Dzisiaj żegnaliśmy dr Anię, naszą Koleżankę z Zakład Resocjalizacji, Kryminologii I Badań w Obszarze Praw Człowieka

W naszym gronie znałem Ją….najsłabiej. Kilka serdecznych SMS,ów, jedna, świetna rozmowa nieco ponad miesiąc temu w trakcie naszej koleżeńskiej wigilii.

Wiedziałem, że żyła pełnią życia: Pulkownik, oficer służby więziennej, doktor, wykładowca i urzędnik. Słyszałem od Jej Przyjaciółki, że potrafiła łączyć ludzi z bardzo różnych światów. Słyszałem też, że nie umiała chodzić, tylko biegała chwytając w lot wiele obowiązków rodzinnych i zawodowych.

Na uroczystości było kilkaset osób, dziesiątki funkcjonariuszy w galowych mundurach, pełno osób stłoczonych w naprawdę dużym Kościele i kilku kapłanów -kapelanów odprawiających Mszę.

Czemu to piszę?

Bo czekając po Komuni św. na wyjście konduktu pogrzebieego słyszałem placz ludzi słuchających pożegnań.

Myślę sobie:
Jakim trzeba być człowiekiem, by twardym wieziennikom z Koszalina i Gdańska chciało się przyjechać w paskudną pogodę na takie pożegnanie?
Jak niesamowitą trzeba mieć pasję w życiu, by przed urną zgromadzić dziesiątki przepięknych wieńców od tych którzy spotkali tego Kogoś?
Jak niezwykłą trzeba mieć pasję życia, by na długo przed emerytalnym wiekiem mieć tyle niesamowitych zawodowych i życiowych doswoadczen, w ktorych, jak Słyszałem (i chyba też dziś widziałem) zawsze najważniejszy był czlowiek?

Przez trzy miesiące pracowałem z Panią Doktor Anią, z Panią Pulkownik i nie zdawałem sobie sprawy z jakim Gigantem się mijam w naszym pokoju przy Szczęśliwickiej…

Kolejny już raz w tak krótkim czasie wracając z „cmentarnej alei”, jak śpiewał TSA, chwytam się NADZIEI na spotkanie…kiedyś TAM.

(Fot.google_white_rose)

Autor: dr hab. Błażej Kmieciak
Polski pedagog specjalny, socjolog, bioetyk, doktor habilitowany nauk społecznych w dyscyplinie nauki prawne, nauczyciel akademicki Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, specjalności naukowe: socjologia prawa, socjologia medycyny, bioetyka, prawo medyczne, prawa człowieka, publicysta.