstrzygnięcie. Czy historia tej dziewczyny będzie miała szczęśliwe zakończenie? Mam nadzieję… nie, powiem to inaczej: wierzę, że jednak tak.

https://www.salon24.pl/u/krispin/1184732,oni-sa-wsrod-nas-czyli-czeczenska-ferajna,5

Mamy więc usunąć z terenu III RP osoby, które poszukały schronienia przed rosyjskim despotyzmem, często nawet przed śmiercią, na pewno zaś przed prześladowaniami. Jedynym czynnikiem, nakazującym ich wydanie w ręce prześladowców jest ich wiara. Bloger s24 wyraźnie to podkreśla:

za chwilę – broniąc się od wschodu – będziemy mieli islamskiego wroga za plecami?

Jednak ta silna fobia antyczeczeńska (choć akurat Czeczeni to jedyni w Europie uciekinierzy islamscy, na dodatek nie oczekujący na zasiłki, ale podejmujący na własną rękę zatrudnienie. I co najważniejsze – deklarują chęć powrotu do Ojczyzny) opiera się na dość wątpliwych podstawach. O tym, że „Maryna”, zwana z ruska Mariną, wydaje się być całkowicie fikcyjna już wspominałem. Popatrzmy na daty powstawania niektórych źródeł, na których to rzekomo opiera się cytowany tekst. Poza danymi statystycznymi, przytaczanymi w miarę aktualnie, mamy odniesienie do artykułu w Polska Times z 2018 r. (5), Dziennika Gazeta Prawna z 2009 (6), youtube z 2018 r. (8).

Zaś szczytem manipulacji jest zamieszczenie w tekście atakującym Czeczenów linku do materiału na Naszych Blogach o kobiecie, która została zgwałcona przez… Syryjczyków! (9). Pomimo dementowania tej informacji, jako celowo rozpowszechnianego na facebooku fejka, mającego nakłonić naiwnych do odwiedzania adresu, pod którym można było stracić kilkadziesiąt złotych, autor wpisu z podziwu godną powagą udaje, że wpis był OK. Tymczasem wystarczy poszukać w google’u by znaleźć:

Jeśli wejdziecie na stronę www: nowiny.warszawa.pl, nowiny.bydgoszcz.pl i wiele podobnych, to uruchomi wam się strona z informacją zatytułowaną: „29-letnia Polka brutalnie zgwałcona w okolicy ośrodka dla uchodźców w Lininie w gminie Góra Kalwaria„. Po chwili wyskoczy baner zachęcający do sprawdzenia osób, które zobaczyły wasz profil na Facebooku. Trudno go zamknąć, ale mniejsza o to. Na pewno nie powinniście klikać na przycisk sprawdź, który przekieruje was na wasze konto, gdzie zostanie opublikowany spam z filmem.

https://proline.pl/?n=uwazaj-na-nowy-przekret-na-facebooku

Kolejna staroć, mająca jednak uzasadniać fobie blogera w 2022 roku to materiał oznaczony nr 10. Tekst niejakiego Wawela ukazał się na s24… 7 czerwca 2017 r. – prawie 5 lat temu!

Atak Czeczenów na polską szkołę miał mieć z kolei miejsce w kwietniu 2017 roku (11).

Napaść na polską drukarnię w Białymstoku to z kolei lipiec 2013 r. (12). Szumnie zaś zapowiadany czeczeński terror w Lininie i Cetniewie – czerwiec 2017 r. (13).

Kolejny materiał, tym razem o muzułmanach nękających uchodźców z ośrodka pod Warszawą pochodzi sprzed 7 lat – z lipca 2015 roku, kiedy to Kopacz zapowiadała, że Polska może przyjąć nawet 70 tys. uchodźców z unijnego rozdzielnika i nawet tego nie zauważy (14).

Materiał o kosztach, jakie ponosimy na uchodźców to rok 2017 (16).

Patrząc zatem na materiał faktograficzny widać wyraźnie, jak bardzo bezsensowna jest teza wstępna cytowanego tekstu. Praktycznie wygląda to tak, jakby po 2017 roku (czyli od 5 lat) nie było już problemu z uchodźcami w ośrodkach. No, poza krótkim buntem z listopada 2021 r. Niemniej tekst, który uzurpuje sobie prawo do podsumowania aktualnej sytuacji uchodźców w Polsce oparty na wybiórczo dobranych materiałach archiwalnych jest nie do przyjęcia. A korzystanie z rozpowszechnianego na facebooku fejka świadczy wyjątkowo dobitnie o kondycji umysłowej, a raczej jej braku, autora.

Ale hipotetyczne zaburzenie umysłowe tego blogera ani o jotę nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z nawoływaniem do nienawiści na tle rasowym, z domieszką wyznania. Autor (bądź kryjąca się za nim grupa trolli) oddziaływuje na psychikę innych osób chcąc wzbudzenia u nich „najsilniejszej negatywnej emocji (zbliżonej do „wrogości”) do określonej narodowości, grupy etnicznej czy rasy” (post. SN z 1.9.2011 r., V KK 98/11; wyr. SN z 8.2.2019 r., IV KK 38/18). Według Sądu Najwywższego nawoływanie do nienawiści z powodów wymienionych w art. 256 § 1 KK to „wypowiedzi, które wzbudzają uczucia silnej niechęci, złości, braku akceptacji, wręcz wrogości do poszczególnych osób lub całych grup społecznych czy wyznaniowych, bądź też z uwagi na formę wypowiedzi podtrzymują i nasilają takie negatywne nastawienia i podkreślają tym samym uprzywilejowanie, wyższość określonego narodu, grupy etnicznej, rasy lub wyznania” (wyr. SN z 8.2.2019 r., IV KK 38/18,).

Treści składające się na pojęcie publicznego nawoływania do nienawiści na tle różnic rasowych SA w Katowicach odczytał jako „publiczne wzywanie (nawoływanie) innych osób do odczuwania i utrwalenia negatywnych emocji, niechęci oraz wrogości wobec przedstawicieli odmiennej rasy, przy czym dla realizacji występku określonego w przepisie art. 256 § 1 KK nie jest konieczny skutek w postaci przekonania przez sprawcę innych odbiorców do prezentowanych przez siebie poglądów, chociaż tym motywowane winno być jego zachowanie w inkryminowanym miejscu i czasie” (wyr. z 24.9.2013 r., II AKa 301/13, Prok. i Pr. 2014, Nr 7–8, poz. 29).

Treści stanowiące przedmiot wypowiedzi nawołujących do nienawiści powinny dotyczyć różnic, jakie istnieją ze względu na cechy narodowościowe, etniczne, rasowe, wyznanie albo bezwyznaniowość członków określonej społeczności (np. głoszone przekonania o wyższości danej grupy społecznej, poczuciu zagrożenia ze strony osób należących do innej społeczności, wystąpienia wzywające do ustanowienia ograniczeń w korzystaniu z określonych praw i wolności czy wartościujące twierdzenia o charakterze religijnym lub światopoglądowym).

(za: Kodeks karny. Komentarz, red. red. prof. dr hab. Alicja Grześkowiak, prof. dr hab. Krzysztof Wiak, 2021)

Jeden tekst, a tyle zastrzeżeń… Niestety, również prawnokarnej natury.

10.01 2022

fot. youtube (kanał24)