Znamienity poeta Leopold Staff popełnił ongiś przepiękny, wspaniały wiersz Deszcz jesienny w którym ulokował słynny, a niezwykły zabieg literacki zwany onomatopeją, czyli dźwiękonaśladownictwem. Z daleko idącą umiejętnością i premedytacyjnym zamysłem użył słów wiersza w takowy sposób, aby swoim brzmieniem przypominały odgłos padającego deszczu i dźwięków z tym związanych poprzez użycie głosek typu: sz, cz, ż, dż, ń, ś.
Onomatopejna tematyka stanowiła swoiste clou programu nauczania języka polskiego w szkołach średnich.
Poniżej poglądowa zwrotka onomatopejnego wiersza:
O szyby deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny
I pluszcze jednaki,
miarowy, niezmienny,
Dżdżu krople padają
i tłuką w me okno…
Jęk szklany… plącz szklany…
a szyby w mgle mokną
I światła szarego
blask sączy się senny…
O szyby deszcz dzwoni,
deszcz dzwoni jesienny…
Z dalece idącym przyjemnym przypomnieniem (bowiem nasuwającym przed oczy dawny, szkolny świat, który już nie wróci….. Pane Havranek, to se nevrati!) tegoż w wielu wypadkach zapomniałego onomatopejnego określenia możemy jednak się szybciutko pożegnać. Nie będziemy bowiem rozkminiać, względnie dzielić włos na czworo w temacie odnoszącym się do prozaicznego opadu atmosferycznego występującego w każdej porze roku. Tenże opad bowiem służyć nam niniejszym będzie li tylko w formie metaforycznej.
Wielce aktualnym problemem jest pełne hipokrytyzmu nie przyjmowanie do wiadomości czy też świadomości faktów, które autentycznie zaistniały w przestrzeni publicznej. Pewne kręgi osób wykreowały w swoich zamkniętych, sekciarskich środowiskach o symptomatycznym politycznym zabarwieniu absolutnie niepodważalny aksjomat o wyłącznie (rzekomo!!) przez nich posiadanej właściwej percepcji otaczającego ich świata. Wprawdzie nie wiedzieć jakimże to zasadna względnie usprawiedliwiająca argumentacją uprawnia ich do egotycznego pojmowanie rzeczywistości; do zajęcia takowego, a nie inszego stanowiska, aleć niech im tam…
Wprawdzie co nieco, a nawet w znaczącym zakresie koresponduje to z początków XX wieku wyznawaną i realizowaną szwabską, faszystowską ideologią Übermenschów, ale nawet napomknienie o tym szczególnie tzw. polactwu doprowadza ich do białej gorączki, nieokiełznanej furii i toczenia pianą wścieklizny wokół. Różnej maści cwelebryci, sztucznie wykreowane ałtorytety, czy nałukowcy typu profesorunia Piątkowa (z całą swadą perorującą, że u pedałów czy lesbijek rodzi się więcej dzieci niż w standardowych rodzinach!!!) z emfazą, swoistym napuszonym namaszczeniem identyfikują, a także destynują różne persony TEGOKRAJU jako lewacko-liberalną arystokrację i szlachtę oraz dyżurnych idoli w postaci np. JURASA odróżniającą się od plebsu względnie motłochu charakteryzującego się tym, że optują za tradycyjną aksjologią.
Realizując takowe prestigitatorskie czynności, a jednocześnie zaprzeczając tym samym posiadaniu elementarnych zasad moralnych przykładowe Adamy, Piotrki czy Lechy, alboć Izy czy Gośki stają się de iure faryzejskimi hipokrytami, a tym samym osobami, którym nie warto i nie powinno się zaufać. Można, a nawet należałoby takowym osobnikom (czkom) na co dzień przypominać takowe oczywiste prawdy, jednakże najprawdopodobniej ich zabetonowane charaktery absolutnie uprawniają do wyartykułowania nieco wulgarnej, dosadnej konstatacji: pluj kurwie w oczy, a odpowie, że (rzekomo) deszcz pada, co ma stosowne odniesienie do tytułu felietonu.
Z pełnym subiektywnym rzecz jasna przekonaniem głoszą i konsekwentnie realizują starodawne powiedzonko odnoszące się do aprobaty; względnie dezaprobaty faktów czy zdarzeń jakie w istocie rzeczy zaistniały. To wielce trafne, wymowne powiedzonko: JEŻELI FAKTY NIE ZGADZAJĄ SIĘ Z (naszą) TEORIĄ TO TYM GORZEJ DLA FAKTÓW!!! Nosz Hegel w czystej postaci!Wszyćko jasne???
Na takowej to zasadzie i realizowanej przez długie lata funkcjonującego w TYMKRAJU ponoć ludowego socjalizma taktyki i strategii politycznej pod ścisłym nadzorem Kremla absolutnie nie mogła w świadomości publicznej pojawić się jakakolwiek informacja o potwornej zbrodni katyńskiej dokonanej przez Sowietów.
Tzw. wadza ludowa uznała, że skoro zabroni wszelkimi sposobami, a przede wszystkim terrorem rozpowszechniania informacji o takowej zbrodni, to zostaje ona w ten sposób całkowicie wyparta jako fakt, który w istocie rzeczy jednak zaistniał!! To oczywiście całkowicie fałszywa przesłanka i absolutnie nieudolna próba tzw. zamiecenia faktów pod dywan. NIKT, NIGDY I NIGDZIE na całym świecie nie posiada na szczęście takowych umiejętności ani tym bardziej mocy sprawczej, aby PRAWDĘ która jako fakt została zarejestrowana w przestrzeni publicznej zakopać, unicestwić, czy też wyekspediować w kosmos!
Absolutnie jakiejkolwiek nie może podlegać aprobacie stanowisko jakie prezentuje w bezczelny, łajdacki sposób część łobywateli TEGOKRAJU aprobująca wyłącznie takowy jego obraz jaki im odpowiada i jaki oni wyłącznie akceptują w formacie zero jedynkowym. Głoszą takowe zajęte przez nich stanowisko wielekroć wywodząc przy tym cynicznie o rzekomym poszanowaniu tolerancji; do cna przy tym wyświechtywując swoje otwory gębowe fałszem i obłudą.
Jedynie takowe idole, złote cielce, zdeifikowane postacie jak nie przymierzając Zegarmistrz Świateł Purpurowych czyli Sławek Nowak z kasiorą w nogach stołowych, kopertowy senatmarschal, absolutnie nie nachlany za kierownicą aktorzyna Szczur, nie mający (ponoć) żadnych niewyjaśnionych spraw sądowych JURAS, czy też oksymoronycznie odnoszący się do pojęcia prawdy Hyrzy Ruj mogą stanowić modelowy przykład wzorców postępowania i w konsekwencji do naśladowania. Wara wspominać o możliwości prezentowania innych wzorców, jasne czy nie???
Zakazujemy bezwzględnie o tego typu naszych wzorcach osobowych wypowiadać się nieprzychylnie, negując przy tym ich ponad standardowe liczne zalety. W przeciwnym razie przykładem naszego esbeckiego TEFAŁENA oraz fuhrera PEDOFILII OBYWATELSKIEJ skierujemy stosowne pozwy o właściwe pojmowanie rzeczywistości i… tak trwa mać!!!
Już w antyku słynny grecki poeta Homer w swojej Iliadzie i Odysei przybliżył nam postać okrutnego jednoocznego sycylijskiego cyklopa Polifema, który pożerał nieostrożnych żeglarzy. W rzeczy samej będąc zubożonym o drugie oko był zmuszony spoglądać na świat tymże jednym, jedynym posiadanym okiem. To oczywiste inwalidztwo optyczne skutkowało niejednokrotnie niepełnym, a częstokroć całkowicie wypaczonym oglądem rzeczywistości.
Długoletnie funkcjonowanie w TYMKRAJU mendiów głównego ścieku tego typu jak gówniana gazetka pod egidą Adasia Szechtera, czy esbeckiego TEFAŁENU zaskutkowało w wyniku specyficznej tresury ich całkowicie bezkrytycznych odbiorców wyhodowaniem moralnych jednoocznych Polifemów. Rzecz jasna nie chodzi tutaj bezpośrednio o człeczy wzrok, ale o jego wnutrienie, czyli kręgosłup moralny i wyznawaną aksjologię, a właściwie jej zdecydowane przeciwieństwo, zaprzeczenie; czyli zdewiantowaną lewacko-liberalną ideologię ustawicznie wczipowywaną w czerepy spolegliwego tym praktykom polactwa.
Uprzednio rzecz jasna w długoletnim zaprogramowanym procesie możności dokonywania skutecznego odmóżdżenia podatnego na ten proces polactwa podjęta została akcja anihilująca fideizm w jak najszerszym zakresie, etykę i moralność, zasady familiarnego funkcjonowania, a nawet sprawdzone wielo wiekowo kanony edukacyjne. W wymiarze konstytucyjnego unormowania instytucji małżeństwa negowana jest jej dotychczasowa definicja jako związku mężczyzny i kobiety. Zdewiantowanej mniejszości seksualnej, a głośno wyeksponowywanej przez mendia głównego ścieku marzy się rewizja zapisów konstytucyjnych w tymże zakresie i w konsekwencji aprobata związku typu baba-baba, czy chłop-chłop jako tożsamego z obecnie funkcjonującym małżeństwem. NON POSSUMUS!!!
No i dlatego zgodnie z trafną konkluzją K.I. Gałczyńskiego: chcecie to macie… skumbrie w tomacie; mamy takowy a nie inny przekrój społeczny TEGOKRAJU. Generalizując to po prostu (w pewnym rzecz jasna uproszczeniu) z jednej strony spadkobiercy już w trzecim pokoleniu polskich patriotów walczących w różnych powstaniach i zmaganiach wojennych o oczywisty interes narodowy i jego tożsamość, a z drugiej spadkobiercy cuchnących onuc przywleczonych na sowieckich tankach.
Oczywistą oczywistością jest zatem fakt, że skoro takowa polaryzacja przez wiele dziesiątków lat się ugruntowała to ma to określone konsekwencje w zachowaniach polactwa zmierzającego metodą per fas et nefas do unicestwienia szeroko pojętego obozu patriotycznego (w większości prawicowego), a co najmniej jego zmarginalizowania względnie zdyskredytowania. Nic nie stoi na ich drodze aby dopuszczać się świętokradczych zamachów na różnego rodzaju symbole religijne, czy patriotyczne przy jazgocie wulgaryzmów i obscenicznych pedalsko – lesbowych zachowaniach eksponowanych publicznie; nawet w zafiksowanych najbardziej ohydnych kopulacyjnych pozach. Przewodzi takim haniebnym czynom wielce urokliwa oraz kulturalna faworytka Hyżego Ruja znana lamparcia lesba z tzw. Strajku Kobiet, który chyba ostatnio wyraźnie strajkuje w zakresie rzeczonego nomen omen strajkowania.
Warto zatem w tym miejscu dokonując stosownej rekapitulacji wyciągnąć właściwe wnioski z takich wyżej zdarzających się przypadków. Prosty wniosek podajemy poniżej:
Gdy ktokolwiek oszuka ciebie choćby raz to w sposób oczywisty i zasadny należy nazwać go po prostu zwykłym oszustem. Natomiast, gdy tenże sam osobnik dokona wobec ciebie wtórnego oszustwa to twoja osoba prawidłowo winna zostać zdefiniowana jako skończonego durnia, kretyna, debila absolutnie nie zasługującego na współczucie. To właściwie wszystkie wyżej wzmiankowane cwelebryty i ałtorytety polactwa permanentnie przekształcają swoich fanów, którym można zasadnie napluć w oczy, oczekując w odpowiedzi stwierdzenia, że to jedynie li deszczyk sobie kropi… Cóż, można i tak.
Od takowych debili (których wszak się nie sieje bowiem sami się rodzą) roi się w naszej krajowej społeczności i odnosi się ta konstatacja przede wszystkim do apologetów i afiliantów dewianckiego lewactwa i doktrynarskiego liberalizmu. Istnieje jednak szansa, względnie możliwość, że pewna część społeczności TEGOKRAJU o niezlasowanym do imentu mózgu zreflektuje się co nieco i zechce wyciągnąć stosowne wnioski, które winny się same narzucać. Pewna natomiast część zechce symptomatycznie odreagować walnąwszy pięścią w stół, aby odezwały się nożyce.
Wzmiankowani durnie i debile uległszy do cna dewiacji, trwając przy niej w sposób absolutnie bezkrytyczny a korelujący się z pelikanami pożerającymi łapczywie zdechłe ryby, w istocie rzeczy sami auto dekonspirują swoją kulturę, poziom wiedzy, zdolność logicznego rozumowania oraz poziom posiadanego ilorazu IQ.
Tertium non datur…
Wśród polactwa słychać krzyki, wrzaski, inwektywy oraz wycie.
A ZATEM… ZNAKOMICIE!!!
I to byłoby na tyle jak onegdaj konkludował śp. prof. J. T. Stanisławski.
20.01 2023
fot. pixabay
Zostaw komentarz