Janusz Kowalski, zamieszczając to zdjęcie na portalu X pisze:
„To nie jest śmieszne. Taką przyszłość szykują Polakom Donald Tusk, Rafał Trzaskowski i Szymon Hołownia. Polskie kobiety będą molestowane na polskich ulicach. Po zmroku Polacy będą bali wyjść na zewnątrz. Wzrośnie przestępczość. Ataki z maczetami staną się powszechne. Zaczęło się.”

W mojej ocenie jest to nawoływanie do nienawiści na tle rasowym. Pan Kowalski wiął jakieś zdjęcia przypadkowych ludzi i uzył ich jak przedmiotu do swojej obrzydliwej narracji politycznej. Nie wiem, jak oceni to prokurator. Osobiście odczuwam wstyd, że takie poglądy głoszone są w mainstreamie politycznym.
Wcale nie oznacza to, że jestem za niekontrolowaną imigracją. Pracowałem jednak przy procesie nadawania wiz do Polski i mogę stwierdzić, że Pan Janusz Kowalski i cały PiS powinni w tej sprawue po prostu przestać się kompromitować. Niedawno celnie im to wytknął wicemarszałek Bosak odnosząc się do wypowiedzi Elżbiety Witek.
No, ale skoro Pan Janusz Kowalski ma poparcie wyborców PiS, to spróbujmy dalej i postarajmy się przełożyć te jego poglądy na język prawa, którym wyborcy PiS mogliby być chronieni przed zagrożeniami, głoszonymi przez polityka, któremu zaufali.
Pierwsza z ustaw, jaką by tu można zaproponować mogłaby mieć tytuł „o przywróceniu zawodowej służby cywilnej”.
Pozwoliłaby ona rządowi na zwalnianie niektórych pracowników służby cywilnej, w tym oczywiście tych imigranckiej proweniencji.
Następnie można by wprowadzić ustawę „Prawo o zapobieganiu potomstwa z chorobami dziedzicznymi”
Dzięki niej można byłoby wysterylizować niektóre osoby z chorobami dziedzicznymi i oczywiście za taką chorobę można byłoby uznać zaburzenia barwnikowe skóry – w Europie jesteśmy wszak biali, a te osoby na zdjęciu muszą być najwyraźniej chore.
Uwieńczeniem tych prac legislacyjnych mogłaby być ustawa „o obronie krwi i czci polskiej”.
Proponowana idea ustawy: do narodu polskiego należy jedynie ten, kto jest polskiej krwi. Na mocy tej ustawy można byłoby zakazać mieszanych polsko-imigranckich małżeństw (słusznie, prawda?). Oczywiście relacje płciowe między Polakami i imigrantami zagrożone byłyby karą dożywotniego więzienia. Najlepiej bez prawa do przedterminowego warunkowego zwolnienia, ale to pozostawiam do dyskusji. Oczywiście niemożliwe byłoby, żeby w polskiej armii służyła osoba imigranckiego podchodzenia. No jak to tak? Murzyn? W Wojsku Polskim?
Oczywistą oczywistością byłyby dzielnice imigranckie. Tylko w nich mogliby mieszkać imigranci. Wychodzić można byłoby im poza granice takiej dzielnicy tylko w wyjątkowych wypadkach i za specjalnym pozwoleniem. Zakazany byłby wstęp do Biedronki. Niech w Liedlu kupują – wyborcom Janusza Kowalskiego tłumaczyć nie muszę dlaczego.
Podejrzewam, że na samym początku, będzie trochę problemów z wyprowadzeniem tych ustaw. Wydaje mi się, że dobrze byłoby tu powołać jakiś oddział paramilitarny, który pilnowałby porządku. Z czasem ludzie przywykną. A jak już przywykną, to można będzie się zastanowić w jaki ostateczny sposób rozwiązać kwestię inigrancką.
Podpowiadam: w tym celu najlepiej byłoby zorganizować jakąś konferencję. Może nawet poza granicami Polski, żeby sprawę z perspektywy ocenić. Można byłoby się zwrócić np. do rządu niemieckiego (i na ten czas go niby polubić) z zapytaniem, czy nie udostepniłby dla potrzeb tejże konferencji willi. Jakiej? No jak to jakiej? Großer Wannsee 56/58!
To ruskie trolle maja miejsce na Pressmanii? A tak w ogóle, to lewacka agitacja powinna być prawnie zabroniona…
Bingo!