Przyznaję, że podoba mi się pierwszy sezon wyprodukowanego przez Netfliks serialu SciFi „Problem Trzech Ciał” wg wydanej w 2006 r. książki chińskiego pisarza Liu Cixina.

Nie będę spojlerował, nie wnikam w fabułę. Powiem tylko, że 8 odcinków obejrzałem tzw. longiem. Przyznam, że autorzy serialu dochowali starań, żeby uciec od przymusu bycia „woke” i nawet im się udało! Oczywiście – wrażliwość współczesnego pokolenia ludzi Zachodu jest tam widoczna, ale przynajmniej jest problematyzowana. Psychologia bohaterów nie jest czarno-biała, chociaż są tam oczywiście postacie mniej i bardziej pogłębione.

Mnie uderzyła postać Willa granego przez Alexa Sharpa – nader charakterystyczna. Grana przez niego postać, to kwintesencja zachodniego „szlachetnego indywidualizmu”. Jest osobą, która nie zgadza się poświęcić sprawie ratowania ludzkości, bo „ludzkość” dla niego nic nie znaczy. On może się poświęcić dla ukochanej lub po prostu dla przyjaciela, ale nie dla abstrakcyjnego podmiotu zbiorowego, takiego jak ludzkość czy naród. Wobec zapowiedzianej inwazji obcych chory śmiertelnie bohater mówi wprost:

„Nie zgodzę się na misję, która zakłada, że jesteśmy lepsi od nich. Być może jesteśmy gorsi. Ale zrobię to, czego ode mnie chcecie, jeśli poprosi mnie o to Jin (czyli jego przyjaciółka, którą skrycie kochał)”.

Właściwie wszyscy główni bohaterowie filmu charakteryzują się takim integralnym brakiem wszelkiej lojalności w wymiarze publicznym. Są motywowani wyłącznie relacjami prywatnymi, wobec instytucji państwa wykazują najdalej idącą powściągliwość a nawet niechęć. Wszystkie osoby w filmie, które są lojalne w zakresie zobowiązań publicznych są jakoś naznaczone pejoratywnie.

Warto poświęcić trochę czasu, żeby to zobaczyć, gdyż – uważam – serial bardzo dobrze pokazuje rozpad naszej kultury właśnie w tym wymiarze. Liberalizm wychował pokolenie, które z najwyższym trudem przyjmuje do wiadomości, że są sprawy ważniejsze niż pojedynczy człowiek a właściwie „żywe, czujące istoty – czymkolwiek by były”.

Zarazem – serial pokazuje dość mocno zjawisko fanatyzmu. Są w nim pokazane postacie, które w sposób wręcz religijny związały swoją lojalność z „Obcymi”. Są to przede wszystkim osoby, które z różnych powodów utraciły wiarę w zdolność człowieka do uniknięcia samozagłady lub zbudowania „sprawiedliwego społeczeństwa”. Neomaltuzjańskie motywacje kierują np. wprost odgrywaną przez wybitnego aktora brytyjskiego, Jonathana Pryce’a postacią bogacza-ekologa.

Atutem serialu jest jednak unikanie moralnych jednoznaczności i za to warto go pochwalić. Na tle wielu innych producji Netfliksa, jest to wręcz niesłychane! Poza tym – intryga jest dobrze poprowadzona a pewne rozwlekłości, widoczne zwłaszcza w szóstym epizodzie, znajdują ostatecznie swoje rozwiązanie.

Oczywiście – widać, że mamy do czynienia z produkcją współczesną. Najmądrzejsze są kobiety, których wynalazki pozwalają zawiązać główną linię obrony. Jest tak, pomimo tego, że całą operacją dowodzi wyjątkowo inteligentny i zdeterminowany mężczyzna starszej daty. Przyznaję się, że książki Liu Cixina nie czytałem i pojęcia nie mam, jak fabuła się rozwiąże, ale intuicja podpowiada mi jednak, że Netfliks nie byłby sobą, gdyby sprowadziła się ona do tego, jak ludzie poradzili sobie z napaścią pozaziemskiej cywilizacji. Spodziewam się raczej, że nie dzięki temu twardemu dowódcy, ale raczej za sprawą „miękkich” umiejętności bohaterek, które w jakiś sposób przekonają wszystkich, że z Obcymi można się porozumieć i wojna wcale nie jest konieczna.

Jednym słowem, spodziewam się, że będziemy mieli do czynienia z tym, co dobrze przecież znamy jako ugruntowaną mentalność elit Zachodu wyrażaną w ich relacjach z Rosją czy Chinami: może są między nami ostre problemy, ale przecież jak się lepiej poznamy i zrozumiemy, to się polubimy i wzajemnie docenimy a wojna jest możliwą do uniknięcia aberracją, której winni są jedynie obecni po oobu stronach „faszyzujący dogmatycy”. Kochajmy się zamiast wojować!

Tak czy inaczej – jestem bardzo ciekawy, czy serial doczeka się kontynuacji i czy zostanie zachowana ta jego moralna niejednoznaczność. Byłoby wielką szkodą, gdyby na producentach wymuszono politpoprawną woltę.

Polecam!