Jest we Wrocławiu miejsce, o którym przez dziesięciolecia prawie się nie mówiło.
Tarnogaj. Okolice dzisiejszej ulicy Bardzkiej.
Mieszkałem niedaleko tego miejsca. Dla mnie nie była to więc tylko historia z podręcznika. Był to fragment miasta, który znałem z codziennego życia, choć przez lata mało kto mówił, co właściwie znajdowało się tutaj przed wojną.
A znajdował się tam KZ Dürrgoy, jeden z pierwszych niemieckich obozów koncentracyjnych.
Powstał 28 kwietnia 1933 roku, zaledwie kilka miesięcy po dojściu Hitlera do władzy. Zorganizowano go na terenie dawnego obozu dla jeńców francuskich z czasów I wojny światowej, przy zakładach chemicznych „Silesia”. Funkcjonował krótko, do sierpnia 1933 roku. Był jednym z tak zwanych „dzikich” obozów koncentracyjnych, powstających w pierwszym okresie nazistowskiego terroru.Pisalem o nim wielokrotnie A teraz najważniejsza rzecz.
Pierwszymi więźniami nie byli Polacy.
Byli nimi przede wszystkim Niemcy.
Socjaldemokraci, niemieccy Żydzi, przeciwnicy polityczni nowego systemu. Wśród więźniów znaleźli się między innymi były przewodniczący Reichstagu Paul Löbe, były burmistrz Wrocławia Karl Mache oraz Hermann Lüdemann, były nadprezydent Dolnego Śląska. Przez obóz przeszło około 1000 osób. Więźniowie byli wykorzystywani do pracy w pobliskich zakładach chemicznych „Silesia”.
Tak zaczynał się polityczny terror.Najpierw człowiek zostaje uznany za niewygodnego.
Potem za wroga.
Potem odbiera mu się prawo do normalnego życia.
A później można już powiedzieć w dzisiejszym jezyku, że wszystko robi się „w obronie demokracji”, „porządku”, „bezpieczeństwa” czy „wyższych wartości”.
Dziś po tamtym obozie praktycznie nie ma śladu.
Po wojnie teren zasypano gruzem wywożonym z Wrocławia i tak powstało Wzgórze Gajowe, wielka góra gruzu i odpadów budowlanych. Miejsce dawnego obozu zostało więc w pewnym sensie przykryte kolejną warstwą historii.
I właśnie dlatego tak mocno uderzyła mnie wiadomość, która przyszła teraz z Niemiec.Saksonia-Anhalt zagłosowała na AfD.
Około 44,5 proc. wyborców oddało głos na tę partię. CDU poniosła potężną porażkę. AfD znalazła się o krok od samodzielnej większości.
I co słyszymy?
Że trzeba się zastanawiać, czy przyszłemu rządowi AfD nie należałoby ograniczyć dostępu do unijnych pieniędzy. Czyli finansowo zagłodzić.
Nie jest to jeszcze decyzja o odebraniu funduszy. Ale sama możliwość jest już publicznie dyskutowana. ARD podała, że w przypadku naruszenia unijnych zasad przez przyszły rząd landu mogłoby dojść do wstrzymania środków. Mowa o ogromnej kwocie około 2,95 miliarda euro w obecnej perspektywie finansowej.
I tutaj naprawdę zaczynam mieć problem.
Bo przecież Niemcy nie są dziś okupowane przez obce mocarstwo. Niemcy sami wybierają swoje władze.
Saksonia-Anhalt również.
Jeżeli rząd AfD złamie prawo, naruszy konstytucję to są od tego sądy, procedury. Tak samo jak w każdym innym kraju.
Ale czym innym jest odpowiedzialność konkretnego rządu za konkretne czyny, a czym innym jest wysyłanie sygnału milionom wyborców:
„Zagłosowaliście nie tak, jak trzeba, więc będziemy mieli dla was mniej pieniędzy . Musimy was ukarać”.
I właśnie tutaj pojawia się pytanie o europejskie elity.
Ursula von der Leyen jest przecież Niemką i będzie rozważała finansową presję na niemiecki land dlatego, że jego mieszkańcy dokonali wyboru politycznego, którego Bruksela nie akceptuje.

Czy europejskie elity są już tak oderwane od rzeczywistości, że zamiast zapytać „dlaczego ludzie zagłosowali właśnie tak?”, pierwszą reakcją jest pytanie „jak ich ukarać?”
Nie można walczyć z wyborcami za to, że dokonali wyboru, którego nie zaakceptowały elity.
Bo demokracja nie polega na tym, że ludzie mają prawo głosować tylko wtedy, kiedy głosują ,,właściwie”.
I może właśnie tutaj warto przypomnieć sobie historię Tarnogaju.
Tamten obóz powstał w 1933 roku. Najpierw represjonowano własnych obywateli, własnych Niemców, ludzi uznanych przez nową władzę za przeciwników politycznych.
Dzisiaj mamy zupełnie inną Europę, inne państwa, inne instytucje i inne czasy.,Ale historia zostawia nam jedną ważną lekcję:
trzeba uważać szczególnie wtedy, gdy zaczynamy dzielić obywateli na tych, którzy głosują właściwie, i tych, którzy głosują niewłaściwie. Kiedyś obozy, dzisiaj finansowe zagłodzenie. Skąd my to znamy?