Powoli opada kurz po burzy, jaką wywołało głosowanie Ukrainy podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w Turynie 14.05.2022 r. Czas na wyciągniecie z tego wniosków, które nie są dla Polaków optymistyczne. Nikt nie zrobił dla narodu ukraińskiego tyle, co Polacy. Nie ma takiego kraju, który w takim zakresie, jak Polska wspierałby Ukrainę.
Od lat popieramy ukraińskie dążenia proeuropejskie i proatlantyckie. Prowadzimy akcję promowania pozytywnego jej wizerunku w kołach dyplomatycznych USA i Europy Zachodniej. Pomagaliśmy Ukrainie w walce z pandemią COVID-19 wysyłając w 2021 r konwoje z darowizną ok. 650 tys. szczepionek oraz ponad 129 ton sprzętu medycznego.
Konsekwentnie krytykowaliśmy i krytykujemy politykę Federacji Rosyjskiej wobec Ukrainy, zabiegamy i wspieramy przedłużenie sankcji UE wobec Rosji.
Po wybuchu wojny nieustająco udzielamy im wsparcia dyplomatycznego, militarnego, medycznego i socjalnego. Przyjmujemy do naszych szpitali na leczenie rannych, wymieniamy na złotówki ich bezwartościowe hrywny w wysokości do 10 000 (UAH) na jedną osobę. Rząd polski zadeklarował, że wszystkie porty przeładunkowe w Polsce – w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu – są gotowe do transportu ukraińskiego zboża.
Przyjęliśmy na swoje terytorium ponad 3 mln uciekinierów z Ukrainy głównie kobiet i dzieci do prywatnych mieszkań. Zapewniliśmy im świadczenia, jakie otrzymują polskie rodziny (rodzinne, wychowawcze („500+”), „Dobry Start” („300+”), rodzinny kapitał opiekuńczy (12 tyś. zł przez rok dla dziecka od pierwszego roku życia do ukończenia trzech lat) oraz dofinansowanie obniżenia opłaty rodzica za pobyt w żłobku, klubie dziecięcym lub u dziennego opiekuna).
Obywatele Ukrainy mogą odbywać nieodpłatne przejazdy w klasie 2 pociągami kategorii ekonomicznych TLK i IC PKP Intercity w komunikacji krajowej, spółki telekomunikacyjne obniżyły stawki za kontakty z Ukrainą. Wiele miast wprowadziło bezpłatną komunikację miejska dla Ukraińców na podstawie paszportu potwierdzającego obywatelstwo ukraińskie.
Polski prezydent A. Duda i premier M. Morawiecki mimo trwającej wojny odwiedzili Kijów by spotkać się z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim i w ten sposób wesprzeć go i naród ukraiński moralnie, symbolicznie i politycznie.
Wydawać się by mogło, że przy takim zaangażowaniu wszyscy Ukraińcy będą nam Polakom dozgonnie wdzięczni, co będą okazywać na każdym kroku. Życie szybko takie myślenie zweryfikowało. Znakomitym katalizatorem, jaki jest rzeczywisty stosunek ukraińskich elit do Polaków było głosowanie Ukrainy podczas Konkursu Piosenki Eurowizji w Turynie. Nasz wykonawca Krystian Ochman od jury naszych sąsiadów nie otrzymał żadnego punktu. Natomiast ukraiński zespół Kalush Orchestra który go wygrał od polskiego jury otrzymał maksymalną liczbę punktów.
Można by powiedzieć, przypadek, mało znaczący incydent, bo w głosowaniu za pomocą SMS ukraińscy widzowie przyznali nam maksymalne 12 punktów. Jednak, gdy przeczyta się wpis szefa ukraińskiego jury Eurowizji Wadima Lisica opublikowany na Facebooku, „Cały proces głosowania odbył się pod nadzorem adwokata wszyscy członkowie jury wcześniej zapoznali się z zasadami głosowania. Żaden członek jury nie miał możliwości wpływać na swoje decyzje, tym bardziej na przewodniczącego. Dlatego Polska i inne kraje otrzymały takie punkty, na jakie zasłużyły w opinii każdego z sędziów. Nikomu za to nie zapłacono. Nikt nie miał żadnych preferencji ani innych zachęt. (…) Za pomoc humanitarną, militarną i finansową dla Ukrainy jesteśmy i będziemy wdzięczni Polakom na zawsze! Ale to są rzeczy niezwiązane ze sobą” nasuwają się smutne wnioski.
Z tego wpisu jednoznacznie wynika, iż elity ukraińskie są wdzięczne nam za pomoc, ale na podziękowaniu się ona kończy. Gdy przychodzi do realnych działań wszystko zostaje zapomniane.
Wadim Lisica napisał, że „Żaden członek jury nie miał możliwości wpływać na swoje decyzje, tym bardziej na przewodniczącego” tak, więc naocznie mogliśmy się przekonać, jaki naprawdę ma stosunek do nas ich establishment. To on po wojnie będzie rządził krajem, a nie telewidzowie. Osobiście czarno widzę naszą przyszłą współpracę.
Po tym wydarzeniu z dużą ostrożnością podchodzę do hurra optymistycznych zapowiedzi polskich władz o braterskich relacji między nami a Ukraińcami. Obyśmy naszego bezgranicznego otwarcia na Ukraińców w przyszłości nie żałowali.
Dla Ukrainy strategicznym partnerem zawsze były, są i będą Niemcy, mimo blokowania zakupu dla ukraińskiej armii uzbrojenia, braku dostaw broni w czasie prowadzenia walk z rosyjskim agresorem i namawianiem do kapitulacji. Czegokolwiek by nie zrobili godzącego w ich żywotne interesy, to wszystko pójdzie szybko w niepamięć, bowiem czują do nich irracjonalny sentyment.
Natomiast my nie powinniśmy być zaskoczeni gdy zarówno teraz jak i po wojnie rząd ukraiński będzie podejmował niekorzystne dla nas decyzje gospodarcze czy polityczne. Dzięki Wadimowi Lisicy poznaliśmy myślenie ukraińskich elit. Wdzięczność za pomoc, a podejmowane decyzje „są to rzeczy niezwiązane ze sobą”.
Nie będę zdziwiona gdy za jakiś czas wykorzystają twierdzenie naszych władz, że „oni walczą za nas”, w związku z tym naszym obowiązkiem było ich wspieranie i przyjmowanie ich żon i dzieci. Jesteśmy kwita.
Konkurs Piosenki Eurowizji w Turynie stał się znakomitym katalizatorem stosunków polsko-ukraińskich. Zastanawiam się czy A. Duda, M. Morawiecki i polskie społeczeństwo wyciągną z tego zdarzenia wnioski.
Foto: internet
Bardzo bym chciał, aby polskie władze i społeczeństwo zaczęli używać rozumu, a nie działali tylko pod wpływem emocji.