Jednym z koronnych zarzutów wysuwanych przez oPOzycję przy okazji kolejnych wyborów jest rzekome przyzwolenie PiS na wwóz niebezpiecznych odpadów. Polska śmietnikiem Europy.
Opozycjoniści najwyraźniej zapominają, a raczej pomijają zupełnie świadomie, że Polska jest liderką, gdy chodzi o nowoczesne technologii utylizacyjne. Wszystkie śmieci wjeżdżają jak najbardziej legalnie do ultranowoczesnych zakładów utylizacyjnych, dysponujących nowatorskimi technologiami, które powodują, że proces jest o wiele tańszy, niż na Zachodzie. Ba, a nawet w Australii czy innej Namibii.
Nie wierzycie? Wystarczy zajrzeć do KRS-u. Znana z największego pożaru hałdy śmieci w III RP (Zgierz) GREEN-TEC SOLUTIONS sp. z o. o. (KRS 0000384472) zajmowała się wg danych zawartych we wpisie:
– ODZYSKIEM SUROWCÓW Z MATERIAŁÓW SEGREGOWANYCH (PKD 38.32.Z)
– DZIAŁALNOŚCIĄ ZWIĄZANĄ Z REKULTYWACJĄ I POZOSTAŁĄ DZIAŁALNOŚCIĄ USŁUGOWĄ ZWIĄZANĄ Z GOSPODARKĄ ODPADAMI (PKD 39.00.Z)
– BADANIAMI NAUKOWYMI I PRACAMI ROZWOJOWYMI W DZIEDZINIE POZOSTAŁYCH NAUK PRZYRODNICZYCH I TECHNICZNYCH (PKD 72.19.Z).
Oczywiście śmieci plastikowe zwożone z terenu całej Europy były traktowane jako ważny surowiec. Dlatego pośród przedmiotów działalności znalazła się
– PRODUKCJA WYROBÓW DLA BUDOWNICTWA Z TWORZYW SZTUCZNYCH (PKD 22.23.Z).
Polak potrafi, prawda? Z odpadów zrobić coś. A nawet COŚ.
Zupełnie niczym najbogatszy ongiś śląski magnat Karol Godula, który odkupiwszy hałdę za 50 talarów odzyskał dzięki nowatorskiej technologii żelazo wartości 2500 talarów. Przy kosztach własnych rzędu 100-150 talarów.
Takim hiciorem miała być dla Green-Tec Solutions sp. z o. o. oraz jej młodziutkiej właścicielki (rocznik 1997) rewelacyjna linia technologiczna, która jednak zdaniem biegłego powołanego przez prokuraturę nie mogła działać w praktyce.
Twórcą linii był człowiek wcześniej karany za wyłudzenie ok. 5 mln złotych dotacji unijnych na równie fikcyjną instalację służącą odzyskiwaniu ze śmieci cennych surowców bądź też produkowania z nich użytecznych prefabrykatów.
Dwa lata temu słynna była też sprawa oświęcimskiej firmy N-Recykling sp. z o. o. Ta z kolei miała równie nowatorską technologią się posługując przerabiać odpady plastikowe (a więc głównie PET-y) na paliwa.
W tym celu przyznano jej dotację unijną w wysokości… 16 mln zł.
Wybrali połowę. Wg Gazety Krakowskiej z 2018 roku:
„Gazeta Krakowska” kilka razy pisała o hałdach śmieci komunalnych przy ul. Chemików, które firma N-Recykling zaczęła zwozić we wrześniu ub. roku.
Pierwszy raz o firmie N-Recykling pisaliśmy w grudniu ub. Roku.
Miały się zamieniać w paliwa płynne w specjalnej instalacji, na której budowę firma otrzymała 16 mln zł unijnej dotacji. Zainkasowała połowę, jednak instalacja nie powstała.
Po aferze, która wybuchła, szef firmy siedzi w areszcie i czeka na proces, a fundacja, która przekazała pieniądze, zażądała ich zwrotu.Śmieci miały zniknąć do końca ubiegłego roku. Zamiast tego, rosną ich kolejne góry. Ostatni transport nasi Czytelnicy uwiecznili na zdjęciach 2 marca.
Z informacji, jakie napłynęły do redakcji wiemy też, że grupa powiązana (rodzinnie i kapitałowo) z osobami łączonymi ze śląską mafią planowały utworzenie spalarni śmieci na południowych rubieżach powiatu gliwickiego.
Jak łatwo przewidzieć taka spalarnia zwoziłaby „towar” z terenu całej Europy. Czy wówczas powtórzony byłby casus PPUH GUMEX sp. z o. o., która przed laty „zabezpieczyła” sobie towar (odpady gumowe z Niemiec) w ilości wystarczającej na… 200 lat nieprzerwanej produkcji? 24/7?
Tak kręci się ten mechanizm. Śmieci do Polski wjeżdżają na legalnych papierach. Co prawda sposób ich zmieszania często pozwala na przemycenie zabronionych, ale by to odkryć należałoby dokonać wiwisekcji całego transportu, co wiąże się nie tylko z kosztami, ale i angażowaniem ludzi i miejsca, w którym można by rozwlec sprasowane odpady.
Dopiero później zaczynają się schody. Część wywalana jest zupełnie na bezczela w miejscach rzadko odwiedzanych przez ludzi. Pakowana do opuszczonych hal fabrycznych, ukrywana w wynajętych pomieszczeniach czy też po prostu wrzucana do opuszczonych szybów i wyrobisk.
Pożar „nowoczesnego” zakładu utylizacyjnego w Zgierzu dał asumpt do uchwalenia nowych przepisów. Teraz aby ruszyć z działalnością utylizacyjną nie wystarczy kawał utwardzonego placu. Teraz trzeba mieć pieniądze. Bo to w pierwszej kolejności należy w kasie danej gminy zostawić odpowiednio wysoką kaucję, zainwestować w odpowiednią (kosztowną) infrastrukturę a przede wszystkim być gotowym na niezapowiedziane kontrole. Poza tym samochody wiozące odpady mogą być wszędzie zatrzymywane i sprawdzane przez odpowiednie służby. Bywa, że nawet na granicy. I zmuszane do powrotu, jeśli okaże się, że co innego jest na pace, a co innego w dokumentach.
I faktycznie liczba pożarów wysypisk wyraźnie zmalała. Przede wszystkim zaś zaostrzenie prawa karnego zwiększyło nazbyt ponoszone ryzyko.
Problemem niestety jest to, co już zdążyło wjechać i zalega na gnijących i śmierdzących hałdach. Ile milionów ton odpadów zwiezionych nielegalnie jest w Polsce nie wie nikt. Różne grupy zajmowały się sprowadzaniem, różne firmy wysyłały.
Tymczasem należy obawiać się kolejnej próby wwiezienia do Polski nowych odpadów, powstałych w związku z epidemią COVID-19. To nie tylko maseczki, ale i odpady szpitalne.
To za potencjalnie za duża kasa, by przejść obok niej obojętnie.
I niech nam się nie wydaje, że Państwo załatwi za nas wszystko. We Włoszech w pewnym momencie powstały patrole obywatelskie uzbrojone w pałki i koktajle Mołotowa. Dopiero opór całego społeczeństwa spowodował, że śmieci zaczęły trafiać zagranicę.
15.11 2020
_______________
* – prawie robi wielką różnicę
Zostaw komentarz