Zdaje się, że Netflix ma nowego hita, który szczególnie wpasuje się w kobiety.
Zdaje się, że nie przypadkowo zostali dobrani uczestnicy „serialu”. I nie mam na myśli tego, że producenci i psycholodzy zadbali o to, aby materiał był ciekawy i atrakcyjny la widzów (ma być na kogo popatrzeć i nie zbierać na wymioty kiedy ktoś usta otworzy).
Wszyscy uczestnicy są około 30 roku życia i po 30 roku życia.
Niech się nikt nie obraża, ale to taki peron na którym znaleźli się ludzie, którzy uciekli z jakiegoś domu w którym były problemy i chcą się szybko załapać na uciekający pociąg do miejsca, które jest bardziej marzeniem niż realnym miejscem.
Ludzie zostali dobrani ciekawie. Są „statystką” społeczeństwa i nie piszę tego złośliwie czy kpiąc sobie. Zatem dotrą przez to „kim są” co przeżyli do większości odbiorców.
No, ale na tym się zarabia, aby większość mogła utożsamiać się z bohaterami.
Jednocześnie „jest tam wszystko”. Ładne buzie, piękne kłamstwa i kłamstewka ubrane w prawdziwie brzmiące deklaracje. Są wspomnienia i wynurzenia, które w podobieństwie znajdzie niemal każdy „oglądacz”.
Oczywiście przed programem każdy wypełnił zapewne długą ankietę, aby nie było po oświadczynach niesmaku w konfrontacji z rzeczywistością.
Nie ma zbyt dużo plastiku w fizycznym wyglądzie, co w przypadku „Angielek”, nawet tych „importowanych”, w tym wieku nie jest już takie oczywiste.
Widać wiele zabiegów kosmetycznych, ale tragedii nie ma. No może dlatego, że to jeszcze 30 lat.
Autor: Diario






Zostaw komentarz