Popełniłem pewien tekst, trochę wspomnieniowy, o tym jak ja widziałem SP Pawła Adamowicza. Nie puściłem go w dniu wczorajszym, bo chyba jednak, nie czas, nie spotka się ze zrozumieniem, ale dzisiaj, podzielę się z Wami czymś, co widziałem, w sposób jaki zapamiętałem..
……………………..
Na zdjęciach ŚP Prezydent Paweł Adamowicz, gdy szykował się do wyjazdu w 1995 r – styczeń do ogarniętej wojną byłej Jugosławii.
…………………….
Pawła zamordowano 13 stycznia r. podczas finału WOŚP w Gdańsku. – choć formalnie zmarł 14.01.2019r. Nikt w życiu by nie spodziewał się, że coś takiego może w Polsce, w Gdańsku mieć miejsce a jednak.
Znałem Pawła Adamowicza z końcówki opozycji, widując jako młodego działacza „Verbum”, trochę NZS, choćby po zakończeniu strajków w 1988 r, bywał pod Brygidą, gdy wspólnie walczyliśmy o Wolną i Niepodległa Polskę. Zaczynał jako kolporter, drukarz, współwydawca pisma podziemnego w I LO w Gdańsku „Jedynka”, które później, już z innym składem weszło w struktury FMW.
Trochę za naszą też sprawą Federacji Młodzieży Walczącej został szefem strajku majowego na UG w 1988 r. Olgierd Buchocki, osoba od nas opowiadała, że padło hasło, kto ma być szefem strajku?, bo być musi, wtedy Sosnowski, że nie, bo konspiracja, Bierecki też nie itd. i Olek do nich, a jest może ktoś wysoki, poważny, taki charakterystyczny, taki nasz NZS-u?, wtedy padła odpowiedź, tak, jest taki – Adamowicz, Paweł Adamowicz!
Może to wyglądało inaczej, ja znam taką opowieść i przybliżam jako anegdotę, nie upieram się, że to odbywało się tak jak ja w przekazie usłyszałem. Bywałem i ja na strajkach wspierając je z innymi i miałem wielki żal, że studenci, przestraszyli się gróźb władzy o pacyfikacji, pod namową biskupa Gocłowskiego i innych i poddali strajk a głos ostateczny był przewodniczącego. To już historia, ale cały mój wpis będzie historyczny – wcale nie twierdzę, że obiektywny. Postaram się zwięźle przelać na „papier” te wspomnienia, ale już teraz czuję, że mógłbym pokaźny artykuł stworzyć.
Później ŚP. Paweł Adamowicz, będąc w „układzie” – w ekipie z Arcybiskupem Tadeuszem Gocłowskim i innymi, zostaje Prezydentem Gdańska, najpierw z nominacji a później z woli mieszkańców wygrywając wszystkie kolejne wybory. Moim zdaniem początki jego prezydentury były słabe a określenie „budyń” trafne /choć trochę negatywne ale nie obraźliwe/, jakoś tak asekuracyjnie, powoli i ospale, wchodził w tę rolę, jednak z roku, na rok, kadencji na kadencję było lepiej i Paweł, podkreślam moim zdaniem, stawał się poważnym urzędnikiem, lubianym Prezydentem Gdańska, dorastając do tej roli, która później, śmiem twierdzić go przerosła, ale to nie przytyk, władza, całe otoczenie, ten „dwór”, nie jedną osobę potrafi zmienić.
Obserwowałem jego działania, decyzje wiele lat, będąc jako też fotoreporter „Dziennika Bałtyckiego” na jego ślubie, fotografując chrzciny dziecka, bywając ze 2 razy w mieszkaniu, nigdy nie uważałem siebie za jego przyjaciela – myślę, że nie dane mi było, ale czułem się kolegą, mimo sporego dystansu – tak mogę nasze relacje określić. Zawsze dystansowałem się od władzy, szanując funkcja ale też dając sobie własny komfort bycia niezależnym, tak mi zostało, gdy Karol Nawrocki został Prezydentem, przestał być kolegą, znajomym, stając się Panem Prezydentem – tak było i z Panem Prezydentem Pawłem Adamowiczem, którego jednak znałem znacznie dłużej.
Kibicowałem z radością, gdy przez wspólnych znajomych zaangażował się w budowę Lechii Gdańsk, nie będąc samemu kibicem i fanem Lechii. Potem i jego serce stało się biało zielone.
Był do końca – jako przyjaciel, gdy odchodził ŚP Tadeusz Duffek, mogę zaświadczyć bo ja ostatnie ich wspólne zdjęcie wykonałem.
Paweł ma wiele zasług, ale też, pewne zachowania, które mi nie odpowiadały, myślę, że tematy tych mieszkań,to raczej bardziej jego bliscy, jednak… On bierze za to odpowiedzialność – nie chcę usprawiedliwiać. Zawsze mnie dziwiło, że ja zarabiając podobne pieniądze do niego /czytałem sprawozdania majątkowe Pawła/, po wielu latach mogłem sobie pozwolić na budowę własnym sumptem skromnego domu, którego nigdy nie dokończyłem, On miał tyle mieszkań. To nie było normalne w moich oczach i jakoś nie daję wiary w spadek, cy temu podobne. Wtedy też od niego odwrócili się „przyjaciele” z własnej formacji, ale to już inny temat. Nie podobało się mi że nie stawał w obronie przyjaciół np. ŚP księdza Jankowskiego. Jakoś inaczej znałem Pawła i trochę to wszystko mi nie pasowało, a określanie Gdańska jako „republika deweloperów” też pojawiło się za jego kadencji.
Odczułem pewne zmiany w relacjach, podczas działań przy upamiętnieniu ŚP „Tolka” Browarczyka. Gdzie wspólnie ze znajomymi – Solidarność, Lechia, FMW, staraliśmy się upamiętnić pierwszą Ofiarę stanu wojennego w Gdańsku. Paweł miał nawet być honorowym patronem tej inicjatywy, nie dzieliła nas przeszłość. Zgrzyt pojawił się, gdy mimo wszelkich naszych zmian, dyktowanych przez miejską komisję od tych spraw, tuż przed odsłonięciem pomnika, poinformowano nas, że nie będzie zgody władz miasta, prezydenta, bo to nie tablica a pomnik a on wymaga zgody Rady Miasta i innej procedury. Przeszliśmy i to choć opóźniło nas to o kolejne 5 lat. Co jednak było przykre, to kłamstwa, generowane wtedy przez rzecznika Prezydenta Gdańska, jakobyśmy nie rozmawiali, nie ustalali, nie kontaktowali się. Podłe kłamstwa, z ust też człowieka zaangażowanego w dawniejszych czasach po stronie patriotycznej, zupełnie nie zrozumiałe, bolesne i pokazujące czym kończy się spotkanie idealisty z politykiem. Pokazałem swoje niezadowolenie publicznie, później, już nie mogłem dostać żadnego zlecenia i usłyszałem: „nie trzeba było zadzierać z Pawłem” – efektem tego było moje 10 lat poza Gdańskiem, gdzie pracy dostać już nie mogłem… Może to też wyglądało inaczej, Paweł pewnie nic nie wiedział, tak chcę to rozumieć a usłużni Ci „bardziej papiescy od Papieża” to czynili?
Nie rozmawiałem już nigdy po tym i o tym z Pawłem Adamowiczem, w sumie chyba już później nigdy nie rozmawialiśmy. Mimo takich decyzji, dołożył się On do tego pomnika, jako Paweł Adamowicz, wpłacając zbiórkę kwotą 2 tys. zł. Właśnie dla mnie to Paweł w pewnej „soczewce”. Mimo różnego czasu, decyzji podejmowanych, oceny naszej, zmian jakie przechodził, był – nadal dla mnie, w moich oczach, chłopakiem tym którego poznawałem w 1987, takim, który miał dobre serce, może słabych doradców i mniej sztywny kręgosłup? Musiał zmierzyć się sam ze sobą, dorabiając się twardej d… Stał się politykiem i zapłacił straszliwą cenę, za chęć bycia nadal prezydentem, którego ja tak po ludzku lubiłem, ale z którym nie było mi po drodze. Zawsze głosowała na niego większość mieszkańców, były czasy, gdzie i ja swój głos oddawałem na Pawła, dawne czasy.
Po zamordowaniu Pawła, niektórzy „na jego plecach” wdrapali się na szczyty polityczne i inne. Używali jego, jak i tego faktu, jako swoisty taran, do osiągania tych założeń, przykro było to oglądać. ŚP Paweł Adamowicz nie był świętym, można określić go pewnie negatywnie uważając że był złodziejem – pewne sprawy jednak trafiały do prokuratury. Jednak… On się już nie obroni, sprawy zostały zamknięte, może i lepiej? Może w pamięci warto zostawić to co dobre? Biografowie, będą mogli z pewnością ująć wszystkie aspekty, bez „pudrowania” i tuszowania.
Byłem, osobą krytyczną, zwłaszcza w ostatnich latach prezydentury Pawła. Pożegnałem Go – Pawła, Prezydenta Gdańska, czułem taką potrzebę, bo w głębi serca, był mi bliski, był jednym z nas, tak był taki czas. Pewnie to moja słabość, ale ja mogę sobie na nią pozwolić, bo nie jestem politykiem, nie pełnię funkcji publicznych. Drogi nasze się rozeszły, odczułem to na własnej skórze, spory urosły, ale w obliczu takiego dramatu, czym to wszystko jest? Szkoda jedynie, że byli, są i niestety będą Ci, co taką tragedię do bieżących rozgrywek i dziś wykorzystują, szukając wrogów, sprawców, samemu czyniąc podłości, kłamiąc, opluwając, hejtując i beli w swym oku nie widzą.
Pamiętam te zdjęcia z tym hełmem, jak niektórzy, gdy ukazały się one w Dzienniku Bałtyckim, z Pawła sobie żartowali, ale On był ponadto i przyjmował z uśmiechem, bez złości i tak właśnie jak na tym zdjęciu zapamiętam Pawła. Jechał na wojnę, by pomagać i wrócił, bez uszczerbku, był na finale WOŚP by też nieść pomoc i został zamordowany.
To jedyny, pierwszy i ostatni mój wpis w takiej formie o Pawle Adamowiczu, nie będzie więcej, choć, na wielu moich zdjęcia Go z pewnością nie raz odnajdziecie, to zapis tamtych czasów z tymi ludźmi, którzy, niczym wino, jedni stawali się lepsi, inni się psuli, gdyż człowiek to trochę jak ta butelka, gdzie liczy się zawartość i może być ona biała, czerwona, nawet różowa, ważne by się nie popsuła a wręcz przeciwnie, z wiekiem nabierała smaku i walorów! Bywają wina nijakie, trochę jak ja, czasem kwaśne, gorzkie, ale i słodkie – nie każdego stać na to by zostać tym najlepszym, mnie się nie udaje, czy Pawłowi się udało?…
Autor: Kwiatek Robert
ur. 2 IX 1971 r. w Gdańsku. Absolwent Polsko-Japońskiej Wyższej Szkoły Technik Komputerowych w Warszawie, kierunek sztuka nowych mediów (2012). Absolwent Master of Business Administration w Gdańskiej Fundacji Kształcenia Menedżerów (2018).
1988 członek kadry narodowej w łyżwiarstwie figurowym, mistrz Polski juniorów (1988). 1984–1986 współzałożyciel Tajnej Organizacji Młodzieży, nast. Ruchu Młodzieży Niezależnej. 1986–1990 jeden z przywódców FMW Region Gdańsk, redaktor techn. pisma FMW „Monit”, wydawca i drukarz pism młodzieżowych, założyciel Agencji Fotograficznej i Archiwum FMW, organizator Biblioteki Latającej, członek Grup Wykonawczych FMW, kolporter wydawnictw FMW na terenie szkół średnich, uczelni i zakładów pracy Wybrzeża Gdańskiego. 1987–1990 współzałożyciel Wydawnictwa FMW Gdańsk. 1987–1989 członek Rady Koordynacyjnej FMW. 1986–1990 współorganizator manifestacji, happeningów w Gdańsku. W V i VIII 1988 współorganizator wsparcia dla strajkujących w Stoczni Gdańskiej zaopatrzenia w żywność, druku i kolportażu strajkowych wydawnictw.
1990–1995 kierownik drukarni w Wydawnictwie Gdańskim Sp. z o.o., 1995–2008 fotoreporter i fotoedytor w Polska Presse Sp. z o.o., m.in. w „Dzienniku Bałtyckim”. W 2007 współzałożyciel Stowarzyszenia Federacji Młodzieży Walczącej (2007–2010 i od 2015 prezes). 2008–2009 fotograf rządowy w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, 2009 kierownik działu Media w SKOK Kopernik, 2009–2010 operator kamery w Media SKOK, 2011–2012 fotoedytor, grafik multimedialny w Wydawnictwach Szkolnym i Pedagogicznych w Warszawie. 2012–2015 koordynator ds. wizerunku w Dolnośląskich Surowcach Skalnych w Piławie Górnej. 2015–2017 kierownik marketingu w Krakowskiej Grupie Amnis w Krakowie. Od 2017 dyr. Sponsoringu, kierownik Wydz. Zarządzania Wizerunkiem i Marką. w Energa S.A. w Gdańsku. Od 2017 członek Komitetu Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa przy IPN w Gdańsku. Organizator i autor licznych wystaw fotograficznych, albumów, laureat wielu konkursów fotograficznych.
Odznaczony Krzyżem Wolności i Solidarności (2016), Złotym Krzyżem Zasługi (2016). Laureat nagrody Świadek Historii przyznanej przez IPN w Gdańsku (2017).
Zostaw komentarz