ONET zamieścił wypowiedź Olgi Tokarczuk, naszej noblistki, w której twierdzi, że w Indiach mieszka 800 mln wegetarian. To stereotyp i nieprawda. Statystycznie 7 na dziesięciu Indusów powyżej piętnastego roku życia je mięso.
Poznałem Indie od Kaszmiru po Keralę i Tamil Nadu i uwielbiam kuchnię indyjską, choć takowa jest tylko w polskich restauracjach serwujących dania indyjskopodobne. Każdy bowiem indyjski stan ma inną kuchnię. Inne stosuje dodatki i przyprawy oraz warzywa. To prawda w dhabach ( przydrożne, tanie restauracje, głównie w Pendżabie) w menu dominują dania z warzyw. Tych dostępnych w sezonie. A w związku z tym, że w Indiach, ze względu na ogrom kraju i strefy klimatyczne) zawsze są dostępne świeże warzywa. Jest mnóstwo wariacji na temat „dalu” zawiesistej zupy z soczewicy podawanej z ryżem lub chlebkami czapati. To najtańsze danie i często tylko na takie stać ubogiego Indusa, a tych są w tym kraju setki milionów. Mięso też jest podawane, ale jest drogie i zazwyczaj poza ich zasięgiem Na przykład cały kurczak kosztuje (kosztował) ok. dwustu pięćdziesięciu MRP, kilogram popularnego mięsa z kozy, około 700 MRP. To dużo i przeciętną induską rodzinę nie stać na jego częsty zakup. Spożywanie wołowiny nie jest zakazane bo w Indiach mieszka duża społeczność muzułmańska, ale w wielu stany zakazany jest ubój i dystrybucja wołowiny. To jeden z powodów wegetarianizmu. Inny, ze względów religijnych. Wg buddyzmu i niektórych odłamów hinduizmu oraz dżinizmu, zabijanie żywych istot jest złem i przynosi złą karmę. Poza tym, zatruwa organizm. Jest też jeszcze inna przyczyna, klimatyczna. Mięso w gorącym klimacie szybko się psuje i nawet jeśli rodzina ma lodówkę, to nie ma gwarancji, że będzie działać non stop bo przerwy w dostawach prądu są częste i długie.
Przejdźmy do statystyk. 7 na dziesięciu Indusów powyżej piętnastego roku życia, wg. różnych badań preferencji żywieniowych, deklaruje, że je mięso. Najwięcej deklaracji, bo aż 90 procent deklarujących, że konsumuje mięso jest w stanach: Kerala, Bengal Zachodni, Orissa, Bihar, Telangana. Najbardziej wegetariańskie stany to: Radżastan ( siedemdziesiąt cztery proc. ), Harijana (sześćdziesiąt dziewięć) , Pendżab ( sześćdziesiąt sześć ) Gudżarat ( sześćdziesiąt jeden) i Madha Pradesh ( pięćdziesiąt).
A zatem, nie wiem skąd Olga Tokarczuk wzięła te 800 milionów. Nawet gdyby zawyżyć podane dane osiągnęlibyśmy nieco ponad trzydzieści procent populacji liczącej już ponad miliard i trzysta milionów ludzi. Słaby byłem z arytmetyki więc sami sobie obliczcie ile to jest trzydzieści procent z tej liczby.
Kto jak kto, ale pisarze powinni uważać co piszą by nie powielać stereotypów bo to źle świadczy o ich wrażliwości i skądinąd, wiedzy.
Ps. na zdjęciu keralski sprzedawca sprawia rybę na przyjęcie z okazji moich urodzin.
Autor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl
Calkiem duzy rant o to szczegolowe liczby, autor pisze jakby to bylo jakies gigantyczne klamstwo. Szkoda ze sam nie policzyl za nas tej skomplkiowanej arytmetyki, ale wtedy osmieszalo by to caly wpis.
Policzylem 30-40% z 1.4mld to 420- 560 mln ludzi. To nie taka wielka pomylka jesli mowimy o kraju z tak niska konsumpcja miesa.
Indie zajmuja 160 miejsce w swiatowym rankingu spozycia z wartoscia 3.78 kg/osoba,
polska ma az 88.7kg/osoba 23 razy wiecej!