Rozśmieszyła mnie gorzko treść przegłosowanej ustawy o Państwowej Komisji do spraw badania wpływów rosyjskich na bezpieczeństwo wewnętrzne Rzeczypospolitej Polskiej w latach 2007–2022.
Otóż ustawa ta definiuje wpływy rosyjskie jako każde działanie wymienionych w niej podmiotów prowadzone metodami zarówno prawnie dozwolonymi, jak i bezprawnymi, zmierzające do wywarcia wpływu na działania spółek lub organów władzy publicznej Rzeczypospolitej Polskiej.
Pierwszy raz widzę, żeby metody prawnie dozwolone zostały zrównane z bezprawnymi.
To dopiero będzie wesoło, kiedy Państwowa Komisja rozpocznie działalność!
Czy robiłeś coś legalnego, czy nielegalnego, to i tak odpowiadasz, w zależności od widzimisię Komisji.
A ta może stwierdzić, że np. działanie funkcjonariusza wydającego decyzję, było działaniem pod wpływem rosyjskim na szkodę interesów Rzeczypospolitej Polskiej i, o ile uzna to za niezbędne, zarządzić zastosowanie środka zaradczego, w tym cofnięcie poświadczenia bezpieczeństwa lub nałożenie zakazu otrzymania poświadczenia bezpieczeństwa na okres do 10 lat od dnia wydania decyzji administracyjnej i
zakaz pełnienia funkcji związanych z dysponowaniem środkami publicznymi na okres do 10 lat.
Oczywiście mogę napisać, że ta regulacja budzi poważne wątpliwości co do jej zgodności z Konstytucją.
Ale po co tak wysoko sięgać.
Otóż, bazując na gruncie ustawy, Komisja może uznać, że działanie funkcjonariusza było jak najbardziej legalne, ale było pod wpływem rosyjskim i przyniosło szkodę Rzeczypospolitej.
I za to legalne działanie pójdzie funkcjonariusz pod odpowiedzialność.
Pięknie. Chciałbym, żeby Prezydent podpisał tę ustawę. Będzie użytecznym narzędziem po wyborach.
Na miejscu Prezydenta jednak bym się bał. Ale nie napiszę dlaczego, niech się domyśla!
Zostaw komentarz