System „postępu” zregenerował się, zebrał siły i wrócił do władzy wzmocniony. Teraz mocną miotłą wymiecie opornych a kogo trzeba – przywróci do porządku.
Wszystko, co prawica na chwilę wstrzymała zostanie ponownie rozpędzone. Marksiści zacierają ręce. Działają skutecznie pod osłoną liberałów. Ich kadry wykształcą kolejne roczniki aktywistów, dla których jedyną prawdą jest komunizm. Śmieją się w twarz smętnym rozmodleńcom, których czas dobiega końca.
Prawica została bez idei. Jest ograniczona do doraźnych celów, bez wizji i bez pomysłu. Nawet Kościół się od niej odwraca. Chce czegoś, ale nie wiadomo właściwie czego. Być może chce, żeby było tak jak było, ale przecież to właśnie to, co było zrodziło to co jest! Jaki w tym sens i jaka logika?
Prawica musi zbudować się kompletnie od nowa. Wokół nowych idei. Religia, poza islamem jest martwa. Jeśli prawica chce pozostać konfesyjna – może pójść w ślady René Guénona, ale na gruncie chrześcijańskim jej czas przeminął. To źródło wyschło!
Prawica wciąż tę prostą prawdę wypiera…
Dzisiejsza prawica, to tłum niezorganizowany, niezespolony. Jej postulaty są płytkie – nie sięgają w istotę sprawy. Są jak plaster a nie jak lekarstwo. Jej język – rozdwojony: obraca się wyłącznie wokół absolutnej doraźności problemów bieżących i wieczności w zaświatach. Pośrodku zionie zaś ideologiczna pustka.
Nie ma tu żadnego zrozumienia, że świat Zachodu przez minione wieki wykonał wielką woltę: przekształcił chrześcijańską teologię w historiozofię, ale nie była to teologia stricte katolicka, ale jej heretycka, gnostycka odmiana: teologia Joachima de Fiore!
To ona już od czasów wczesnego Renesansu napędza świat Zachodu a nie chrześcijaństwo św. Augustyna i Św. Tomasza. To duch Joachima został przekuty w lewicową „ideologię niemiecką”, która zdominowała Zachód a Kościół – pomimo prób jej oswojenia (vide Św. Bonawentura) – został w tyle i już tylko truchcikiem nadgania zmuszany biegiem rzeczy do kolejnych zmian w doktrynie.
Prawica została na spalonym i czasem jedynie wstrząsają nią faszystowskie podrygi, które stojąc na ideologicznie wątłych posadach – wypalają się w ogniu wzniecanych konfliktów.
Prawica nie może zrozumieć, że nie da się cofnąć 1000 lat wstecz, do czasów Grzegorza VII i odtworzyć na Zachodzie ówczesnego imaginarium. Nie ma już żadnego Cluny czy Clairvaux, które narzucały światu kompletną wizję świata w augustyńsko-benedyktyńskim duchu. Z obu klasztorów z resztą niewiele się ostało – zmiotła je francuska rewolucja.
Współczesny Kościół, to kościół papieża Franciszka, jezuity który przybrał imię wielkiego świętego i mistyka. Jednak warto pamiętać, że to właśnie za sprawą Św. Franciszka w Kościele zaczęły się pojawiać wielkie pęknięcia. To właśnie ruch franciszkański wchłonął nauki Joachima i wydał z siebie herezję Dulcynian – „Braci Apostolskich”, od których rozpoczęła się epopeja antyfeudalnych powstań chłopskich w całej Europie i całe to myślenie o „postępie”…
Prawica nie rozumie, że historia mówi do niej tymi znakami i wciąż czeka na jakiś cud, na to, że za sprawą boskiej interwencji „ludzie się opamiętają”, że czas się sam cofnie.
Nie – nie cofnie się!
Katolickie imaginarium się kompletnie rozpadło a „chrześcijańskie dziedzictwo Europy”, to jest właśnie doktryna kalabryjskiego cystersa przekształcona przez wieki we współczesną myśl lewicową. Nic więcej naprawdę tu nie ma!
Zostaw komentarz