Joyce Schulz-Fury pielęgniarka i niewątpliwie wybitna intelektualistka z Florydy, wezwała wczoraj chińskiego prezydenta Xi do tego, aby zaatakował USA. Dzięki temu atakowi – który rzecz jasna będzie dla Chin zwycięski – uda się zrealizować największe pragnienie Joyce – odsunąć od władzy D. Trumpa.
Brzmi znajomo?
Gdyby ktoś sądził że jurgieletnictwo to jest rosyjski wynalazek wyćwiczony w XVIII wieku na części sprzedajnej polskiej szlachty, to naprawdę jest w błędzie. Sami wynalazcy tego procederu, słynęli i słyną od wieków z tego, że mają go we krwi. Ta choroba zainfekowała jednak w ostatnich dziesięcioleciach już nie tylko elity „Zachody”, ale jak widać i takie „myślicielki” jak Joyce.
My to również przerabialiśmy przez osiem lat. Bez względu na to, jaki ktoś ma stosunek do J. Kaczyńskiego czy rządów PiS-u, systemowe zaangażowanie w sprawy polskie czynników zewnętrznych w latach 2015 – 2023, było działaniem ewidentnie szkodzącym suwerenności Polski i jej międzynarodowej pozycji. Niczym nie różniło się od biegania w XVIII wieku (a i później) na kolanach do Berlina, Wiednia czy Paryża, o Petersburgu nie wspominając.
Amerykanie jak widać mają dziś ten sam problem i dając spokój nieszczęsnej pielęgniarce z Florydy, spójrzmy na „poważniejszych” graczy. Co ciekawe – zgodnie z moją tezą z poprzedniego tekstu – już choćby tylko porównując to co się dzieje w ostatnich dniach w USA i w Polsce pokazuje, że jurgieletnia nie tylko nie próżnuje, ale wręcz wypręża się do granic możliwości, aby wykorzystać obecną sytuację do osłabienia znienawidzonych przeciwników trzymających dzisiaj lejce w rękach.
Furiatycznie atakująca kilkadziesiąt razy dziennie Trumpa i USA „wirtualna polska”, zamieszcza dzisiaj wywiad z B. Hodgesem, który z namaszczenia Obamy był szefem sił amerykańskich w Europie. Oczywiście mało kto pamięta, że zasłynął on jako spec od pozornych działań, które miały przykrywać malejące zaangażowanie USA w Europie (linia wytyczona w pierwszej kadencji Obamy przez H. Clinton) na rzecz przeniesienia się na Pacyfik. Hodges który „dowodził” w czasach kiedy ruscy ruszyli na Krym, a potem na Donbas i już tylko naiwni idioci mogli uważać, że na tym się to skończy, współtworzył maskaradę pod nazwą „rozmieszczenia dodatkowych sił NATO na flance wschodniej”. Ta komiczna operacja, o której już dzisiaj nikt nie pamięta, polegała na ulokowaniu w krajach bałtyckich, w Polsce i w Rumunii, paru batalionów wojska, które poza nielicznym komponentem amerykańskim i brytyjskim, były warte tyle co wczorajszy śnieg. Zostawiając to, Hodges – który robi za stałego eksperta na wp.pl (oczywiście nie za frico) – pluje na swój kraj i swojego prezydenta – rzecz jasna z „troską” pluje, ku szczęściu płatników.
Hodges oczywiście powtarza komunały serwowane przez NYT i CNN – że operacja nieprzygotowana, że nie ma planu i celu, że wojsko nie wie co robić, że brakuje amunicji i – najważniejsze – że przez Trumpa Ukraina skona, a Putin się upasie na cenach ropy.
Zostawmy Joyce i Bena. Wbrew bowiem sugestiom takich jak oni wszechwiedzących, Trump:
– wygrał praktycznie wszystkie sprawy w Sądzie Najwyższym, poza słynną sprawą ceł – co i tak zostanie wprowadzone w życie inną ścieżką, a ilość chętnych do odzyskania zapłaconych ceł jest i tak niewielka
– realizuje z sukcesem plan odbudowy mocy amerykańskiej gospodarki, wydatnie poprawił stan budżetu bieżącego i doprowadził do obniżenia inflacji
– poziom notowań Trumpa jest wyższy niż Obamy w tym samym momencie drugiej kadencji
– przygotował program polityczny, który poprowadzi GOP do dobrego wyniku w wyborach
– wbrew pomówieniom, w żadnym elemencie nie zaszkodziła mu afera Epsteina, czego nie można powiedzieć o jego rywalach
– realizuje skutecznie program przebudowy architektury Bliskiego Wschodu marginalizując politycznie największego szkodnika w tym regionie czyli Iran
– konsekwentnie osłabia Rosję, która – to zauważa nawet sam Hodges – nie jest w stanie udzielać obecnie pomocy żadnemu ze swoich aliantów.
Wiem – do każdego z tych punktów czytacze NYT ruszą z kolejnymi „argumentami”. Tego nic nie zmieni. Ale ich plwociny (tak jak Joyce czy Hodgesa) nie zmienią faktu, że realizowana przez Trumpa strategia niszczy światową oś zła, której elementem jest przecież cała owa neobolszewicka łże-elita. Oni są gotowi – jak kanadyjski czy hiszpański premier – otwarcie wręcz wspierać dziś irański reżim, bo tak jak Joyce nienawidzą Trumpa.
W Polsce mamy to samo. Po co pracować nad SAFE-0, skoro możemy mieć pieniądze rzekomo z Brukseli. Jak wyłożył to już dawno M. Morawiecki – po co nam cokolwiek, jak wszystko możemy dostać albo z Berlina albo z Brukseli. CPK – mamy lotnisko w Berlinie. LOT – mamy Lufthansę. Świnoujście – mamy port w Rostocku i Hamburgu. PKP – może jeździć Deutsche Bahn. PKP Cargo – lepsi przewoźnicy niemieccy. Spławna Odra – lepiej wozić towary do Hamburga. Polskie pociągi – „dostaniemy” od Siemensa. O% – po co, przecież stać nas na to żeby zapłacić 4%.
Na wszystko zawsze jest taka samo odpowiedź. PKN proponuje tańszy prąd – po co, Polaków stać by płacić więcej. PIT 0 dla rodzin – po co, mają się dobrze. Pancerz budżetowy – świetnie sobie radzimy. Ochrona polskiej wsi – przecież sobie też świetnie radzimy. Walka z Mercosur – i tak nie mamy szans, a poza tym kto by się tam przejmował, skoro nikt nie przeczytał.
No i oczywiście – oni mają wszystko przygotowane, przemyślane, uzgodnione i powszechnie zaakceptowane, a jak z czymś przychodzi PKN to rzecz jasna jest nieprzygotowane, nieprzemyślane, nieuzgodnione i nieakceptowane, a przede wszystkim „działa z zaskoczenia”.
Jak Joyce z Florydy i ekspert Ben, PDT, Domański czy Sikorski reprezentują tę samą „mądrość”, a nade wszystko „troskę” o Polskę i Polaków. Byle tylko diabli wzięli tego Nawrockiego, Kaczyńskiego czy Morawieckiego – a wszystko pójdzie jak z płatka.
Biedni ludzie w to wierzą, poddają się emocjom i cierpią. Bo wierzą w świat pokazywany przez PDT i jego ferajnę, ale podświadomie czują, że jest inaczej. Tylko jakoś tak głupio to przyznać.
Autor: prof. Grzegorz Górski
Polski prawnik, nauczyciel akademicki, adwokat, polityk, samorządowiec, doktor habilitowany nauk prawnych, profesor nadzwyczajny Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, od 2011 do 2014 sędzia Trybunału Stanu. Więcej na stronie autorskiej: grzegorzgorski.pl
Zostaw komentarz