Odra i Łaba są bardzo podobnymi rzekami. Łaba ma nieco większy przepływ (710 m3/min) niż Odra (560 m3/min), ale różnica nie jest wielka i nie przesądza o możliwości żeglugi.

Łaba jest w zasadzie żeglowna w całych Niemczech – i to pomimo tego, że na dużym odcinku płynie przez teren uznany za obszar przyrodniczo chroniony. Swój bieg kończy w ujściu, w którym ulokowany jest port w Hamburgu – najważniejszy port w Niemczech.

Odra kończy swój bieg w ujściu, w którym ulokowany jest port w Świnoujściu – aspirujący do roli najważniejszego portu w Polsce.

Charakterystyczne jest, że praktyczna żegluga na Łabie kończy się na granicy Niemiecko-Czeskiej. Wielkie organizacje ekologiczne: Friends of the Earth oraz Greenpeace od lat prowadzą wielką kampanię na rzecz zablokowania ruchu towarowego na czeskim odcinku Łaby.

Niemcy bez szczególnych problemów poradziły sobie z regulacją Łaby (w Niemczech ta rzeka nosi miano Elby) i jakoś niemieckie organizacje ekologiczne nie mają większych zastrzeżeń co do ochrony przyrody na Łabie na odcinku niemieckim.

Są za to niezwykle aktywne zarówno w Polsce jak w Czechach. Dla Czechów sprawa jest absolutnie kluczowa. Czechy są bowiem obecnie jedynym krajem w Europie, który nie ma połączenia nawigacyjnego z żadnym morzem. Dla Polski z kolei wielkie znaczenie ma żeglowność Odry – nie dość, że udrożnienie tej rzeki stworzyłoby nowe możliwości dla portu w Świnoujściu, to – poprzez mający mający swój początek w Kędzierzynie-Koźlu kanał Odra-Łaba, dałoby nam dostęp do Dunaju i tym samym – portów czarnomorskich. Niestety – w lutym 2023 r., pod naciskiem lobby ekologicznego rząd Czech zrezygnował z planów budowy tego kanału po stronie czeskiej i zdjął ochronę inwestycyjną z terenów wzdłuż planowanego od lat kanału.

Zarazem jednak Czechom wraz z Niemcami udało się doprowadzić do wpisania drogi wodnej przez Łabę do europejskiego planu nawigacji śródlądowej, co – pomimo oporu ekologów – pozwoli im na połączenie rzeczne z Morzem Północnym (Łabą), Bałtykiem (przez kanał Odra-Havela) i Morzem Czarnym (przez kanał Łaba-Dunaj). W lipcu 2021 r. rządy Czech i Niemiec podpisały porozumienie o udrożnieniu górnej Łaby. Do roku 2030 rzeka ta na odcinku od Pardubic do Hamburga ma być żeglowna dla barek przez przynajmniej 340 dni w roku.

Planowana droga wodna omija jednak Odrę pozostawiając jako żeglowny jedynie niewielki odcinek na północ od Cedyni – oczywiście dlatego, że właśnie tam zaczyna się kanał łączący Odrę z niemieckimi drogami wodnymi.

Biorąc pod uwagę ogromne zabiegi organizacji ekologicznych w zakresie przywrócenia „dzikiego” stanu Wisły (są np. stałe naciski na rzecz rozebrania zapory we Włocławku) – oznaczać to będzie praktyczne wykluczenie możliwości towarowej żeglugi śródlądowej w Polsce.

Biorąc pod uwagę wyraźną wolę nowego rządu, aby zrezygnować z budowy CPK oraz wesprzeć „ekologów” w zakresie rezygnacji z planów przywrócenia żeglugi na Odrze – Polska zostanie de facto komunikacyjnym skansenem w Europie, który dobrowolnie pozbawi się sporych zysków z ruchu towarowego. Można powiedzieć, że rezygnując z jakoby „megalomańskich” inwestycji decydujemy się na status prawdziwego Liliputa, przegrywa w ekonomicznej grze statusowej o marżę zysku. Jeśli dodać do tego zabiegi Niemców, aby zablokować możliwość rozbudowy portu kontenerowego w Świnoujściu, to mamy pełny obraz „republiki bananowej”, która swoje polityki rozwojowe podporządkowuje woli sił zewnętrznych zainteresowanych przejęciem zysków. Wszystko oczywiście zamaskowane pod pozorem ochrony przyrody. Dziwnym bowiem trafem, właśnie w Polsce nie można prowadzić racjonalnej polityki środowiskowej, która pozwala na pogodzenie kluczowych planów rozwojowych z ochroną przyrody. Wszystko w imię zaspokojenia ambicji części wielkomiejskiej klasy średniej, która jest zadowolona z pracy w zagranicznych korporacjach, ceni sobie wypoczynek „na łonie przyrody” i możliwość taniego lotu do Hurghady z lotniska pod bokiem.

FYI: Adam Bohdan, Piotr Tyszko-Chmielowiec

Na ilustracjach:

1) Tzw. Brama Czeska – odcinek Łaby na północ od Děčína. Organizacje ekologiczne uważają, że ruch barek przez ten odcinek rzeki doprowadzi do „katastrofalnych zniszczeń w przyrodzie”, ale rządy Czech i Niemiec uznały, że jednak da się pogodzić wymogi środowiskowe z potrzebą żeglowności rzeki.

2) Prace irygacyjne w Niemczech – widać wyraźnie, że Niemcy skutecznie odwodniły i zabezpieczyły przed powodzią tereny zalewowe na lewym brzegu Odry na odcinku praktycznie od Cedyni do Frankfurtu, a na odcinku od Cedyni do Kostrzyna proces ten zaszedł w stopniu głębokim. Tereny zalewowe mają zatem, co oczywiste, zostać odtworzone po polskiej stronie rzeki.