Codziennie na giełdzie nazwisk kandydatów na prezydenta pojawiają się nowe nazwiska. Oglądamy już 879 odcinek tej telenoweli w reżyserii wybitnego filmowca z Żoliborza. Jarosława Kaczyńskiego.

Kogo już nie obsadzał w głównej roli tego tasiemca.

Był / jest Czarnek, postawny mizogin i erudyta, dla którego wolna Polska się narodziła dopiero wtedy, kiedy PiS przejęło władzę.

Jest i były wojewoda warszawski, Bocheński z tym szarmanckim uśmiechem przedwojennego oficera i w dobrze skrojonym garniturze.
Elokwentny, nie powiem i dobrze wygląda przed kamerą. Spełnia niektóre też kryteria Wodza. Młody, przystojny, ale umoczony w rządzenie. No i przerżnął wybory na prezydenta Warszawy z Rafałem Trzaskowskim.

Beata Szydło zaś dostała od Naczelnika „czarną polewkę” bo zrobiła się zbyt samodzielna i ma czelność gadać publicznie coś, czego nie uzgodniła z Wodzem.

Jest i szef IPN, Karol Nawrocki. Też młody i może się kobietom podobać. Ba, podejrzewam, że nawet mógłby je uwieść w czasie kampanii. Słowem, oczywiście, słowem. Nie mam nic zdrożnego na myśli.

Ostatnio doszło nazwisko niegdysiejszej gwiazdy TVP-is niejakiego Rachonia. Obecnie TV Republika. Też niczego sobie. Wyszczekany, fotogeniczny. Wszędzie węszy spisek, a to Tuska, a to Niemców czy Ruskich. Kocha Naczelnika całym swoim, prawicowym serduszkiem i dałby się za niego pokroić.

Może jeszcze kogoś Naczelnik ma w zanadrzu, ale nie chce go „spalić”.

Może prezydent Stalowej Woli? Też młody, zaradny. No i wygrał wybory.

A teraz nieco poważniej.

Cały ten serial z szukaniem kandydata PiS na prezydenta pokazuje jak krótką ławkę kandydatów ma reżyser z Żoliborza po przegranych wyborach parlamentarnych.
Bo ktokolwiek by to nie był partia Jarosława Kaczyńskiego, w sondażach, znajduje się na równi pochyłej. A może być jeszcze gorzej.

Nazwisko każdego, które pojawia się na giełdzie jest jakoś umoczone w 8 lat jej rządów. I jest jak pocałunek śmierci o czym Jarosław- Polskę zbaw, doskonale wie.
No i jeszcze ta Konfederacja, która – patrząc na ostatnie notowania – może sporo namieszać i osłabić szanse kandydata PiS na drugą turę.

A zatem, co jeszcze nam zostało?

A może Jarosław Kaczyński sam siebie obstawiłby w tej roli?

Tak na koniec politycznej kariery. Zamiast emerytury posada w Pałacu Prezydenckim? Byłaby i ochrona, za którą PiS by nie płacił jak obecnie to robi.

Ale Jarosław tego nie zrobi.

Bo w tym teatrze marionetek to on woli pociągać za sznurki.

Antoni StyrczulaAutor: Antoni Styrczula
Opinii publicznej kojarzę się jako rzecznik prasowy Prezydenta RP, a także dziennikarz radiowo-telewizyjny i prasowy. Od wielu lat zajmuję się szkoleniami i doradztwem w zakresie public relations i marketingu politycznego. Jestem ekspertem w kreowaniu wizerunku firmy w e-przestrzeni i social mediach oraz zarządzaniu informacją w sytuacjach kryzysowych. W wolnych chwilach podróżuję. Przede wszystkim do Azji. Więcej tekstów autora przeczytacie na blogas24.pl