Procedowana jest zmiana w ustawie o szkolnictwie wyższym. Kilka spraw chciałem tu przedstawić.
Pierwsza dotyczy „odstąpienia od konieczności spełniania wymagań dotyczących posiadania tytułu profesora, stopni naukowych albo stopni w zakresie sztuki lub tytułu zawodowego przy zatrudnianiu w polskich uczelniach na stanowiskach nauczycieli akademickich osób, które uzyskały takie stopnie lub tytuł zawodowy za granicą”.
To jest bardzo niebezpieczne rozwiązanie – zbliżone do tzw. słowackich habilitacji, które zalały polskie uczelnie. Z trudem udało mi się doprowadzić do tego – tak przypisuję sobie zasługi w tym względzie, zważywszy na to, że zarówno w Sejmie, ministerstwie odpowiadającym za szkolnictwo wyższe, żeby to rozwiązanie 'awansowe” usunąć. Wracamy do tego co było złe.
Druga sprawa dotyczy podniesienie kryterium wieku dla osób mogących kandydować do władz uczelni. Argumentowane jes to dążeniem do wyeliminowania ageizmu. Brzmi to jak farsa. Przecież podniesienie wieku do 70 roku życia jest właśnie typowym ageizmem.
Trzecia sprawa to wprowadzenie doktoranta do Rady Uczelni. Pytanie – czy na zasadzie jak w przypadku Samorządu Studenckiego – bez wynagrodzenia – co jest nierównym traktowaniem wszystkich członków Rad Uczelni? Przecież – podobno – wszyscy mają takie same prawa i obowiązki. To jak to jest, że jednym za to się płaci i to sowicie (2/3 pensji profesorskiej, a innym nie. I czy to oznacza, że rady Uczelni będą liczyły co najmniej 9 osób- bo z ustawy wynika, że musi być co najmniej 50% członków spoza uczelnia. Doktorant to członek społeczności uczelnianej. To znowu podniesie koszty funkcjonowania uczelni – ze względu na istnienie podmiotu, którego rola tak naprawdę polega na opiniowaniu kandydatów na rektora uczelni.
Czwarta sprawa – bardzo cieszy mnie rozwiązanie dotyczące „uczestniczenia z głosem doradczym w posiedzeniach rady uczelni przedstawiciela każdego związku zawodowego działającego w uczelni”. To dobre rozwiązanie, bo przynajmniej związki zawodowe – jako jedyne podmioty tak naprawdę będą mogły kontrolować „czynność – bezczynność” Rad Uczelni, które tak naprawdę pozorują działania i jedynie ograniczają się do „blokowania” lub „polecania” kandydatów na rektorów.
Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.
Zostaw komentarz