Z wielu ciekawych informacji płynących ze szczytu w Davos, zwracam uwagę na poniższą wypowiedź prezydenta Finlandii Alexandra Stubba dotyczącą samolotów F-35.

Nie chodzi mi o to, że mniejsza przecież Finlandia kupuje ich w świetle tej wypowiedzi dwa razy więcej niż my (to mnie nawet ucieszyło), ale o potwierdzenie informacji jaką usłyszałem już od pewnego specjalisty. Otóż ten mający latać w naszych barwach myśliwiec poleci gdziekolwiek, tylko jeśli władze USA wyrażą na to zgodę.
Jako zwolennik sojuszu polsko-amerykańskiego nie piszę tego, aby się oburzać, ale abyśmy mieli świadomość poziomu uzależnienia odbiorców F-35 (a podejrzewam, że i innych najbardziej zaawansowanych technologicznie rodzajów broni) od takiego, czy innego gospodarza Białego Domu. I to w perspektywie jakichś 30 lub więcej lat.
Dlatego jestem zdania, że wydając coraz więcej na obronę, powinniśmy nieustannie domagać się od kolejnych polskich rządów (i tych z KO i tych z PiS) wspierania badań nad polską bronią. Oczywiście nie mam tu na myśli samolotów, czy systemów antyrakietowych, ale znacznie prostszych (co nie znaczy: prostych) technologicznie jej rodzajów jak drony, ale także – co pokazuje wojna w Ukrainie – takich pozornie już archaicznych jak artyleria.
Towarzyszyć temu powinny coraz większe inwestycje w produkcje obronną, od symbolicznej amunicji poczynając.
Nawet jeśli, jak osobiście sądzę, nie będziemy w najbliższych latach bezpośrednio zaangażowani w konflikt zbrojny, to dotychczasowa historia świata uczy, że na dobrą broń zawsze znajdą się kupcy.
Autor: prof. Antoni Dudek
Polski politolog i historyk, profesor nauk humanistycznych, członek Rady Instytutu Pamięci Narodowej, profesor zwyczajny Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Zostaw komentarz