Broń masowego rażenia to już nie atom, liczy się tylko ekonomia i informacja, a w Rosji Putina za jedną i drugą odpowiadają służby wywiadowcze wsparte rozbudowanymi siatkami agenturalnymi z państw Europy i Azji. Dlatego Rosjanie z łatwością są w stanie zabijać zdrajców w dowolnym kraju i reżyserować kryzysy wewnętrzne, a służby Polski, Niemiec, Wielkiej Brytanii czy Francji mogą po fakcie jedynie pisać raporty w jaki sposób Moskwa znów zrobiła co chciała. Przed też piszą i ostrzegają swoje rządy, ale rządy ich nie słuchają. Są przecież ŚWIATŁE, a ŚWIATŁY RZĄD NIE TRACI CZASU NA TEORIE SPISKOWE. W wojnę z Hitlerem też światłe rządy nie wierzyły, a nasz wywiad ostrzegał ze wszystkich sił, jak jakiś pijany oszołom… Tymczasem Wschód działa do bólu schematycznie, powtarzając swoje działania od czasu przedwojennego Kominternu.
Erozja społeczna i polityczna państw zachodnich jest celem samym w sobie, chodzi w niej o to, aby władze poświęcały swój czas i pieniądze na zwalczanie niepokojów na własnym terytorium, a nie zajmowały się rozwojem gospodarki, armii czy blokowaniem działań państw takich jak Rosja i Chiny. Moskwa nie boi się małych państw, nawet jako kolos na glinianych nogach militarnie i finansowo może zneutralizować np. Francję, Niemcy, Włochy czy Wielką Brytanię. Nie może jednak pokonać Unii Europejskiej jako monolitu, stąd od 20 lat, odkąd okrzepły rządy byłego oficera KGB Władimira Putina, podejmowane są działania wywiadowcze (w tym agenturalne i asymetryczne) zmierzające do rozbicia wspólnoty, w tym przez wykorzystanie agentury wpływu, środków aktywnych i dezinformacji. Bardzo skutecznie. Unii dzisiaj już faktycznie nie ma.
Francja – Moskwa finansowała nacjonalistyczny Front Narodowy. Jego szefowa Marine Le Pen odwdzięczała się poparciem dla aneksji Krymu i federalizacji Ukrainy, wysuwała też propozycję dominacji w Europie osią Paryż-Berlin-Moskwa. Wcześniej Rosja finansowała francuską partię komunistyczną. Jednocześnie przez wykorzystanie inspiracji operacyjnej, korupcji i środków aktywnych (w tym zwłaszcza propagandy tzw. ferm trolli i dywersji) nasilane są protesty ruchu żółtych kamizelek, co obok zagrożenia terrorystycznego najbardziej destabilizuje kraj.
Włochy – lider narodowo-katolickiej Ligi Północnej i do niedawna wicepremier, Matteo Salvini nie kryje prorosyjskich poglądów i od lat zabiega na arenie europejskiej o zdjęcie sankcji nałożonych na Rosję po aneksji Krymu. Nieoficjalnie wiadomo, że partia Salviniego korzystała z wielomilionowego finansowania z Moskwy, a także negocjowano przebudowę ideologiczną Europy z demokratycznej na nacjonalistyczną i ściśle współpracującą z Kremlem. W czasie epidemii rządy Niemiec i Francji wprowadziły zakaz eksportu produktów i urządzeń medycznych które mogą być przydatne w walce z koronawirusem, czego skutkiem było zablokowanie nie tylko sprzedaży, ale też zatrzymanie tranzytu takich towarów zamówionych przez władze w Rzymie, choć umierały tam dziesiątki tysięcy ludzi, natomiast Rosjanie wysłali misję medyczną z wojskowymi lekarzami, również z GRU.
Wielka Brytania – największym sponsorem kampanii brexitowej i współtwórcą kampanii Leave.EU był Arron Banks – mąż Rosjanki związany z rosyjskim biznesem i jadający lunche z ambasadorem Rosji w UK. To on dokonał największej w historii wpłaty na fundusz referendalny w wysokości 8 milionów funtów, a później sponsorował twarz Brexitu – Nigela Farage – bez powodu płacąc czynsz za jego willę w Londynie, luksusowy samochód, szofera, ochronę a nawet podróż do USA na spotkanie z Donaldem Trumpem. Premier Boris Johnson odmówił ujawnienia raportu mającego potwierdzać, że społeczne poparcie dla Brexitu na skalę przemysłową symulowały w internecie rosyjskie farmy trolli, choć poprzednia premier Teresa May potwierdziła, że Kreml masowo ingeruje w ten sposób w wybory w wielu państwach europejskich. Nigel Farage ogłasza, że Unia „ma krew na rękach” za zachęcanie do protestów na Ukrainie, zaś wśród światowych przywódców najbardziej podziwia… Putina.
Węgry – premier Wiktor Orban i jego eurosceptyczna, narodowa partia Fidesz rządząca krajem od lat prowadzi politykę ścisłej współpracy z Rosją oraz przyjaźni z Władimirem Putinem. Współpraca dotyczy dostaw rosyjskiego gazu i ropy, kontraktu na rozbudowę elektrowni atomowej o wartości 10 miliardów euro czy realizowanego przez GAZPROM projektu budowy gazociągu Turkish Stream przez Morze Czarne z Turcji na Węgry. Budapeszt odrzuca wartości i prawo unijne, pozostaje w stanie permanentnego konfliktu z Brukselą, a także ostentacyjnie łamie zasadę izolacji Moskwy, manifestuje antyukraińskie nastawienie, a także blokuje porozumienie NATO z Ukrainą.
Grecja – bankrutujący rząd w Atenach od dawna jest w Unii outsiderem jedynie osłabiającym strefę euro, do tego pozostaje od dekad w stanie zimnej wojny z teoretycznie swoim natowskim sojusznikiem – Turcją, przed którą obrony upatruje u swojego teoretycznego wroga, czyli Rosji. Paradoks goni paradoks. Grecy czują się upokorzeni swoją sytuacją finansową, co również paradoksalnie przełożyło się na szybki lockdown Grecji z powodu braku środków na finansowanie służby zdrowia – na epidemię koronawirusa Aten po prostu nie było stać. W takiej atmosferze nie dziwi wielka sympatia zwyczajnych Greków do Rosjan – jedynych szczerze życzliwych im obcokrajowców, na co nie wpływa fakt, że Kreml sponsorował grecką, eurosceptyczną partię komunistyczną.
Polska – najbardziej antyrosyjski rząd w Unii jednocześnie najskuteczniej reprezentuje w niej interesy Putina rozbijając europejski porządek prawny i racjonalną politykę sankcji, czego dowodem jest chociażby masowy import syberyjskiego węgla i wykorzystanie jednego z czołowych jego importerów do przeprowadzenia zamachu stanu czyli afery podsłuchowej „gangu kelnerów”, ośmieszenie sprawy rzekomego zamachu w Smoleńsku, od lat systematyczne niszczenie polskich służb wywiadowczych i kontrwywiadowczych czyniących Polskę bezbronną przed rosyjskimi służbami, ujawnianie nazwisk nie tylko polskich, ale też amerykańskich szpiegów z CIA, czy w końcu bliskie przyjaźnie ze sponsorowanymi przez Kreml unijnymi ugrupowaniami politycznymi. Do tego pod pozorem walki z urojonymi zagrożeniami rząd niszczy polski biznes, kopalnie i służby odpowiadające za bezpieczeństwo kraju. Głównym głosem medialnym PiS-u od zawsze było skrajnie antyunijne Radio Maryja, które nadawane było początkowo z terytorium Rosji przez infrastrukturę nadawczą należącą do tamtejszego resortu łączności, a na jedną z uroczystości toruńskich zaproszono wtedy przedstawicieli rosyjskiej ambasady. Bardzo płytką nienawiść Kaczyńskiego do Rosji wyjaśnić może finansowanie kwotą 1,63 miliona dolarów jego spółki, której kapitał posłużył z kolei do utworzenia spółki SREBRNA. Kwota ta pochodziła od włoskich mafiozów z Neapolu (Kamorra), których spadkobiercy od dekad prowadzą liczne interesy z rosyjską mafią, w której za najważniejsze interesy odpowiadają byli oficerowie KGB – koledzy z młodości Władimira Putina.
Ukraina – agresja zbrojna miała na celu wyłącznie zablokowanie wejścia tego kraju do Unii, co się z łatwością powiodło. Po co więc ciągła okupacja wschodu, która tylko kosztuje, skoro można było wynegocjować pokój zdejmujący też sankcje? Ponieważ to przyczółek trwale rezonujący w całej Europie, wyjaśniający powód gromadzenia wojsk przy granicy zachodniej i coś, czego nie ma żaden kraj unijny: autarkia, czyli samowystarczalność gospodarcza zupełnie uniezależniająca od innych państw. Jej wprowadzenie samoczynne budziłoby podejrzenie przygotowań do wojny, ale została przecież wymuszona sankcjami…
* * *
Przeciwko Unii opowiadają się przede wszystkim partie i organizacje narodowców odrzucających ideę integracji państw, których spotkania organizowane były m.in. w rosyjskim Petersburgu. Unia podzielona przywróconymi z powodu epidemii kontrolami granicznymi oraz kłótniami o pieniądze i praworządność przegrywa walkę o serca Europejczyków z rządzoną silną ręką i stanowczą Rosją. Widzą oni, że Bruksela nie radzi sobie z kryzysami, kraje nie wspierają się tylko wzajemnie zwalczają, a do tego po Brexicie kwestią czasu wydaje się dalszy rozpad: usunięcie Polski czy Węgier oraz wystąpienie Włoch, Grecji, a nawet Francji. Proces ten trwać może latami albo nastąpić nagle, zainicjowany jedną iskrą – np. wyprowadzeniem przez jedną dyktaturę wojsk na ulicę, załamaniem płynności finansowej z powodu koronawirusa albo jednym zabójstwem na kształt wydarzeń z Sarajewa z 1914 roku, w tym również przeprowadzonym pod fałszywą flagą.
Tak podzielona Unia przestanie istnieć, a chronione przez nią i NATO kraje bałtyckie czy Polska nie mogą liczyć na bezpieczeństwo, tak jak na nic zdały się gwarancje udzielone Ukrainie przez USA i Wielką Brytanię. Do tego wciąż dochodzi do zabójstw politycznych zlecanych z Kremla, żadne terytorium pod stopami nie gwarantuje bezpieczeństwa przed trucizną ani ołowiem. Zabójcy ze Wschodu eliminują wrogów Rosji w Niemczech i Wielkiej Brytanii, a także w państwach muzułmańskich czy na Ukrainie. Ledwie kilka dni temu ochroną policyjną objęty został burmistrz Pragi Zdenek Hrib, po tym jak do Czech przybyć miał rosyjski egzekutor ze zleceniem na jego głowę, tak jakby granic nie było. Bo dla nich faktycznie nie ma.
Doktryna dezintegracji i dezinformacji osiągnęła poziom mistrzowski. Jedyną opcją na ocalenie Europy przed wyniszczeniem ekonomicznym i społecznym, po którym operacja militarna nie będzie już konieczna, jest zmiana filozofii działania kontrwywiadów i polityki bezpieczeństwa. Konieczna jest też większa dojrzałość polityków, których obecnie bez trudu rozgrywają nawet „gangi kelnerów”. Zamiast jedności mamy manifestację pogardy do słabszych i obojętności. Dziś geopolitycznie jesteśmy w połowie lat 30-tych XX wieku, Reichstag już dawno się pali. Gdy obudzimy się 17 września 1939 roku, na zmiany będzie już za późno a połowę świata znów od reszty oddzieli żelazna kurtyna.
Autor: Kazimierz Turaliński – polski dziennikarz śledczy, politolog, ekonomista, specjalista ds. windykacji i bezpieczeństwa gospodarczego. Autor książek o przestępczości zorganizowanej i służbach specjalnych. W 2016 roku pełnił funkcję eksperta Biura Analiz Sejmowych skierowanego do obsługi Sejmowej Komisji Śledczej ds. Amber Gold. Odpowiadał m.in. za analizę kryminalną tej sprawy.
Specjalizuję się w materii bezpieczeństwa i wywiadu gospodarczego oraz w sprawach karnych – kryminalnych, gospodarczych i skarbowych. Swoją drogę z wykonywanym zawodem rozpocząłem studiując prawo, nauki polityczne oraz ekonomię w specjalizacji podatkowej. Przeszedłem szkolenia prowadzone przez specjalistów służb cywilnych i wojskowych: polskich, amerykańskich, izraelskich i rosyjskich. Posiadam należne „z urzędu” uprawnienia do licencji II stopnia ochrony osób i mienia. W międzyczasie pracuję nad rozprawą doktorską z zakresu prawa konstytucyjnego i karnego.
Z komercyjnym sektorem bezpieczeństwa gospodarczego jestem związany od 2000 roku. Od tego czasu zrealizowałem ponad 900 zleceń, w tym rozwiązywałem problemy osób z listy najbogatszych Polaków, spółek giełdowych oraz działaczy politycznych, a także nagłaśniałem sprawy bulwersujących zbrodni i afer gospodarczych. Nie zliczę, ile razy konfrontowałem się z zawodowymi oszustami, brutalnymi kryminalistami, czy działającymi na ich rzecz prawnikami oraz skorumpowanymi funkcjonariuszami. Organizowałem obsługę prawno-detektywistyczną oraz ochronę fizyczną w państwach takich jak Rosja, Ukraina, Włochy, Francja, Wielka Brytania i Stany Zjednoczone. Pełniąc funkcje dyrektorskie zbudowałem w minionej dekadzie dwa duże piony realizacyjne w sieciach polskich kancelarii prawno-finansowych, a jako ekspert ds. karno-gospodarczych pełniłem funkcję partnera kancelarii JanSzed. Świadczyłem również usługi doradcze w sprawach przestępczości gospodarczej na rzecz komisji sejmowej w ramach działalności Biura Analiz Sejmowych. Następnie, wraz z moim zespołem zrzeszającym profesjonalistów z zakresu prawa karnego i cywilnego oraz detektywistyki, w większości składającym się z byłych oficerów służb państwowych, świadczyłem usługi na rzecz indywidualnych klientów, podmiotów gospodarczych, agencji detektywistycznych i kancelarii prawnych.
Jestem autorem ponad stu reportaży publikowanych w prasie polskiej, brytyjskiej i niemieckiej, autorskich programów szkoleniowych, szeregu publikacji książkowych z zakresu przestępczości zorganizowanej oraz aspektów prawno-ekonomicznych międzynarodowej przestępczości gospodarczej i bezpieczeństwa, a także podręczników branżowych. Część z nich zyskała uznanie uczelni wyższych i trafiła na listy literatury podstawowej studiów z zakresu detektywistyki, wywiadu gospodarczego oraz typologii przestępców m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim, w Krakowskiej Akademii im. Andrzeja Frycza Modrzewskiego, czy na Uniwersytecie Ekonomicznym w Poznaniu. Miałem też zaszczyt poprowadzić prelekcje podczas polskich sympozjów globalnej organizacji Strategic and Competitive Intelligence Professionals – SCIP zrzeszającej międzynarodowych ekspertów ds. wywiadu konkurencyjnego. Od 2014 roku prowadzę wykłady na Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie na kierunku studiów Strategiczny wywiad biznesowy. Wprowadzam studentów w tematykę „przestępstw gospodarczych” oraz „granic prawnych wywiadu biznesowego„, czyli prawa karnego i cywilnego. Od 2016 roku wykładam na tej samej uczelni zagadnienia „kontrwywiadu biznesowego” na kierunku Bezpieczeństwo biznesu, obejmujące metodykę ukrywania tajemnic przedsiębiorstwa i przeciwdziałania szpiegostwu przemysłowemu. We wcześniejszych latach miałem przyjemność również poprowadzić wykłady otwarte m.in. na Uniwersytecie Warszawskim, Akademii Obrony Narodowej oraz w Szkole Głównej Handlowej. Zapraszam także na zamknięte szkolenia z zakresu bezpieczeństwa biznesu, organizowane przez ARTEFAKT.edu.pl sp. z o.o..
Aktualnie ograniczam świadczenie opisanych wyżej usług i koncentruję się na aktywności publicystycznej i dydaktycznej.
Zostaw komentarz