Rezydenci mają rację, ale nie powinni protestować TERAZ. Bo TERAZ są sprawy ważniejsze.

Górnicy najczęściej protestowali w czasie zimy, bo groźba zimnych mieszkań, szpitali i szkół była bardzo skuteczna.

Strajki nauczycieli w czasie matur są wzmocnione wizją braku egzaminu uprawniającego do studiów lub rozpoczęcia pracy.

Rolnicy grożą zbiorami gnijącymi na drzewach i polach i ustawiają ciągniki na autostradach lub centralnych skrzyżowaniach miast.

Policjanci i służby mundurowe spokojnie „idą na zwolnienia”, bo wiedzą, że parę tysięcy chorych sparaliżuje ochronę obywateli.

Wszyscy wiedzą, że protest musi być dolegliwy i krótki, by osiągnąć cele i nie nastawić opinii publicznej przeciwko sobie. Wszyscy też wiedzą, że władza spełni postulaty, bo nie może sobie pozwolić na to, by działać przeciwko swoim wyborcom lub służbom siłowym pomagającym im utrzymać władzę.

My mamy ustawowo ograniczone możliwości strajku z uwagi na rodzaj naszej pracy. Jeśli chcemy protestować tak, jak inni, to wiadomo, że nic nie osiągniemy, bo opinia publiczna rozerwie nas na strzępy.

Wyborcami określonej opcji politycznej nie jesteśmy i nikt nie czuje się w obowiązku dbać o nas w celu uzyskania naszych głosów. Nie mamy reprezentacji politycznej, bo każda władza musi nas trzymać pod butem, gdyż reformy systemowe, o które walczymy uderzą w pieszczochów politycznych i twardy elektorat partii. Wybór jest prosty: o wyborców dbamy, a doktorów i tak się zagoni do roboty.

PR jest kosztowny i wymaga wielu lat ciężkiej pracy i olbrzymich nakładów, by społeczeństwo zrozumiało, że zadowolony obywatel, to przede wszystkim obywatel bezpieczny o swoje zdrowie w stanie zagrożenia i profilaktycznie kontrolowany.

TERAZ nam nie wolno protestować. Ok. To może powiedzą nam krytycy KIEDY mamy protestować (?) lub też CO oni zrobią dla nas, by nie trzeba było protestować z powodu wsparcia naszych postulatów przez wszystkie środowiska, grupy zawodowe i społeczne, przez wyborców i nie uczestniczących w wyborach? ….. Cisza? …. No właśnie.