Telefony zaczynają się tak przed 05.00 rano (na Ukrainie jest 06.00).

– Jedziemy w pociągu z Odessy, ma być punktualnie ale jeszcze musimy dojechać na wylotówkę. Poczekacie?

– Mam kobietę w 9 miesiącu ciąży, nie udało się znaleźć transportu, podobno wy jeździcie? Zabierzecie?

– Jadę ze Słowiańska, ukradli mi wszystkie dokumenty na syna. Co mam zrobić? Przepuszczą mnie przez granicę?

– Czy jak przyjedziemy do Polski to będziemy mogli wyjść z domu bez kwarantanny?

Jednak nie tylko o transport ludzie pytają. Są również takie sprawy:

– Starsza osoba z wnukiem, wyjeżdżali z Mikołajowa, zostali ostrzelani, schowali się w jakimś domu na obrzeżach miasta. Pani nie przejdzie więcej niż kilometr. Czy ktoś może ich wydostać?

– Dziecko zostało samo w Czerkasach. Czy ktoś może po nich pojechać?

– Wiecie może jak się wydostać z Pryluków?

– Jak wydostać ludzi z Sum, z Czernichowa, z Mikołajowa

Ale są też bardziej prozaiczne sprawy.

– Czy wymienimy w Polsce ukraińską walutę?

– Czy w Polsce legalna jest sprzedaż złota w lombardzie, czy w ogóle są lombardy? Mieliśmy tylko parę minut, mamy tylko reklamówkę ale mamy kolczyki i kilka łańcuszków, chcemy sprzedać.

– Mam 3 klatki z szynszylami czy nie będzie problemu?

– Pies niezaszczepiony. Przejadę?

Telefon w zasadzie nie cichnie. Wielu połączeń nie odbieramy. Nie roztroimy się. Około 7 rano zaczynają się pytania dotyczące spóźnionych pasażerów do autokaru we Lwowie. Tam na szczęście jest zawsze ktoś życzliwy, kto może podjechać samochodem po ludzi lub wytłumaczy co i gdzie jest, jak dojechać.

Kiedy autokar rusza ze Lwowa po kilku minutach zaczyna się poszukiwanie zakwaterowania. Z każdym dniem jest trudniej. Ale na razie się udaje tylko zajmuje to więcej czasu.

Kiedy bierzące potrzeby zostaną załatwione rozpoczyna się poważniejszy problem.

Jak znaleść autokar. Mamy kilku zaprzyjaźnionych przewoźników, którzy dali nam autokary bezpłatnie, a następnie po kosztach paliwa ale nie możemy ich obarczać. Nawet już nam głupio dzwonić. Doskonale ich rozumiemy. Mają inną pracę, a leasingi trzeba płacić, zus trzeba płacić, pensję kierowcom również. Nie wspominając o dziesiątkach innych kosztów, amortyzacji i ryzyku.

Więc szukamy środków aby zapłacić im stawkę kilometrową. I tak, chwała im za to, że liczą troszkę taniej. Im też głupio w tej sytuacji, w jakiej znalazła się Ukraina. Nie mają sumienia brać dużych pieniądzy. Na obecną chwilę jest kilku sponsorów i naprawdę sporo datków od zwykłych ludzi ale to się szybko kończy.

W między czasie zaczynają dzwonić osoby chcące zabrać się ze Lwowa. Ciągle prosimy – poczekajcie, zadzwońcie za parę godzin, jeszcze nie potwierdzamy.

Kiedy już jest autokar, jest paliwo to pojawia się problem ludzki. Nie ma kierowcy. Potrzeba jednego, ponieważ drugim jest Maciek Oszal. Ale i z tym jednym jest problem. Nie każdy chce pojechać. Nie wiedzą jak tam jest i czy na pewno bezpiecznie i ich również trzeba zrozumieć. To nie jest taki po prostu wyjazd za granicę.

Nierzadko znajdujemy kierowcę, który zgodzi się jechać i rozmowa urywa się na zdaniu:
– zaczekajcie chwilę, muszę porozmawiać z żoną.
W zasadzie wiemy jaka będzie odpowiedź i ani razu się nie pomyliliśmy.
– przepraszam was. Ja bym pojechał ale…

Kiedy około 17.00 po południu udaje się wszystko dograć wtedy dzwonimy po dary do przekazania i albo jedziemy po nie gdzieś w Krakowie, albo przywożą nam pod dom, albo umawiamy się na trasie do granicy.  Są jeszcze osoby, które chcą wrócić na Ukrainę. Zazwyczaj mężczyźni. Chcący walczyć. Ich również zabieramy.

Kiedy już mamy zapisane osoby ze Lwowa, umówione osoby chcące wrócić, umówionego kierowcę, jedziemy na bazę. Przeładunek kartonów, paczek, reklamówek z darami i w drogę.

Telefon przestaje dzwonić około 23.00. Po tej godzinie robi się spokój. Można załatwić inne sprawy. Coś z firmą, jakieś płatności, papierkowa robota zajmująca zazwyczaj około 2 godziny. Czy chociaż by w spokoju zjeść. Około 02.00 w nocy dzień się kończy. Start znowu około 06.00.

WOJNA…

Standartowo podziękowania dla wszystkich wspierających.
ABDAR Biuro Podróży z Krakowa za organizację całego przedsięwzięcia
Kahan Tour z Krakowa za podstawienie autokarów
Cargo Management z Wrocławia za to że nam te autokary zatankowali
Maxfliz z Krakowa za to że nam te autokary zatankowali.
PBO Śląsk z Sosnowca generalny wykonawca robót budowlanych za to że nam te autokary zatankowali
Zbiórkę darów prowadzili:
Szkolne Koło Wolontariatu w Rzuchowej,
Koło Gospodyn Wiejskich w Szczepanowicach,
Szkoła Podstawowa w Szczepanowiach,
Szkoła Podstawowa w Porebie Radlnej,
Szkoła Podstawowa w Tuchowie,
Szkoła Podstawowa w Zalasowej oraz wiele osób zaprzyjaznionych ze Szkołą w Rzuchowej.
Dodatkowo OSP KSRG Rzuchowa i Chotowa.
Zakon Sióstr Józefitek ze Lwowa
oraz osoby zaprzyjaźnione
Ogromny szacunek dla Sylwii Łakomy i Adriana Szkoczylasa za zorganizowanie pasterozywanych przetworów, zup i po prostu pomocy żywnościowej w Rzeszowie.

KONTAKT W SPRAWIE POMOCY OLGA OSZAL 0048728939278

Dziękujemy naszym darczyńcom i prosimy o wsparcie, aby ta linia nie zanikła, wczoraj na pociąg czekało 20000 osób na dworcu we Lwowie!!!

Olga Oszal
PLN 13 1140 2004 0000 3202 7720 5370
EU 42 1140 2004 0000 3312 0703 9912

#pomoc_dla_Ukrainy, #dzieci_wojny, #Ukraina,
#transport_uchodźców, #konflikt_na_Ukrainie,
#pomagamy, #dary_dla_Ukrainy, #wojna

Autor: Olga Oszal
Urodziłam się w Dalekiej Rosji, mieszkałam tam przez kilka lat, później przeprowadziłam się na Ukrainę i tam dorastałam, stamtąd pochodzą moi rodzice. To jest 400 km od granicy, małe miasteczko Szepetówka ale dość znane… Moi rodzice są nadal tam ponieważ tata jest w szpitalu w cięzkim stanie…a reszta rodziny Kijów, Charków, Mikołajew… Dlatego robimy co możemy aby wesprzec Ukrainę, ponieważ pamiętamy wiele wspaniąłych ludzi z naszych wspónych wyjazdów po Europie i po Ukrainie.