… śladów, chciałoby się dopowiedzieć. Tekst jaki opublikowała jest bowiem utrzymany w duchu znanego dekady temu Ilustrowanego Magazynu Autorów w szczególności zaś szefa Klubu Kwadratowego Globusa imieniem Pepeg z gumy, nieślubnego syna wodza Azteków.
Wpisując się w ogólnome(r)dialną nagonkę na Zbigniewa Ziobro pisze:
Sąd zwleka ze sprawą Ziobry. A sędzia ma akcje Telewizji Republika
Warszawski Sąd Okręgowy od miesięcy nie rozstrzygnął prawomocnie sprawy aresztu dla Ziobry. Nie wydał też za nim europejskiego nakazu aresztowania, choć prokuratura wnioskowała o to już w lutym br. Wniosek nie został jeszcze rozpoznany.
Rozpoznaniem wniosku zajmuje się sędzia Joanna Grabowska z Sądu Okręgowego w Warszawie. Z jej ostatniego oświadczenia majątkowego wynika, że zgodnie ze stanem na dzień 31 grudnia 2024 r. posiadała akcje Telewizji Republika Spółka Akcyjna o wartości nominalnej 102 zł.
— To jest co najmniej niestandardowe, żeby sędzia miał akcje takiej telewizji. Umówmy się, to nie jest Orlen ani KGHM — mówi nam źródło związane z Ministerstwem Sprawiedliwości. I to jest problem, bo to chyba jedyny sędzia, który takie akcje ma. Nie bez powodu, bo żeby je kupić, trzeba jakoś ideologicznie zgadzać się z linią tej stacji, która jest mocno upolityczniona — podkreśla nasz rozmówca.
Sięgnijmy zatem do oficjalnych rejestrów. Pod numerem KRS 000446368 w Sądzie Rejonowym dla m. st. Warszawy figuruje Telewizja Republika Spółka Akcyjna.
W rubryce 8 czytamy:

A zatem na 6.498.001 akcji sędzia Grabowska wraz z mężem dysponowała na koniec roku 2024 aż….102, czyli 0,0015697135%.
Faktycznie, można zasadnie przyjąć, że taka ilość wystarcza do kontrolowania spółki. 😉
Ale, jak ongiś mawiali przeciwnicy marksizmu, nie ilość, lecz jakość.
Najwyraźniej wyjęte z… dłoni „źródło” Gałczyńskiej w tej niezauważalnej na Walnym Zgromadzeniu śladowej ilości upatruje… defekt ideologiczny, mający przekreślać SSO Joannę Grabowską.
Sekunduje jej w tym magister Barszcz, pardon, Żurek. Wypowiadając się dla WP stwierdził:
— Zdecydujemy dzisiaj o ewentualnym złożeniu wniosku o wyłączenie sędziego. Każdy sędzia może mieć akcje, jakie chce. Czy samo to powinno być podstawą wniosku o wyłączenie sędziego ze sprawy? Tu nierzadko są sporne zdania, ale jeśli sędzia ma orzekać w sprawie człowieka, który jest korespondentem tej upolitycznionej telewizji, to występuje tu bezpośredni związek referenta z podsądnym. Mam nadzieję, że to skróci czas oczekiwania na decyzję sądu w sprawie aresztu.
Bar… pardon, Żurka można zrozumieć. Otóż kolejny blamaż, jaki aktualnie ponosi neoprokuratura pod jego dowództwem mus być w jakiś sposób wytłumaczony.
Zatem mamy zalążek teorii spiskowej – SSO Grabowska została zdemaskowana jako jedna z ludzi Ziobry, których ten poutykał w całym wymiarze sprawiedliwości po to tylko, by ci przeszkadzali w przywróceniu praworządności czyli prawa takiego, jak oni je rozumieją.
Zwłaszcza, że termin wydania Europejskiego Nakazu Aresztowania został wyznaczony na… wrzesień.
Tyle, że nie ma w tym winy Grabowskiej. Ludzie Żurka bowiem odwalili manianę. O czym zresztą wiadomo było jeszcze przed posiedzeniem sądu pierwszej instancji, wydającego postanowienie o tymczasowym areszcie na terenie Polski.
W środę 19 listopada 2025 roku neoprokurator Korneluk w TVN24 był pytany o odległą datę posiedzenia aresztowego (22 grudnia).
Korneluk terminem nie był specjalnie zdziwiony. Powodem miał być ogrom materiału dowodowego zgromadzony przez prokuraturę.
– Materiał dowodowy to jest 5800 tomów akt spraw. Jeden tom to 200 kart. Proszę sobie przeliczyć – taką analizę sąd musi dokonać przed podjęciem decyzji o zastosowaniu środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania.
Tym bardziej taka analiza musi być dokonana przez sędziego przed wydaniem ENA. Co więcej, od grudnia 2025 roku przybyło sporo nowych materiałów, w tym te, które stały za odmową wydania ENA przez sędziego Dariusza Łubowskiego.
Ale wg stanu z grudnia ubiegłego roku sędzia przewodnicząca (SSO Grabowska) musi zapoznać się z minimum 1.160.000 stronami akt zawierających często skomplikowane wyliczenia.
Da porównania uznawany za jednego z najbardziej pracowitych pisarzy literatury światowej Józef Ignacy Kraszewski jest autorem około 600 książek, szacunkowo zatem max. 150.000 stron.*
Praca „śledczych” magistra Żurka jest więc blisko 10 razy większa!
Co prawda i tak mniejsza, niż wykonana na przełomie lat 1990/2000 przez śledczych w całej Polsce, gdy próbowano za wszelką cenę uwalić pewnego młodego opozycyjnego polityka i w obejmującym cały kraj śledztwie przesłuchano… 12 tysięcy świadków (ok. 18 tysięcy było wnioskowanych). Sprawa uległa… przedawnieniu, co w zasadzie dla każdego prawnika było oczywiste już w momencie jej wszczęcia. Ale, jak ongiś śpiewali Skaldowie – nie o to chodzi, by złapać króliczka, ale by gonić go!
Tymczasem mamy do czynienia ze sprawą, w której już zgromadzono akta w ilości 10 – krotnie przewyższającej całą twórczość J. I. Kraszewskiego a mimo to magister Żurek i neoprokuratura chce stosować areszt tymczasowy zamiast wysłać ten ogromny materiał do sądu opatrując aktem oskarżenia.
Coś jeszcze chcą uzupełniać???
Przecież zgromadzony materiał już gwarantuje kilku (~nasto?) letni proces.
Trzeba jednak pamiętać, że urządzane przez lewicę „pokazówki” (vide: procesy moskiewskie za Stalina) należą już do historii.
Dzisiaj władza, przynajmniej w Warszawie, musi się liczyć z obecnością mediów na rozprawie oraz możliwością zabierania głosu przez oskarżonego, a przede wszystkim powołanych przez niego świadków.
Ziobro przemawiający z ławy oskarżonych łatwo może zamienić się w… oskarżyciela Tuska.
Wspominając najnowszą historię trzeba pamiętać, że lewica raz już taki błąd popełniła.
W lipcu 1933 roku przed niemieckim sądem stanął Georgi Dimitrov (za komuny znany jako Dymitrow), oskarżony wraz z innymi o podpalenie Reichstagu.
Mimo zaangażowania rządzących wówczas Niemcami brunatnych socjalistów, w tym samego Goeringa, zapadł wyrok uniewinniający, zaś Dimitrov stał się międzynarodowym symbolem… walki o wolność!
Ziobro zatem powinien siedzieć do wyborów tak, by cała narracja na jego temat pochodziła wyłącznie od Żurka i neoprokuraury (i rzecz jasna końskiego rżenia na portalach społecznościowych).
Tak właśnie należy patrzeć na cały ten cyrk neoprawny.
Na razie jednak lansowana zaczyna być teza domniemanej korupcji sędzi Grabowskiej.
Cytowany na wstępie tekst Gałczyńskiej za zakończenie zawiera najważniejszy zarzut postawiony przez „anononimowe” źródło.

Aż strach się bać…
Gdyby wcześniej znane były POdobne metody dwie dekady temu sam mogłem usłyszeć zarzut udziału w grupie przestępczej, na dodatek o charakterze zbrojnym. 55 lat temu bowiem uczęszczałem na lekcje religii z jednym z najbardziej znanych później śląskich gangsterów. 😉
Gdyby Gałczyńska wówczas była miediaworkerką…
A teraz na poważnie. Złej baletnicy, jak wiadomo, wszystko przeszkadza. Waldemar Żurek, niedoszła ofiara miotły, ma wyraźnego pecha.
Naprzód sędzia SO Dariusz Łubkowski uchylił wydany przez siebie wobec Zbigniewa Ziobry ENA. W uzasadnieniu postanowienia podniósł m. in. „łamanie przez władzę wykonawczą praw człowieka i wolności obywatelskich” oraz „porządku konstytucyjnego Rzeczpospolitej Polskiej”, zaś rządy Tuska określił mianem „kryptodyktatury”. Magister Żurek, niedoszła ofiara itd. zarzucił zatem Sędziemu… brak obiektywizmu, i wystąpił o jego wyłączenie.
Teraz „silni w kupie” i inny kwiat intelektualny wyborców Tuska żąda krwi, zatem wydanie ENA musi być prawie natychmiastowe.
Sędzia Grabowska jest zatem be, bowiem chce przynajmniej pobieżnie zapoznać się z aktami liczącymi sporo ponad milion stron!
A po co???
Czyż Giertych, cyngle fanzinu political-fiction z Czerskiej, różne tam tefałeny i njusłiki plus Lis nie informowali już o bezspornej winie Ziobry???
Ba, nawet czołowa intelektualistka rządu Tuska, niejaka Katarzyna Pełczyńska – Nałęcz w poniedziałkowej „porannej rozmowie w RMF” (11 maja 2026 r.) stwierdziła, że „gołym okiem” widać, że Ziobro nakradł!
A Grabowska chce jeszcze czytać????
Najwyraźniej to kret, jakich pewnie setki, jeśli nie tysiące zostawił w wymiarze sprawiedliwości Ziobro. 😉
Ale spokojnie… dopóki jest Gałczyńska, mamy szanse na ich wykrycie.
12.05 2026
Ps. Ciut z innej beczki, ale ciągle wokół tego samego tematu. Nie wiem, jak Wam, ale mnie się łza w oku zakręciła, kiedy usłyszałem Wołodię Czarzastego wygrażającego Stanom Zjednoczonym. Otóż w czasach, gdy Wołodia wstępował do PZPR popularna w Polsce była recepta na szybką poprawę gospodarki: – wydać wojnę USA i poddać się za godzinę!
Czyżby faktycznie było aż tak źle???
_____________________________
* wg AI przeczytanie całości ze zrozumieniem (czyli ok. 50 stron dziennie) zająć powinno jakieś 5-8 lat.
Zostaw komentarz