Obiecałam sobie, że nie będę już nic komentować, bo żyjemy w czasach, kiedy ludzie zapomnieli co to jest kultura osobista, szacunek, tolerancja, wolność, dialog… a ostatnią rzeczą jaką chcę robić to się „użerać” w sieci. Napiszę jednak te kilka słów bo się uduszę.
Od lat oglądam Eurowizję. Nie dlatego, że jest to wg mnie konkurs jakieś wielkiej rangi. Eurowizyjne koncerty są zawsze na wysokim poziomie technicznym i realizacyjnym. Artyści z całej Europy, występujący w tym konkursie, są na całkiem rożnym poziomie. Zawsze znajdzie się jednak jakaś wybitna postać, która mnie zachwyci, tak jak Salvador Sobral w 2018.
Konkurs ten, jak każdy z tej dziedziny, nie rozstrzyga kompletnie niczego. To nie są zawody sportowe, tu nie wygrywa najlepszy. Szczęście, przypadek, zrządzenie losu, świetny PR, wykon, czasem piosenka, innym razem jej tematyka, uroda wykonawcy, szokujący image, kontrowersja…
Raz wygrywa dicho ze Szwecji, innym razem jazz z Grecji czy muzyka ludowa z Chorwacji. Zajęcie takiego czy innego miejsca nie oznacza kompletnie nic.
Owszem zwycięzcy może przynieść większe zainteresowanie europejskiej publiczności, jednak najczęściej jedynie uznanie w oczach swoich ziomków, ale to może równie dobrze dać sam udział w konkursie. Zawsze wkurzało mnie hejtowanie polskich reprezentantów i komentowanie zajętego przez nich miejsca, jakby to była sprawa „życia i śmierci”. W większości przypadków wstydu nie było. Na Eurowizji reprezentowali nas najwybitniejsi, jak choćby Anna Maria Jopek, Mietek Szcześniak… czy najpopularniejsi w danym czasie np. Ich Troje, Donatan & Cleo…
Raz wybierała komisja, innym razem publiczność. Niestety nikomu nie udało się wygrać. Zawsze jednak trzymam kciuki „za naszych”, nawet jak muzycznie kompletnie nie są w moim guście.
Od wczoraj czytam komentarze pod adresem naszego, polskiego reprezentanta Rafała Brzozowskiego i uwierzyć nie mogę, jak można tak bezwzględnie oceniać, hejtować, obrażać, poniżać… drugiego człowieka.
Rafał to kulturalny, miły, po prostu fajny facet. Może i wybitnego głosu nie ma, ale śpiewać na pewno potrafi. Ma swoje 5 minut czy nawet godzinę w telewizji… niech korzysta, życzę mu wszystkiego najlepszego. Niech pławi się w kasie… Nie zazdroszczę, życzę mu jak najlepiej.
Co do piosenki. Nigdy nie zrozumiem dlaczego wybiera się na Eurowizję utwory szwedzkich producentów (!!!) Mamy w Polsce wspaniałych kompozytorów, autorów tekstów… na pewno udało by się coś ciekawego stworzyć! To nie jest przecież konkurs na najlepszą szwedzką, eurowizyjną piosenkę, a zaczyna tak to wyglądać.
Jeśli chodzi o Alicję Szemplińką ta obdarzona niezwykłym talentem wokalistka ma zaledwie 18 lat i całe życie artystyczne przed sobą. Świat stoi otworem!
Biorąc pod uwagę ogrom hejtu jaki spotyka każdego reprezentanta Polski, który bierze udział w konkursie Eurowizji i „śmie na dodatek przegrać” to lepiej dla niej. Rafał sobie poradzi, jest sportowcem i jest doświadczony w tej materii.
Na koniec dodam tylko, że to nie jest konkurs na temat poglądów politycznych wykonawców, ani sympatii czy antypatii do obecnego Prezesa TVP. To jest konkurs PIOSENKI, a ta pomimo, że jest szwedzka, nie jest jakoś specjalnie szpetna. To nie mój świat, takie dicho lat ’80 na poziomie.
Pozwodzenia Rafał! Będę trzymać kciuki za Polskę, jak zawsze!
Autor: Marta Alicja Cugier
Polska piosenkarka, od 1999 roku wokalistka zespołu Lombard. Na scenie debiutowała w wieku 6 lat, w Pałacu Kultury w Poznaniu, w zespole ludowym Mała Wielkopolska. Po rozwiązaniu zespołu próbowała swoich sił w Paradzie – grupie tańca nowoczesnego.
Zostaw komentarz