Prawdziwi beneficjenci ustawy o węglu – czyli jak kolejny raz Morawiecki „wykolegował” PiS, a może tylko Polaków?

W swoim ostatnim tematycznym wpisie (czytaj) – o ustawie wprowadzającej dodatek dla osób ogrzewających swoje domy piecami na węgiel, wskazywałem, że prawdziwymi beneficjentami tej ustawy będą importerzy węgla i budżet państwa.

Pierwsi zarobią na sprowadzaniu węgla i na jego cenie, która nie zostanie obniżona, bo władza PiS przez tę ustawę „zagwarantowała” im środki. Ci, którzy będą chcieli kupić węgiel – po prostu zabiorą te 3000 zł i oddadzą sprzedawcom węgla. Zarobi budżet państwa na akcyzie i podatkach (w tym najważniejszym VAT). Środki idą przecież z niekontrolowanego funduszu COVID-owego. Ale beneficjentów – i to ważniejszych jest więcej. O tym dalej.

Gromkie pokrzykiwania rządzących – że to w interesie biednych, są wierutnym kłamstwem. Rząd Morawieckiego wyprodukował, a Sejm za sprawą Zjednoczonej Prawicy przyjął ustawę, która wyklucza np. z niby-dobrodziejstwa tej pomocy kilkaset tysięcy mieszkańców Krakowa, którzy nie mogą od kilku już lat ogrzewać swoich domów i mieszkań materiałami stałymi – w tym węglem. A przecież ich dotknie podwyżka kosztów ogrzewania (prąd, woda, gaz i także węgiel kupowany przez ciepłownie bez tego dodatku) jeszcze bardziej.

Gdyby chociaż Morawiecki wprowadził kryterium dochodowe dla osób, które mogą skorzystać z tego dodatku, to jakoś by się tłumaczył. Ale on tego nie chce, bo jest ważniejszy cel tej ustawy – wprowadzenie prawa finansowego. I trzeba się w związku z tym legislacyjnie spieszyć.

I tu ujawniła się prawdziwa natura premiera-bankstera oraz człowieka jeszcze bardziej na smyczy UE niż Tusk. Bo co do tej ustawy „o dodatku węglowym” wprowadzono?

Ano zmiany odnoszące się do systemu ochrony banków. Powiększono też wachlarz przypadków, kiedy będzie można udzielić im wsparcia – wszystko to na żądanie Unii Europejskiej!!!!!

Tak jakby banki do tej pory tego parasola nie miały, kosztem zwykłych ludzi, korzystających z ich usług. Oczywiście niektórzy komentatorzy interpretują to w ten sposób, że ułatwi to przejmowanie prywatnych banków – być może też. Ale przede wszystkim powoduje, że wkłady osób w bankach stały się mniej pewne. I to wcale nie tylko te ponad kwotę gwarantowaną prawem, że nie zostaną one przejęte.

W ten sposób idziemy do tego samego końca co w Chinach – wkłady bankowe osób zostały tam potraktowane w największym chińskim banku jako fundusze inwestycyjne (można z nimi robić co się chce), mimo tego, że drogą nieco inną, choć równoległą. I nie ma siły, by Senat tej ustawy – szkodliwej dla wszystkich Polaków – nie przyjął, choć być może z poprawkami rozszerzającymi grono „niby-beneficjentów” – tzw. zwykłych Polaków, a Prezydent RP tego nie podpisał.

Komu do głowy taki bubel ekonomiczno-prawny wpadł okaże się, gdy wybuchnie kolejna afera i ujawnią się powiązania między rządzącymi a tymi, którzy zostaną „skremowani” w miejscu, w którym nie ma krematorium.

Osobisty taki wtręt – jak posłowie Prawa i Sprawiedliwości wywodzący się z terenów, gdzie zasadniczo opala się drzewem, gdzie np. pellet to podstawy produkt do ogrzewania domów – mam tu na myśli głównie Podhale – wytłumaczą się nie tylko swoim wyborcom, ale przede wszystkim sponsorom (także tym w ukryciu) kampanii wyborczych: dlaczego dodatkiem – nazwijmy to grzewczym – nie objęto także właścicieli tych nieruchomości, które są np. opalane pelletem??

Takie rozwiązania prawne i pseudo ekonomiczne, a w istocie rzeczy mające charakter „wału na respiratorze”, doprowadzą do klęski wyborczej PiS-u. I wcale mi z tego powodu nie śmieszno, ani też z tego powodu się nie cieszę. Wręcz przeciwnie. Bo do władzy dojdzie POpaprana opozycja z kolegami ze środowisk postkomunistyczno-lewackich, wspomagana przez PSL. I koalicja ta utrzyma prawo wprowadzone przez PiS, bo dla rządzących jest to prawo w każdym obszarze i w przypadku każdej ekipy wygodne. Co więcej POpaprana opozycja dostanie też wsparcie UE.

Fot. Gov.pl

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.