Emocje buzują. I to ogromny błąd. Poniżej kilka słów komentarza do aktualnej sytuacji w Prawo i Sprawiedliwość oraz próby podzielenia naszej partii.

Sukces obozu politycznego nie bierze się z wymuszonej unifikacji, lecz w realizowaniu wspólnych celów strategicznych. Wygrywaliśmy wtedy, gdy potrafiliśmy rozmawiać z różnymi środowiskami i łączyliśmy je w realizacji wspólnych celów. To jasne, że mamy w naszej formacji różne wrażliwości, nurty i oddolne inicjatywy. To przecież jest nasza ogromna wartość, a nie problem. Szacunek do tej wielowymiarowości opartej na wspólnych podstawowych wartościach to fundament do budowania tzw. wielkiego namiotu. Powinniśmy szanować te nurty i wrażliwości oraz utrzymać wspólny kierunek strategiczny i grać do jednej bramki.

Warto przeanalizować jak w ostatnich 25 latach Prawo i Sprawiedliwość stworzyło i realizowało unikalny w polskich warunkach program, który połączył wartości przez wielu uznawane za sprzeczne: konserwatyzm, solidaryzm społeczny z poszanowaniem wolnego rynku, mądrym eurorealizmem, silnym sojuszem transatlantyckim i pragmatycznym podejściem do innych państw. Ta synteza zadziałała, ponieważ opierała się na chłodnej, rzetelnej kalkulacji polskich interesów, a nie na chwilowych emocjach. I na tym fundamencie powinniśmy dalej działać – jednak też analizując zmieniający się obraz społeczny i gospodarczy oraz uzasadnione ambicje Polek i Polaków. Powinniśmy natomiast unikać wpadania w chwilowe trendy, które sprawiają wrażenie, że stają się nowymi zasadami politycznymi.

Otoczenie gospodarcze i geopolityczne jest i będzie niezwykle trudne. Stan finansów publicznych woła o natychmiastowy ratunek. Wyzwania, przed którymi stanie Polska w następnej kadencji, będą gigantyczne. W takich realiach nie ma miejsca na polityczną amatorszczyznę. Rządzenie to przede wszystkim sprawność operacyjna i codzienne dowożenie obietnic złożonych Polkom i Polakom oraz mierzenie się z wyzwaniami, które przyniesie los. Zdobywaliśmy to doświadczenie w czasie naszych rządów. Dlatego tak ważne żebyśmy zawsze pamiętali o tym, kiedy ogłaszamy kolejne zobowiązania.

Wyciągnijmy wnioski z ostatnich procesów na scenie politycznej. Przesunięcie naszego języka komunikacji w stronę skrajności wcale nie osłabiło Konfederacji. Stało się odwrotnie. To uwiarygodniło jej przekaz. Porzucając twarde, merytoryczne argumenty na rzecz języka emocji, sami ułatwiliśmy części wyborców zmianę barw politycznych. Chcąc ścigać się na cudzą bardziej radykalną retorykę, oddaliśmy pole. Trzeba wybrać drogę trudniejszą, ale długoterminowo skuteczniejszą tj. tłumaczyć niuanse, pokazywać odcienie szarości, złożoność procesów i ich konsekwencje. To co przez lata robił PiS. Po prostu traktując każdego kto nas słucha w sposób podmiotowy.

Droga do przyszłego zwycięstwa wiedzie poprzez szacunek dla naszych wewnętrznych i zewnętrznych środowisk, skupieniu się na codziennej pracy pokazującej dobrą alternatywę dla tego rządu, wyboru w komunikacji ścieżki trudniejszej, ale skuteczniejszej.

Polacy muszą ponownie zobaczyć w nas dojrzały, przewidywalny obóz.

Autor: Piotr Müller
Polski polityk i prawnik, podsekretarz stanu i sekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego, poseł na Sejm VIII, IX i X kadencji, sekretarz stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów i rzecznik prasowy rządów Mateusza Morawieckiego, poseł do Parlamentu Europejskiego X kadencji.