Zaobserwowano, że ponoć, samolot Prigożyna odleciał właśnie z Mińska w stronę Rosji. Ponoć, bo w rozumieniu rosyjskich spraw, wszystko jest ponoć.

Ewidentnie, Prigożyn ma plecy i są to mocne plecy. Zdecydował iść na Moskwę, nie sam. Teoretycznie mógł to być teatr. Zastanawia jednak, że podobne opinie lansuje część rosyjskich użytkowników internetu i np. znany w Polsce z prorosyjskich poglądów, Leszek Sykulski.

Sam Prigożyn, podkreśla że celem jego „buntu”, nie było obalenie władz Rosji a jedynie, ukaranie winnych niepowodzeń rosyjskich wojsk na froncie, winnych niepotrzebnej śmierci rosyjskich żołnierzy. Winnymi, według niego, są Szojgu i Gierasimow. Oczywiście nienawiść do kierownictwa Ministerstwa Obrony, wzmacnia wycofanie rządowego finansowania dla grupy Wagnera, w części działań na froncie ukraińskim. Dochodzi powszechna pogarda rosyjskich oficerów w stosunku do MO i Sztabu Generalnego.

Marsz Wagnera na Moskwę, był swojego rodzaju sondażem, zamówionym przez tych co stoją za Prigożynem, próbą sił. Celem „buntu”, nie był sam car a próba przejęcia ogromnego strumienia rosyjskich pieniędzy przeznaczonych na wojnę i wzmocnienie pozycji w przyszłej walce o schedę po Putinie.

Prognozy na szanse były, dlatego Prigożyn (?) podjął decyzję taką a nie inną. Sam marsz, był też testem wierność wojska i innych służb w stosunku do władz. Szef Wagnera i jego mocodawcy, przegrali. Do kolumny Prigożyna, czy raczej Dmitrija Utkina (ponoć to on stał na czele kolumny wagnerowców jadących w kierunku Moskwy) – nie przyłączyły się żadne jednostki armii ani Rossgwardii. Czołgi i BTR-y Wagnera jechały trasą M-4 z Rostowa do stolicy ale w tym czasie musiały mieć miejsce negocjacje pomiędzy dwoma klanami i próby namówienia innych jednostek do przyłączenia się do „marszu sprawiedliwości”. Wczoraj, Putin podziękował wojskowym i funkcjonariuszom służb za postawę i niedopuszczenie do puczu. Wiele osób zadaje sobie pytanie: – a co ci „służbowcy” takiego zrobili? Wagner dojechał prawie do Moskwy. Tak, tylko Prigożyn zdawał sobie sprawę, że mając osiem tysięcy ludzi, nie ma szans. Gra szła o to, czy do protestu przyłączą się inni.

Służby Kremla skutecznie powstrzymały potencjalnych popleczników protestu do dołączenia, do marszu Wagnera na Moskwę.

Wnioski? Wniosków nie będzie, zaś powyższy tekst jest prywatną opinią jej autora.

Fot. AP // Twitter: @Hajun_BY