Marcin Jop: #Pokój_Analiz
#Raport_z_Ukrainy!

Mamy dziś 15 stycznia 2023 roku, trwa rosyjska agresja na Ukrainę…

…I pora zastanowić się co dalej…

Od wycofania się sił ukraińskich z Soledaru intensywność działań znacząco spadła, ale nie jest żaden zwiastun wyczerpywania się rosyjskiego impetu w Donbasie. Na pewno ich dowództwo najwyższe będzie dalej próbowało wywierać możliwie silną presję na pozostające w defensywie siły ukraińskie. Od czasów II Wojny Światowej taki sposób działania jest właściwie standardem kierującym logiką rosyjskich dowódców wyższego rzędu – jeśli tylko odniosą wrażenie uzyskania choćby minimalnego powodzenia na jakimkolwiek odcinku, z reguły bez względu na stan gotowości własnych wojsk usiłują oni sytuację taką wykorzystać i dlatego bez względu na straty podtrzymują presję.

Zatem nikogo nie powinno zdziwić, że od piątku cały front od Krasnopoliwki, po Krasną Horę pozostaje pod stałym naciskiem Rosjan. Skrócenie linii frontu i konsolidacja sił powoduje jednak, że obie utrzymujące ten sektor jednostki – 46 i 77 Brygada Desantowa dotychczas utrzymują swe pozycje. odwód operacyjny w tym rejonie stanowi nadal 17 brygada Pancerna, a wsparcie ogniowe zapewnia 45 Brygada Artylerii.

W rejonie Bachmutu trwa przegrupowanie sił ukraińskich – najprawdopodobniej w jego efekcie mają zostać zwolnione jednostki, które w najbliższym czasie wzmocnią obronę na odcinku na południe od miasta, gdzie w rejonie Kliszcziwki Rosjanie flankują pozycje obrońców. Całkiem realny jest zatem scenariusz z ukraińskim kontratakiem, mającym w założeniu zlikwidować zagrożenie dla tej pozycji. walcząca tam ukraińska 57 Brygada Zmechanizowana już od jakiegoś czasu wspierana jest przez 3 Brygadę Szturmową i 5 Brygadę Pancerną, ale wydaje mi się, że to właśnie tutaj przesunął się punkt ciężkości rosyjskich działań.

Jeśli szukać gdzieś objawów słabnięcia zdolności Rosjan do podtrzymywania swych ataków falami piechoty, to w rejonie niespokojnego na przełomie roku odcinka frontu na dawnej ATO, zwłaszcza w Marince i na północny zachód od Doniecka. Obecnie jest tam bardzo spokojnie. Działa głównie artyleria, przy czym aktywniejszą stroną są Ukraińcy, którzy w ciągu ostatnich tygodni kilkukrotnie skutecznie razili pociskami wykryte na zapleczu wroga magazyny amunicyjne.

W dalszej perspektywie.

Podtrzymuje stanowczo swoją opinię o utrzymywaniu przez Rosjan stałej presji na siły ukraińskie, w oczekiwaniu na wzmocnienie przez kolejne odtwarzane po mobilizacji siły. Trudno powiedzieć, kiedy to dokładnie nastąpi, gdyż mamy do czynienia z wieloma zmiennymi – istotne jest tempo przygotowania bojowego rezerwistów i odtwarzanie gotowości bojowej w sprzęcie bojowym, istotnym będzie także poziom ponoszonych obecnie strat. Nie daję wiary założeniu zakładającym przejście przez Rosjan do obrony w dłuższej perspektywie czasowej, wprost przeciwnie – tak jak sygnalizują często cytowani w mediach specjaliści, jak Pan generał Koziej, czy Pan Pułkownik Lewandowski, zdecydowanie bardziej realnym, jest przygotowywanie się przez Rosjan do działań zaczepnych w dużym stylu. Gdzie Rosjanie będą chcieli uderzyć? Na tym etapie możemy jedynie snuć domysły i można by rzecz jasna oskarżać mnie o próbę „wróżenia z fusów”, ale faktycznie warto zastanowić się w rozważaniach o perspektywach rozwoju sytuacji operacyjnej obu stron w oparciu o ich przewidywane realne zdolności bojowe, logistyczne, oraz – co szczególnie istotne – o uaktualnione cele polityczne. Zastanawiając sie nad potencjalnymi kierunkami rosyjskich działań zaczepnych w nadchodzącej kolejnej fazie wojny rozważmy teraz prawdopodobieństwo wykorzystania wszystkich możliwych.

1) Obwód Wołyński – natarcie sił rosyjskich z terytorium Białorusi w kierunku na Kowel, lub Lwów. Teoretycznie, patrząc na mapę administracyjną, kierunek taki daje Rosjanom spore możliwości. Pierwsza z nich, to rzecz jasna groźba odcięcia Ukrainy od granicy z Polską, tym samym znaczne utrudnienie tranzytu pomocy z zachodu. Druga, to otwarcie frontu na głębokich tyłach, co zwiąże część sił obrońców w ogromnej odległości od najważniejszego teatru działań. zanim zacznę wyszukiwać kolejnych „plusów” takiego rozwiązania dla strony rosyjskiej od razu stwierdzę, że prawdopodobieństwo takiego scenariusza jest obecnie bardzo nikłe. Teren na pograniczu jest bardzo trudny, sprzyjający obronie, a konieczność wysłania do Zachodniej Białorusi sił dostatecznie dużych do wykonania tak ambitnego zadania przerasta zdecydowanie obecne możliwości Rosji. Nie ma także co liczyć na zasoby armii białoruskiej, bo te w znacznej mierze zostały już przez Rosjan zużyte. Prawdopodobieństwo zdarzenia jest zatem bardzo niskie.

2) Ponowny atak na Kijów
Geografii nie oszukasz – stolica Ukrainy jest położona bardzo blisko granicy i już to samo w sobie musi oddziaływać na wyobraźnię rosyjskich planistów dostatecznie mocno. Mamy jednak w pamięci ogromne trudności w skoordynowaniu ofensywy rosyjskiej w początkach wojny i to pomimo sporego zamieszania po stronie Ukraińców. Rozległość teatru działań w wypadku podjęcia ponownej próby zdobywania Kijowa, gdy jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje się próba odcięcia miasta musi kończyć marzenia o takiej możliwości. Operacja taka wymagałaby jeszcze większych sił niż nieudana, lutowo-marcowa próba, która załamała się między innymi z braku dostatecznych sił napastników. Pozostaje także kwestia zapewnienia dostatecznej ilości zaopatrzenia, które jak pamiętamy, było gromadzone na podstawach wyjściowych do natarcia długie tygodnie przed wybuchem wojny.
Prawdopodobieństwo zdarzenia jest zatem bardzo niskie.

3) Połtawa – Charków
Właściwie to dwa osobne kierunki działania, ale z uwagi na szczupłość miejsca postanowiłem mówić o nich wspólnie. Tak jak zauważyli wspomniani wyżej specjaliści teoretycznie kierunek działania na Połtawę jest o tyle trudny, że nie zapewnia zbyt dobrych połączeń komunikacyjnych, ale możliwym jest wobec wagi i znaczenia Charkowa, że natarcie wzdłuż Worskli na Połtawę może być kierunkiem pomocniczym, wspierającym główny wysiłek skierowany właśnie na Charków. Charków znajduje się w niedużej odległości od granicy, ma kolosalne znaczenie na każdej rozpatrywanej niwie i uderzenie na taki cel wydaje się naturalnym i logicznym rozwiązaniem służącym wyrwaniu sie z impasu w jakim znalazły sie siły rosyjskie. Ponadto, jak zauważa Pan Płk Lewandowski, zmusiłoby to dowództwo rosyjskie do odtworzenia licznej i dobrze wyposażonej grupy wojsk niezbędnej do utrzymania charkowszczyzny, tym samym właściwie położyłoby to kres w dłuższej perspektywie ukraińskim próbom przejścia do działań zaczepnych na innych kierunkach działań. Prawdopodobieństwo zdarzenia jest wysokie.

4) Donbas
Bez dwóch zdań, z uwagi na znaczenie polityczne Donbasu siły rosyjskie będą nadal pchane do kolejnych natarć w celu całkowitego wyparcia sił ukraińskich z tego obszaru. I to bez względu na poziom strat własnych, czy sytuację na innych kierunkach działań w przypadku podjęcia dużej ofensywy na przykład w Obwodzie Charkowskim. Prawdopodobieństwo zdarzenia – bardzo wysokie.

5) Zaporoże
Przedłużenie aktywnego frontu na tym odcinku przyniosłoby Rosjanom podobne profity, jak ich działania ofensywne w rejonie Charkowa – rozciągnięcie i zaangażowanie sił ukraińskich i zagrożenie dla strategicznie kluczowych miejscowości, takich jak Zaporoże, czy Dniepr. Jest jednak jedno wielkie „ale” – otóż, cały okupowany przez Rosjan obszar mogący służyć za podstawę natarcia jest w zasięgu pocisków HIMARS, więc nie wyobrażam sobie procesu budowania zaplecza logistycznego takiej operacji. Ryzyko zdarzenia – niskie.

Oczywiście, Rosjanie mają swoje problemy i ich ofensywa (potencjalna) nie będzie przypominać czegoś, co ludzie zwykli określać (mylnie) „Blitzkriegiem”. Nie będzie szybkich i śmiałych zagonów pancernych, bo konsekwencje takich prób przerabialiśmy wiosną. Przyszłe operacje Rosjan będą raczej zmasowanymi atakami piechoty, które będą zaledwie wspierane przez broń pancerną z uwagi na postępująca słabość artylerii. Swoją rolę odgrywa także brak doświadczonych dowódców pododdziałów liniowych i wskazywany już także brak odpowiednio przygotowanych oficerów sztabowych. Im bardziej Rosjanie będą rozbudowywać liczbowo swoje siły, tym ostrzej te problemy będą dawać o sobie. To zatem operacja dość podobna do takich, jakie obserwowaliśmy i obserwujemy pod Bachmutem i Soledarem. Nie oznacza to jednak, że będą mniej groźne dla obrońców Ukrainy wyłącznie z powodu powolności i prymitywizmu takich działań. Teraz są oni w stanie skutecznie stopować rosyjskie natarcia z uwagi na stosunkowo wysoką gęstość sił na dość wąskich odcinkach. Niedługo już trzeba będzie jednak odesłać niemało jednostek bojowych z Donbasu na zagrożony kierunek i wtedy sytuacja automatycznie stanie się trudniejsza.

Jak pisałem wcześniej, nie jestem w stanie podać nawet w przybliżeniu terminu ukończenia rosyjskich przygotowań, ale na chwilę obecność jestem absolutnie przekonany, że zamierzenia rosyjskie w dłuższej perspektywie czasowej nie są żadną tajemnicą, jeśli tylko kierować się doświadczeniem i logiką. W każdym razie – pożyjemy, zobaczymy.

Na prostym, lecz mam nadzieję pożytecznym szkicu obrazującym przedstawione w tekście możliwości rosyjskich zamierzeń ofensywnych.

Drogi Czytelniku, jesli ten artykuł przypadł ci do gustu – udostępnij go i postaw Autorowi kawę, link do kawomatu:
buycoffee.to/marcin_jop