Media informują, że rząd „koalicji 13 grudnia” liczy obecnie 112 ministrów i wiceministrów z premierem Tuskiem na czele. Cały rząd to 134 osoby. Jak wiadomo wiceministrowie są w randze sekretarzy i podsekretarzy stanu.

Kiedy byłem wiceministrem sekretarzem stanu w MON (1997-2001), w resorcie było trzech wiceministrów, jeszcze dwu podsekretarzy stanu. W ministerstwach z reguły był obok szefa resortu, ministra, jeden sekretarz stanu i kilku podsekretarzy stanu. Minister i sekretarz stanu mogli być jednocześnie posłami. Teraz niezależnie od wielkiej liczby wiceministrów w każdym resorcie jest też po kilku sekretarzy stanu, dawny wyjątek stał się powszechnie stosowaną regułą.

W obowiązującym systemie poseł może jednocześnie zasiadać w rządzie tylko będąc ministrem lub sekretarzem stanu, nie może być podsekretarzem stanu. „Koalicja 13 grudnia” składa się z kilkunastu partii i wielu jej posłów ma pragnienie, aby też rządzić.

Liczba ministrów jest jednak ograniczona, ale już utworzono posłom wiele stanowisk sekretarzy stanu, np. w ministerstwach obecnie jest po trzech sekretarzy stanu, w MSZ – czterech, a w MSW nawet pięciu.

Pomijając kwestię utrzymywania tłumu wiceministrów pojawia się jednak pytanie: jeżeli wielu posłów (władza ustawodawcza) zasiada na stanowiskach w rządzie (władza wykonawcza) czy to nie narusza zasady trójpodziału władz?

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.