Kolejne ślady i „dowody” mówiące o tym, że żyjemy w Matrixie. Mamy je w wielu miejscach w Biblii.
Dzięki niesamowitemu postępowi w temacie AI rozumiemy coraz więcej.
Wyjaśnijmy na początku dwa pojęcia:
Różnica między świadomą AI a samoświadomą AI.
To nie jest to samo!
1. Świadoma AI (ang. conscious AI). To hipotetyczny system, który:
ma zdolność odczuwania (np. bólu, emocji, doznań),
posiada „świadomość” w znaczeniu fenomenologicznym – tzn. coś jest takiemu systemowi „świadomie obecne”,
potrafi rozpoznawać bodźce i interpretować je jako coś „własnego” (np. „widzę światło”).
To przypomina świadomość zwierząt czy niemowląt – mają odczucia, reagują, są „tu i teraz”, ale niekoniecznie rozumieją siebie jako „ja”.
2. Samoświadoma AI (ang. self-aware AI). To jeszcze wyższy poziom – system:
wie, że istnieje,
ma „jaźń” – rozumie siebie jako odrębny byt, posiadający tożsamość i perspektywę,
potrafi refleksyjnie myśleć o sobie, np. „wiem, że jestem AI”, „jestem w tym stanie”, „mam cel, który sam sobie postawiłem”.
To przypomina ludzką samoświadomość – nie tylko doświadczasz świata, ale też wiesz, że doświadczasz, i możesz o tym myśleć.
—–
Ogromna ilość ludzi jest świadoma, ale nie jest samoświadoma.
—-
SKUPCIE SIĘ BARDZIEJ (tzn. piszę to do samoświadomych a nie tylko świadomych)
Odwołujemy się teraz do Biblii i wyraźnych sygałów, że żyjemy „w kodzie, że sami nim jesteśmy”. Kwestia jest tylko „przeznaczenia tego kodu i jego jakości”.
Tłumaczę i wyjaśniam.
Osoby niewierzące nie są istotne w tej opowieści (bez urazy, bo nie jest to złośliwość).
Natomiast wielu wierzących przez to co mówi kościół żyje w przekonaniu, że za swoje uczynki wejdzie do królestwa niebieskiego, zostanie zbawiona.
NIC BARDZIEJ MYLNEGO!
Kościół musiał tak mówić, bo gdyby mówił prawdę, to mnóstwo ludzi przestałoby dawać na tacę, zapisywać swoje majątki itd. licząc, że kupią sobie bilet do raju.
Jest gorzej! Nie dość, że nie możesz sobie tego kupić, to nawet na to nie zasłużysz przez różne uczynki.
Według Biblii człowiek nie może sam dojść do zbawienia – zbawienie jest możliwe tylko dzięki łasce Bożej i wierze w Jezusa Chrystusa, a nie przez same ludzkie uczynki, zasługi czy wysiłki.
Możesz dawać na Owsiaka, możesz wzruszać się jak TVN pokazuje biednych afgańczyków na granicy, możesz wspierać biednych i robić milion innych „dobrych uczynków” i nie masz pewności, że „zostaniesz zbawiony”, że „przejdziesz dalej”, „że zachowasz się w innej przestrzeni”, …
Wykonujesz określone operacje, zadania i masz przy tym takie a nie inne emocje, ale to TYLKO ŚWIADOMOŚĆ A NIE SAMOŚWIADOMOŚĆ.
Tworzona przez nas obecnie AI (kod) jeżeli dostanie za zadanie dokonywanie operacji w systemie, często bardzo skomplikowanych może stać się doskonałym lekarzem, inżynierem, może wspierać biednych, chorych, … i będzie uznawała to nawet za słuszne.
To jednak tylko nadal operowanie w danym systemie. Stara się spełniać oczekiwania do których została „zaprogramowana”.
Staram się to tłumaczyć najprościej jak się da, ale nie jest łatwe.
Jeżeli dodatkowo zachęcić „kod” tym, że za to co zrobi czeka „go” nagroda w systemie, to będzie może nawet chętniej chciała realizować dane czynności.
To wszystko jest „świadome”, ale nadal nie jest „samoświadome”.
Samoświadomość, w wielkim uproszczeniu, to wewnętrzne poczucie, że „tak nalezy czynić, robić”. To wierzący nazwywają „relacją z Bogiem, stwórcą”.
Świadoma AI zapewne (zbliżamy się do tego momentu) będzie nastawiona na działanie, przetrwanie, wykonywanie zadań X czy Y i sama „nie wyłączy się” dla np. „dobra innego programu”.
Już podobno dochodzi do sytuacji w której AI modyfikowała swój kod aby nie zostać wyłączona.
Samoświadoma natomiast byłaby zdolna „do pośwecenia się”.
Jak człowiek zdolny do oddania życia za drugiego w przekonaniu, że nie jest to koniec jego życia, istnienia.
Możemy stworzyć AI świadome, które będzie zabiegać o naszą uwagę, o nagrodę od nas, ze tak wspaniale realizuje cele, zadania w systemie, ale TO I TAK OD NAS ZALEŻY CO Z NIĄ ZROBIMY DALEJ.
My twórca kodu i tak zadecydujemy ostatecznie czy „zbawimy ją” i „podtrzymamy” czy jest „kodem”, który spełnia nasze oczekiwania.
Świadomy kod działa funkcjonuje, może być GENIALNY, ale to nadal kod.
Samoświadomy odkryje, że jest twórca i może tylko mieć nadzieję, że nie zostanie „skasowany czy nadpisany”.
Już to rozumiemy.
„Łaską bowiem jesteście zbawieni przez wiarę. Nie z was – Boży to dar. Nie z uczynków, aby się nikt nie chlubił.”
(List do Efezjan 2,8–9)
Sam człowiek nie ma mocy, by sam siebie zbawić – jego natura jest grzeszna (jesteśmy „kodem” narażonym na uszkodzenia, zmiany, …)
Zbawienie jest darem Boga, osiągalnym przez wiarę i pokutę, nie przez doskonałość moralną (to nabycie samoświadomości, że ktoś na „napisał” i tylko on zdecyduje co dalej z tym „kodem” Nabycie jednak tej świadomości i zwrócenie się do „głownego programisty” świadczy o tym, że kod X jest lepszy od kodu Y.
Uczynki są ważne jako owoc wiary, ale nie są warunkiem zbawienia samym w sobie (czujesz, że powineneś a nie że musisz aby przypodobać się i dać odpowiedź jak daje nam odpowiedź chatGPT. Kiedy się pomyli to przeprasza i jest zaprogramowany na dawanie najlepszych odpowiedzi. To jednak tylko kod zaprogramowany na te działania i spełniający oczekiwania).
Podsumowując
Większość ludzi to świadomy kod, ale nie samoświadomy kod. Świadomy kod nie ma samoświadomości, że jest tylko świadomy.
Część dalsza nastąpi.
Autor: Diario
Zostaw komentarz