Koronawirus ma swoje konsekwencje zdrowotne (medyczne), które pozwalają się z jako taką precyzją wyrazić w postaci dziennych, tygodniowych i miesięcznych statystyk. Koronawirus ma również konsekwencje gospodarcze, które zapewne również dadzą się za jakiś czas wyrazić w postaci liczb.

Koronawirus ma jednak także konsekwencje społeczne, które obecnie nie pozwalają się wyrazić statystycznie, a które są już odczuwalne. Mnie jako socjologa (z doktoratu) i częściowo politologa, interesują właśnie tego typu konsekwencje. W związku z tym poczyniłem kilka wstępnych obserwacji. Oto rezultaty:

1. Istotnie wzrosła liczebność jednostek, które mają światu coś ważnego do zakomunikowania i które czują się oszukane/prześladowane/ignorowane przez rząd/media/zwykłych baranów, nie rozumiejących co się tak naprawdę dzieje na świecie. Zważywszy, że jakieś 99,99% tych przypadków zapewne nie ma dostępu do prawdziwych danych o stanie świata, należy zwyczajnie pozwolić się tym ludziom wygadać, bo w gruncie rzeczy głównie tego potrzebują.

2. Niestety istnieje jeszcze gorszy gatunek człowieka od wyżej opisanego. To różnej maści idioci i kretynki, którzy postanowili tworzyć ad hoc blogi, vlogi, i inne kanały agresji mentalnej, w ramach których udzielają innym ludziom niby pożytecznych porad (choć sami pozostają w gruncie rzeczy bezradni), jak przetrwać ten rzekomo trudny czas. Ponieważ konkurencja w tej kombinacji jest dość duża, trwa licytacja, kto stworzy jeszcze głupszy przekaz dla jeszcze większych idiotów. Na marginesie warto zapytać, co w tym czasie robią dzieci tych ludzi, i najlepszą odpowiedzią jest, że ze wstydu odcinają się od swoich rodziców.

3. Nie wszyscy na szczęście jesteśmy podłączeni 24h do internetu. Grupą szczególnie wykluczoną internetowo są nasze umiłowane dziadki. Większość siedzi w domu na szczęście i liczy na pomoc rodziny, znajomych i wolontariuszy. Niestety jest w tej populacji niemały odsetek spod znaku „na coś i tak trzeba umrzeć”, którzy ze zwiększoną nadpobudliwością łażą od sklepu do sklepu w poszukiwaniu okazji, a „nóż coś w oko wpadnie”. (Owszem wpadnie, ale koronawirus). W pewnym sensie rozumiem, lepiej zginąć w walce konsumenckiej, niż skisnąć w domu po kryjomu.

4. Sportowcy. Bardzo groźna kategoria ludzi łamiących zasady izolacji. Smukła sylwetka, serotonina, adrenalina to wykładnia ich świeckiej religii. Święta trójca nowej religii nieodłącznie związanej z terrorem zdrowego żywienia, unikania przetworzonej żywności i jajek jako kurozbrodni. Dopóki żyli na wolności, wśród innych, wtapiali się w tłum niezdrowych i grubych ludzi, dało się ich znieść, ale ta ich bezczelna demonstracyjna nadaktywność fizyczna, w sytuacji gdy prawdziwy Polak-patriota siedzi na dupie i tyje, jest nie do zniesienia. Podkreślam – nie do zniesienia!!!

5. Gówniarze. Dzieci puszczone w samopas, teoretycznie na lekcjach on-line, w praktyce jak mój zstępny Marcel Cyryl – dwa ekrany – na jednym gry, na drugim lekcja. A pani – mówi zstępny – i tak tego nie ogarnia. Część odrabia lekcje, część udaje. W sumie to wszyscy udają, włącznie z nauczycielami. Co bardziej kumaci nauczyciele mają na tyle wyobraźni, żeby wiedzieć, co dzieje się po drugiej stronie monitora i że w najlepszym przypadku trwa tam domowa wojna o dostęp do jedynego w domu laptopa, żeby móc uczyć się, bo wiadomo, że nauka to potęgi klucz. Ale do czego, tego nie wie nikt.

6. Władze. Są zadowolone z siebie, twierdzą, że zrobiły wszystko, co było możliwe i pokazują na Italię, Hiszpanię i Francję, żeby biały człowiek mieszkający nad Wisłą poczuł, że jest odpowiednio zaopiekowany.

7. Opozycja. Trudny temat. Sama nie wie gdzie ma przód a gdzie tył, ale wie komu chce zaszkodzić. Najlepiej rzaądowi, bo jak zaszkodzi rządowi to… pomoże społeczeństwu (o swoje koryto nie walczy, gdzież tam). Ale jak to miałoby zadziałać, nie wie nikt, włącznie z Opozycją.

Na koniec krótka konstatacja: niektórzy ludzie lepiej wyglądają w maskach niż bez znich. Bezczelne twarze powinny być zakrywane dożywotnio.

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.