Trzeba nie mieć wstydu, żeby zapraszać i zaproszenie przyjmować. Po tym wszystkim, co zostało położone na stole i obnażyło, najdelikatniej mówiąc brak profesjonalizmu ze strony pani profesor, a dosadniej – jedno wielkie oszustwo. Należy jasno stwierdzić, że cenę tego upokorzenia płaci nie sama zainteresowana, która wyemigrowała na roczny płatny urlop, ale całe środowisko naukowe, w którym większość stanowią prawdziwi naukowcy, a nie celebryci. A była okazja ku temu, żeby przyznać się do błędu. Myślę, że większość by to zrozumiała, zwłaszcza, że coraz bardziej oczywiste staje się to, że pani profesor została zwyczajnie… wykorzystana. Przez tych, którzy na tym „projekcie” mieli zarabiać grube miliony. Za nicnierobienie. Smutkiem napawa fakt, że nad ewidentnym nadużyciem i oszustwem przechodzą do porządku dziennego: niemała część polityków, dziennikarzy i środowiska naukowego. Bo społeczeństwo ma to w nosie, gdyż ma tysiąc dla siebie ważniejszych spraw na głowie. I na koniec: Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego powinno zostać zlikwidowane. Nie jest do niczego potrzebne. Tylko pochłania pieniądze i utrudnia pracę naukową.

Czytaj więcej.