Chyba nie można mieć wątpliwości, że J. Kaczyński, M. Morawiecki i A. Duda chcą zaangażowania wojsk NATO na Ukrainie. Czy słusznie?
Dylemat przed którym stoimy najlepiej oddaje poniższy dialog z Twittera między Robertem Gwiazdowskim, a Łukaszem Warzechą. Ani Łukasz nie jest sukinsynem, jak chciałby S. Janecki, ani R. Gwiazdowski lewitującym nad ziemią romantykiem. Obaj twardo stąpają po ziemi, mają rację, ale co rząd powinien wybrać mając także na względzie tę symulację pokazującą, kto przeżyje, gdy w centrum Warszawy eksploduje Topol (SS-25) z głowicą o mocy 800 kiloton…?
Robert Gwiazdowski – Ruscy mogą użyć taktycznych ładunków nuklearnych? Mogą. A jak już zajmą Ukrainę to Rosja nie będzie mogła użyć? Że art. 5 ją powstrzyma? Niemcy czy Francuzi będą mieć większą motywację do umierania za Warszawę niż niektórzy uczestnicy Marszu Niepodległości mają za Kijów?
Łukasz Warzecha – My nie mamy zobowiązania sojuszniczego wobec Ukrainy. Niemcy i Francja ma wobec Polski. To jest banalnie proste. Druga prosta sprawa to mapa: to my jesteśmy pierwszym celem odwetu. Naprawdę nie wiem, co mają w głowach ludzie napędzający takie szkodliwe emocje.
Robert Gwiazdowski – Nie mamy zobowiązania wobec Ukrainy, ale mamy interes. Francja i Anglia w 39 miały zobowiązania wobec nas, ale nie miały interesu. Granice Francji z Niemcami się nie zmieniały po naszej porażce, a granice nasze z Rosją się zmienią po porażce Ukrainy.

Na mapie świetnie widać co Rosja będzie chciała, jak zajmie Ukrainę. A ja lubię jeździć na Suwalszczyznę…
Ciekawy tekst Janka Rokity: „Tylko scenariusz zwycięstwa Zachodu na Ukrainie daje Polsce nadzieję na utrzymanie pokoju. Rozpoczynając zbrojny podbój demokratycznej i sprzymierzonej z Zachodem Ukrainy, Moskwa tak dalece odmieniła polityczną konfigurację na kontynencie, że rosyjska wojenna klęska stała się warunkiem sine qua non pokoju w Europie” (czytaj tutaj).
Fot. Flicker/MON
Autor: Krzysztof Panek
Zostaw komentarz