Gdy zaś Jezus narodził się w Betlejem w Judei za panowania króla Heroda, oto Mędrcy ze Wschodu przybyli do Jerozolimy i pytali: „Gdzie jest nowo narodzony król żydowski? Ujrzeliśmy bowiem jego gwiazdę na Wschodzie i przybyliśmy oddać mu pokłon”…

…Gdy ujrzeli gwiazdę, bardzo się uradowali. Weszli do domu i zobaczyli Dziecię z Matką Jego, Maryją; upadli na twarz i oddali Mu pokłon.

Mt 2, 1-2 i 10-11

Mędrcy ze Wschodu. W oryginalnej wersji Mateusza Magowie. Zgodnie z naszą tradycją Królowie. Trzej. A może czterej? Czy może jeszcze inna była ich liczba? Ewangelista takiej informacji nie podaje.

Skoro przybyli ze Wschodu, to zapewne z Persji. Starożytnej krainy o wielkiej kulturze i niebagatelnym wpływie na historię świata. Żydzi zawdzięczali Persom wyzwolenie z niewoli babilońskiej. Grecy zawzięcie nie chcieli poddać się ich władzy. A Rzym starożytny zazwyczaj pozostawał z Persją w stanie wojny.
Ewangliczni Magowie byli być może kapłanami perskiej religii – zaratusztrianizmu. Religii nadzwyczaj interesującej, choćby przez swoje zagadkowe podobieństwa z chrześcijaństwem…

Niezwykle frapujący fragment ewangelii.
Niezależnie jednak od tego, jakie jest rozwiązanie wszystkich pojawiających się tu zagadek, niewątpliwie wspomniani w Ewangelii dostojni goście Dzieciątka to przedstawiciele elit swoich czasów. Ludzie wykształceni. Zapewne i bogaci.

I to, jak myślę, ważne przesłanie święta Objawienia Pańskiego.
Pan Objawił się najpierw ludziom prostym – pasterzom. Ale zaraz i zaprosił do Siebie – mocą Gwiazdy – ludzi potężnych. Uczonych. Ich mądrość zaprowadziła ich zaś do Pana. I oddali mu pokłon. Nauka nie odwiodła ich od Niego, ale Doń przyprowadziła. Może to znak dla naszych czasów.
Fides et ratio
Wiara i rozum.

Na ilustracji tymczasem: „Pokłon Trzech Króli” – fragment obrazu autorstwa Gentile da Fabriano, z 1423 r., namalowanego na zlecenie jednego z bogatych kupców florenckich, obecnie w Galerii Uffizi.