Rząd Donalda Tuska nie musi wprowadzać nowych programów. Wystarczy, że regularnie sięga do kieszeni Polaków. Bez fanfar, bez konferencji, bez uczciwego komunikatu. Po cichu, w rozporządzeniach, w drobnym druku, w środku roku. Tak właśnie wygląda „odpowiedzialność” tej władzy.

Lista obciążeń na przyszły rok mówi sama za siebie. Składki ZUS rosną do poziomu 1926,76 zł miesięcznie – i to bez składki zdrowotnej, która także idzie w górę. Dla tysięcy małych przedsiębiorców to nie „korekta”, tylko cios w fundament bytu. Państwo, które deklaruje wsparcie dla przedsiębiorczości, w praktyce traktuje ją jak dojną krowę bez prawa do odpoczynku.

Do tego kolejna podwyżka opłaty paliwowej – ulubione narzędzie rządu Tuska. Droższe paliwo oznacza droższy transport, a droższy transport oznacza droższe wszystko: żywność, usługi, budownictwo. To podatek od codziennego życia, który uderza najmocniej w zwykłych ludzi, a nie w korporacyjne gabinety w Warszawie i Brukseli.

Jakby tego było mało, resort finansów planuje podwyżkę VAT do 23% na część napojów bezalkoholowych, kończąc z obniżonymi stawkami 5% i 8%. Zmiany mają wejść w życie od 1 lipca. Połowa roku, pół prawdy, pełny rachunek. Taki jest styl tej władzy.

A gdzie obietnice?
Kwota wolna od podatku – 60 tys. zł? Zapomnij.
Odmrożenie drugiego progu podatkowego? Cisza.
Zamiast tego: „trzeba zacisnąć pasa” – oczywiście nie w gabinetach władzy, tylko w portfelach obywateli.

Gdyby nie weto Prezydenta RP, Polacy płaciliby jeszcze więcej: wyższy podatek cukrowy, wyższą akcyzę na alkohol, wyższe podatki od wygranych. To nie były plotki, tylko realne projekty, zablokowane w ostatniej chwili. Niestety, nie wszystko da się zawetować. ZUS, paliwo i VAT uderzą w nas bezpośrednio.

Dlaczego tak się dzieje? Bo to najprostsza metoda rządzenia nieudolnej władzy. Zamiast reform – zadłużanie państwa w tempie około miliarda złotych dziennie. A gdy kasa się nie spina, zaczyna się łupienie obywateli. Bez wstydu. Bez refleksji. Z uśmiechem do kamery.

To nie są fachowcy. To partacze udający menedżerów, którzy prowadzą Polskę w stronę finansowej przepaści i scenariusza znanego z Grecji. Różnica jest taka, że rachunek zapłacą nie oni, tylko społeczeństwo.

Propaganda w nowym opakowaniu

Równolegle trwa ofensywa medialna. TVN, „odświeżona” TVP, te same twarze, ten sam mechanizm: myślenie zastępcze. Kiedyś propaganda była toporna, dziś jest „uśmiechnięta”. Sens pozostaje identyczny: nie pytaj, nie porównuj, zaufaj nam.

A państwo? Państwo ma wyglądać dobrze w statystykach i prezentacjach, nawet jeśli w praktyce staje się kartonową atrapą. Brakuje realnej reakcji, realnej odpowiedzialności, realnej konsekwencji. Zamiast sprawnego aparatu – konferencje, wyjaśnienia, rozmywanie winy.

Berlin, Bruksela i brak kręgosłupa

Dla Donalda Tuska największym „wyzwaniem” jest dziś utrzymanie pełnej dyspozycyjności wobec Berlina i Brukseli. Zielony Ład, migracja, „praworządność”, umowa z Mercosur uderzająca w polskie rolnictwo – wszystko to przyjmowane jest bez walki, bez twardej obrony interesu narodowego.

Nie potrzeba mocniejszego kręgosłupa, bo tu nie ma czego wzmacniać. Jest realizacja cudzych agend i wystawianie rachunku Polsce.

Wyzwania Polaka na 2026 rok

A Ty? Jeśli jesteś Polakiem, Twoje wyzwania są inne.

Po pierwsze: nie daj się ogłupić propagandzie. Zawsze pytaj: kto zyskuje, kto płaci, kto ponosi konsekwencje.

Po drugie: domagaj się realnego państwa, które potrafi chronić swoje interesy, infrastrukturę i bezpieczeństwo – w granicach prawa, ale z pełną stanowczością. Państwo słabe prowokuje problemy. Państwo zdecydowane je odstrasza.

Po trzecie – najważniejsze: odsunąć tę władzę w sposób demokratyczny, świadomy i bez złudzeń. Bez czekania, że „może się nauczą”. Oni się nie uczą. Oni wykonują zlecenia, a koszt zawsze ponosi Polska.

To są wyzwania na 2026 rok.
Nie komfort. Nie święty spokój. Odpowiedzialność. Świadomość. Polska.

Budźmy Polskę. Bo czasu jest coraz mniej.

Rafał Szrama 🇵🇱