W mojej wyjazdowej praktyce często jestem wzywana do osób , które biorą ogromne ilości leków. Rodzina zwykle jest zdezorientowana, który lek na co działa a pacjenci zwykle nie chcą brać aż tylu tabletek. Zwykle są to leki zlecone przez różnych lekarzy , u których leczą się pacjenci. Pacjenci idąc do kolejnego lekarza nie pamiętają co biorą, bo zwyczajnie nie znają nazw swoich lekarstw. Mają ich po prostu za dużo. A kolejny lekarz w dobrej wierze przepisuje nowe leki , z zaleceniem brania tylko ich bo są najlepsze.
Ale co ma zrobić pacjent?
Poprzedni lekarz też twierdził, że właśnie te od niego są mu niezbędne . Wtedy dochodzi do sytuacji, że chory w domu na kilka „pakietów” leczniczych i każdy jest mu niezbędny. Ale niestety w każdym zestawie są leki, które dublują się swoim działaniem lub nawet gorzej – nie mogą być brane razem. Problemem jest to, że żaden z badających pacjenta lekarzy nie widział tych wszystkich leków naraz i chciał wyregulować, i leczyć coś co mogło być efektem interakcji branych leków.
Moim zdaniem wynika to z braku czasu lekarza rodzinnego czy innego leczącego daną osobę, więc nie ma sensu by pacjent przyniósł do gabinetu siatki ze swoimi lekami bo i tak nikt tego nie przejrzy. Często też lekarze nawet na wizytach domowych nie maja na tyle czasu by „robić porządki” w apteczkach pacjentów.
Jednak uważam, że lekarze rodzinni powinni znaleźć na to czas bo od czasu do czasu powinniśmy ogarnąć dla dobra pacjentów i uporządkować zalecenia wszystkich specjalistów u, których leczą się nasi pacjenci.
Trafiłam ostatnio na wizytę do pacjenta rocznik 1936. Mieszka z synem , który ma problem z alkoholem i dochodzi do niego sąsiadka , która próbuje to wszystko ogarnąć. Spędziłam tam 1,5 godziny, próbując się dowiedzieć od pacjenta co zażywa, które leki ma ostatnio zlecone, ale jako że pacjent wiekowy i z demencją , a syn nie zorientowany zupełnie, niewiele się dowiedziałam. A pacjent z problemami oddechowymi i sercowymi , które mogą być oczywiście objawem chorobowym , ale po obejrzeniu części leków leżących na kanapie stwierdziłam, że mogą też być objawami niezłego namieszania w przyjmowaniu leków.
Po badaniu i na ile to było możliwe wydobyciu z pacjenta informacji o tym co robił żeby się lepiej poczuć doszłam do wniosku że chyba jednak mamy tutaj efekt namieszania w leczeniu.
Dodatkowo okazało się że , pacjentowi zlecono leki wziewne , ale nikt nie nauczył go jak je używać, więc było prawie jak u DrHouse’a. Pacjent zużywał leki, ale nie miały one prawa zadziałać, więc ratował się tabletkami, które jak się okazało brał zamiast raz dziennie kilkakrotnie i produkował sobie problemy sercowe.
Na szczęście trochę udało się pacjenta wyregulować, ale nie pozostało nic innego jak przejrzeć jego zapasy lekarstw i spróbować z nich zrobić zestaw, który mu nie zaszkodzi.
Zgadnijcie ile znalazłam leków?
Oprócz pudełek zajmujących siedzenie sofy 2 osobowej znalazłam, z pomocą sąsiadki pacjenta , 2 szuflady i 3 półki pełne różnych lekarstw. Części z nich nie byłam w stanie dopasować do historii chorób pacjenta, wiele było zdublowanych jako różne preparaty, które pacjent mógł zażywać jako różne leki, a były też i takie , które ktoś opisał na pudełkach niezgodnie z zastosowaniem.
No po prostu chaos totalny. Cud że pacjent , nie umarł od tych „niezbędnych” lekarstw. Na szczęcie moim zdaniem , nie brał ich zbyt często.
Zrobiłam niewielki porządek , rozpisałam zalecenia , a resztę leków , dla których nie znalazłam zastosowania, kazałam wynieść z domu , żeby pacjent ich nie mógł wziąć przypadkiem. Teraz pozostaje mi liczyć na to, że to zostało zrobione i liczyć ,że pacjent będzie dostawał leki zgodnie z rozpisem.
Zobaczymy…
Nie była to niestety jedyna wizyta w ostatnim czasie polegająca na robieniu porządków w lekarstwach pacjenta .
Nie czuję się osobą, mającą kompetencje do tego by robić korekty leczenia innych lekarzy, dlatego nigdy niczego pochopnie nie odstawiam pacjentom. Bardzo często jednak uświadamiam pacjentom , że biorą leki podwójnie jako dwa różne preparaty tej samej substancji lub biorą je w niewłaściwy sposób, lub o nie właściwej porze. Naprawdę bardzo często , takie uporządkowanie lekarstw daje super efekty w terapii i w efekcie czasem nawet pozwala cześć z nich odstawić z pomocą specjalisty.
Myślę , że gdyby każdy pacjent , biorący dużo leków mógł skorzystać z pomocy lekarza w ułożeniu swoich lekarstw w spokojnej atmosferze , moglibyśmy znacznie ograniczyć wielu osobom ilość zjadanych tabletek lub zastąpić część z nich naturalnymi substancjami.
Zostaw komentarz