Spójrzcie na to zdjęcie. Michał Kołodziejczak zalicza właśnie kolejny czerwony dywan – tym razem ten sejmowy. To ujęcie to kwintesencja tego, co polityka robi z ludźmi, którzy obiecywali walkę z systemem, a ostatecznie stali się jego elementem.

Dlaczego tak chętnie pręży pierś na tych korytarzach? Bo tutaj, wśród sejmowych luksusów i blasku fleszy, nikt mu nie powie bolesnej prawdy prosto w oczy. Tu nie ma rolników, którym trzeba spojrzeć w twarz. Nie ma też niewygodnych ludzi, którzy w Gnieźnie przynieśli mu to, na co zapracował – symboliczne 30 srebrników. Nikt też nie wita go transparentem: „Zdradziłeś polską wieś”.

Ten czerwony dywan to dla niego bezpieczna przystań. To strefa wolna od pytań o nekrologi zaklejane własną podobizną czy o nasyłanie „swoich” na oszukanych ludzi. W Sejmie może udawać wielkiego gracza, choć tak naprawdę jest tylko pionkiem w grze.

Dziś ten kameleon polityczny czuje się na tych dywanach jak panicz na włościach. Ale ten czerwony chodnik ma jedną wadę – tłumi dźwięki rzeczywistości. Michał nie słyszy już głosu polskiej wsi.

Pycha bije z tego zdjęcia na kilometr. To już nie jest chłopak z pola, to produkt marketingowy, który zamienił szacunek ludzi na darmowe wejście na czerwony dywan. Pamiętajcie jednak: im bardziej ktoś izoluje się od prawdy na sejmowych salonach, tym boleśniejsze będzie jego zderzenie z rzeczywistością, gdy te dywany się skończą.

A jego koniec jest bliżej, niż podpowiada mu jego własne ego, bo pycha zawsze kroczy przed upadkiem.

#Kołodziejczak #PychaWładzy #SejmoweSalony #ZdradaRolników #CzerwonyDywan #PolitycznaMetamorfoza #Wstyd #GnieznoPamięta #BezTwarzy #ZdradziłeśWieś

źródło: https://www.facebook.com/michal.kolodziejczak.UGiM