Eric Satie skomponował cykl kompozycji „Gnossienes” w latach 1890-1897. Pracę nad nim rozpoczął mając 24 lata interesując się modnym wówczas okultyzmem i gnozą.
Był niebywałym ekscentrykiem. Ubierał się zawsze tak samo. Po śmierci w jego mieszkaniu, do którego za życia nigdy nikogo nie wpuścił, znaleziono kolekcję 12 identycznych garniturów z aksamitu i 87 identycznych chusteczek do nosa. Potrafił całymi godzinami spacerować po Paryżu z nikim nie zamieniając ani słowa. Ale lubił życie nocne w kabaretach.
Początkowo przez krytków uznane za muzycznie niepoważne, utwory Erica Satie były w istocie wizjonerskie. Można je jeszcze uznać za impresjonistyczne, lecz zaiste w minimalistycznym stylu. Francuski kompozytor zastosował w nich nader oszczędne środki wyrazu a poza wskazówkami dotyczącymi ogólnej tonalności, jego nuty nie zawierają informacji ani o metrum ani tempie. Pierwsze trzy „Gnossiennes”, wydane jeszcze za życia kompozytora, gra się zwyczajowo w rytmie 4/4 – bardzo wolno. Jednak brak podziałów taktowych sugeruje, że kompozycje te mają charakter swobodny, niezwiązany temporalnie. Właśnie to zwróciło szczególną uwagę XX-wiecznych kompozytorów modernizmu, zwłaszcza Antona Weberna. Zdaniem Johna Cage’a, Eric Satie był zapewne pierwszym współczesnym kompozytorem, który świadomie używał ciszy nie jako elementu dramatycznego, ale jako elementu strukturalnego swoich utworów.
Był też pionierem atonalności. Charakterystyczne jest u niego odejście od reguł molowo-durowej harmoniki na rzecz oryginalnych skal z tercją mniejszą przed toniką, skal oktatonicznych, oraz innych skal nawiązujących do muzyki dawnej. Można powiedzieć, że od niego i od Claude’a Debussy zaczęło się „rozstrajanie” muzyki europejskiej: widoczne w XX wieku poszukiwania materiału dźwiękowego poza tradycyjną europejską skalą siedmiostopniową.
Dlatego ten uważany przez swoich nauczycieli-profesorów paryskiego konserwatorium za mało utalentowanego kompozytor do dziś przykuwa uwagę – jego muzyczne frazy można spotkać w licznych dziełach filmowych a choreografowie chętnie po nie sięgają dostrzegając w nich znakomity podkład taneczny.
Tak do jego muzyki tańczą: zajwiskowa Melissa Chapski i Giovanni Princic:
Zostaw komentarz