Rozgrywka pomiędzy lewicą, często dla niepoznaki strojącą się w piórka narodowe, już nie toczy się w internecie. Również wszelkiego rodzaju mityngi, próby demonstracji etc. odchodzą do lamusa. Kolejny raz lewactwo sięgnęło do swoich korzeni i usiłuje zastraszyć społeczeństwo.

Stare jak nowoczesna Europa – nim lewactwo sięgnie po władzę terroryzuje społeczeństwo. Tylko Bóg w swoim miłosierdziu sprawił, że terror polityczny na rozdartych pomiędzy trzech zaborców ziemiach Polski nie stał się zalążkiem socjalistycznego nieszczęścia. Rosji się nie udało, czego wynikiem jest Imperium Zła, kładące swój cień na resztę Świata do tej pory.

Lewackie jaczejki w Polsce w naturalny więc sposób ciążą ku Moskwie. Jednocześnie, co wpisuje się w odwieczną strategię wszelkiej maści marksistów, oskarżają o te ciągoty innych.

Stąd wysyp „polskich i patriotycznych” portali i portalików sączących zupełnie jawnie wiadomości z Kremla dla niepoznaki sygnowane a to NDP, a to Chart a to jeszcze w inny sposób. I ciągle na kolanach przed Putinem.

Nie inaczej w mediach społecznościowych.

Oto wielokrotnie już skompromitowany Piotr Ikonowicz, ciągle uchodzący za „nadzieję” osób znajdujących się w trudnej sytuacji, próbuje wygrać poparcie części społeczeństwa i wali równo w Tuska i Kaczyńskiego.

A nuż uda się wyrwać najbardziej zlewicowany elektorat z obu partii? Wszak coś trzeba robić, a że Ikonowicz dobiegł wieku emerytalnego walcząc o dobro światowego proletariatu (czyt.: pozostając na utrzymaniu siostry) przydałaby się dieta poselska.

Kolejna kfiasta lewicy, obecnie posłanka Magdalena Filiks (ongiś etatowa działaczka społeczna ;) ) niezdarnie próbuje przywołać symbolikę religijną.

Jej emocjonalny szantaż zakrawa o groteskę.

Jeszcze dalej posunął się anonimowy user facebooka używający nicka Strajk Kobiet Nowy Dwór Gdański.

Prawda, jakie to proste? Teraz już wiemy, dlaczego na terenie III Rzeszy będącym wcześniej terytorium Polski został zlokalizowany obóz koncentracyjny.

Niekumatym wyjaśniam – Hitler po prostu przewidział, że Łukaszenka za 81 lat będzie organizował wyprawy „turystyczne” połączone z nielegalnym przejściem granicy dla chętnych z Bliskiego Wschodu. Polska zaś pilnując, by ci „turyści” nie przechodzili przez granice w dowolnym miejscu będzie w ten sposób kontynuatorką działalności Rudolfa Hössczy nawet samego Adolfa Eichmanna.

Świr, świr… świergolą ptaszęta unoszące się nad Nowym Dworem…

To jednak tylko podgrzewanie nastrojów, mające finalnie doprowadzić do ujawnienia kolejnego Cyby czy też Stefana W., domniemanego zabójcy prezydenta Gdańska.

Tak naprawdę chodzi o zastraszenie tych, którzy mogą i powinni przeciwdziałać lewackim manifom.

Niejaki Andrzej Morozowski, pracownik TVN, w rozmowie z Aleksandrą Chrzanowską ze Stowarzyszenia Interwencji Prawnej usiłował pozyskać nazwiska funkcjonariuszy Straży Granicznej. Wątpię, by Morozowski nie zdawał sobie sprawy, jaki byłby dalszy scenariusz.

Raptem dwa dni temu na innym portalu, nazywającym się „polskim i patriotycznym”, w istocie zaś będącym skupiskiem najbardziej odrażającej internetowej szczujni, ukazał się tekst nawołujący zupełnie jawnie do przemocy wobec policjantów.

Ten „odwet” miał być spowodowany zastosowaniem środków przymusu bezpośredniego, zasadność którego została potwierdzona w dalszym postępowaniu!

Portal ten słynie w Polsce z ujawniania danych osobowych wszystkich tych, którzy ośmielają się krytykować jego działalność.

Terror lewicowców, realizowany również za pomocą składania donosów do organizacji mających na celu przeciwdziałanie mowie nienawiści, dyskryminacji itp. a nawet założonych przez nich za chwilę znajdzie uzupełnienie w „akcji bezpośredniej”.

Już wiedzą, że za pomocą sądów i prokuratur nie da się zastraszyć społeczeństwa.

Dlatego poprzez ujawnienie miejsca zamieszkania chcą uderzać w rodziny. Funkcjonariusz ma się zacząć bać. I to wcale nie o siebie, ale np. o dziecko, żonę, siostrę, matkę czy brata.

Brnąc głębiej w tym szambie stosunkowo łatwo dokop się np. do b. WSI. Jeszcze głębiej zaś – do „blogerów” czy „redaktorów” czasem mocno ukorzenionych w jeszcze PRL-owskich służbach. To częściowo tłumaczy te metody.

Dodatkowo zaś wszystko to do obrzydzenia podlane jest sosem hurranarodowym, antysemickim, antyukraińskim i antypisowskim.

A nade wszystko antyszczepionkowym.

Ale to tylko mało udana maskirowka. Wystarczy przyjrzeć się promowanym treściom, aby wyrobić sobie zdanie co do „polskości” i „patriotyzmu” zarządzających, szumnie nazywających się „redaktorami”.

.

Jak długo jeszcze pod pozorem wolności słowa tolerować będziemy jawnie antypolską agenturę?

.

27.08 2021