“Zaraz przyjdzie rodzina i zacznie się uczta. Córy moje, nim siądą, przejrzą się do lustra. I chmara gości ściągnie. I nastąpi taniec. Podjedzą sobie setnie i podpiją dobrze. I pasterz z gobelinu też huknie na kobzie. A potem wieczór przyjdzie…”
Takie wersy tłuką się mi po głowie przed Wielkanocą. Wprawdzie córkę mam tylko jedną, nikt nie zagra na kobzie i tańców też nie będzie ale już wkrótce całą rodziną zasiądziemy przy świątecznym stole. Podzielimy się święconką i zaczniemy ucztować. Będzie schab pieczony ze śliwką, boczek faszerowany, sałatka włoska, jajka z chrzanem i żurek z białą kiełbasą. A na deser: mazurek i czeski piernik.
Ale to dopiero jutro, bo dzisiaj Cesia, na której głowie są całe święta, krząta się w kuchni i goni mnie do sklepu po ostatnie zakupy.
– I pamiętaj, że chrzan ma być świeżo utarty, a majonez tylko Kielecki – woła za mną żona.
W Wielki Piątek, nauczyciele mieli wolne ale ja miałem pecha, bo wylosowałem dyżur na świetlicy. Nie przepracowałem się, ponieważ do szkoły przyszło niewiele dzieci ale swoje musiałem odsiedzieć.
Na dyżur zabrałem cały plecak książek, które od dawna czekały na lekturę. Mogłem je czytać, bo wychowawcy zabrali uczniów na plac zabaw, a mnie zostawili samego w świetlicy.
Pierwsza w kolejce była książka, którą dostałem od zaprzyjaźnionej internautki. To monografia Izaaka Babla pióra A. Kaczorowskiego. W moim mniemaniu Babel był najlepszym radzieckim stylistą. Oplatał czytelnika frazą cienką, jak “rzemyki jego przydymionych spojrzeń” albo ciężką, jak synowskie buciory wdeptujące ojca w ziemię. Z autorem “Konarmii” nie mógł się równać ani nostalgiczny pesymista Płatonow, ani romantyczny mistyk Bułhakow. Co prawda “Mistrz i Małgorzata” przewyższa popularnością opowiadania odeskie, ale to popularność na miarę Harry’ego Pottera. Bułhakow trafił swoją powieścią w ducha czasów. Magia, diabły, wampiry i czarownice rozpalają wyobraźnię współczesnych czytelników. A, że autor wplótł w fabułę wątek romantycznej miłości, zakończonej happy endem, więc sukces miał gwarantowany.
Jako drugi wyjąłem z plecaka tom pt. “Gorzka Czekolada”. Tę pozycję chcą włączyć do kanonu lektur nowi włodarze edukacji. “Gorzka czekolada” to zbiór opowiadań współczesnych polskich autorów przeznaczony dla starszych dzieci. Opowiadania zawierają umoralniające przesłania, ale nie czuć w nich tzw. dydaktycznego smrodku i czyta się je dobrze. Każda nowela opatrzona jest komentarzem psychologa i słowniczkiem terminów psychologicznych.
W przedmowie autorka i pomysłodawczyni zbioru I.Koźmińska wyjaśnia, że książce przyświeca idea wprowadzenia młodzieży w świat wartości moralnych, które młodzi czytelnicy powinni umieć rozpoznawać i stosować. Nie mam do tej lektury zastrzeżeń ale mam jedną uwagę. Zamiast wartości autorka powinna była napisać – cnoty. Bo to pojęcie (rozumiane w sensie arystotelesowskim) jest tam bardziej na miejscu.
Ale obawiam się, że po słynnej wypowiedzi Czarnka – dotyczącej cnót niewieścich, którą hejtowała i wyśmiewała cała “postępowa” Polska, było to trudne.
Na koniec i na deser zostawiłem sobie “Wybór wierszy” M. Hemara, z których jeden wydał mi się zabawnie aktualny. Wiersz nosi tytuł “Kabaret’ i powstał w latach pięćdziesiątych, kiedy poeta przebywał na emigracji. W utworze autor ironicznie przeciwstawia stare sanacyjne czasy nowym komunistycznym porządkom, które wprowadzały w Polsce “prawdziwą” wolność i demokrację.
Posłuchajcie:
Teraz kiedy już nie ma
Faszyzmu, dyktatury
Terroru, pułkowników
Żandarmów i cenzury
Gdy nasz bastion reakcji
Przeszedł gruntowny remont
I zmienił się w prawdziwy
Demokratyczny Piemont
Teraz prawie jak brylant
W nowej, lepszej oprawie
Błyszczy warszawski uśmiech
W uśmiechniętej Warszawie!
Teraz kabaret wolny!
Szopka nieskrępowana!
W niej uśmiechnięta -figurka:
Bieruta i Bermana
W tym miejscu możemy się trochu zabawić i ostatni wers uaktualnić – na przykład tak:
Teraz kabaret wolny
Szopka nieskrępowana
W niej uśmiechnięte figurki
Hołowni i Bednara.
Pisząc to, mam wyrzuty sumienia, bo obiecałem sobie, że nie będę przy Wielkanocy poruszał politycznych tematów.
Więc gryzę się w język i życzę Wam Wesołych Świąt!
Autor: Marek Szarek
Zostaw komentarz