Hańbiące stanowisko Pawła Kowala w sprawie zbrodni ludobójstwa dokonanego przez Ukraińców na Polakach w czasie II wojny światowej.

25 lutego 2024 roku der Onet przedstawił artykuł zatytułowany: Spór Pawła Kowala z Mateuszem Morawieckim o Rzeź Wołyńską”.

Całość treści artykułu osadzona była na tle rzekomego sporu między Pawłem Kowalem a premierem Mateuszem Morawieckim i kolegami Morawieckiego z PiS o to czy akceptuje się skutki sowieckich i rosyjskich agresji przeciw Polsce – w tym te z lat II wojny światowej. Piszę, że rzekomego, bo Kowal sugeruje, jakoby Morawiecki akceptował skutki polityczne agresji sowieckich i rosyjskich na Polskę. A w istocie rzeczy Kowal przedstawia swój pogląd na ludobójstwo dokonane przez szowinistycznych Ukraińców na Polskach w czasie II wojny światowej.

Trzeba stwierdzić, że takie usytuowanie stanowiska Kowala względem ludobójstwa ukraińskiego i jego znaczącej części – mianowicie rzezi wołyńskiej, to iście propagandowy majstersztyk. A tak naprawdę chodzi o to, że Kowal nie tylko wybiela sprawców ludobójstwa wołyńskiego dokonanego przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach – przede wszystkim, ale też Żydach czy nawet Sprawiedliwych Ukraińcach, którzy eksterminowanym Polakom pomagali, ukrywając ich. Kowal swoim stanowiskiem zwalnia też od odpowiedzialności i konieczności przeproszenia za tę zbrodnię współczesnych przywódców państwa ukraińskiego, samo państwo ukraińskie i Ukraińców.

Ale po kolei:

Kowal twierdzi, że współczesne państwo ukraińskie ze zbrodniami ludobójstwa dokonanego na Polakach przez szowinistycznie nastawionych Ukraińców nie miało nic wspólnego, bo wówczas nie istniało. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że dziś państwo ukraińskie do tych zbrodniarzy i ludobójców w swojej legitymizacji państwowej i narodowej się odwołuje. Kowal zapomina albo manipuluje odbiorcami, nie dostrzegając, że na Ukrainie obowiązuje prawo, które nie dopuszcza krytyki Bandery czy Szuchewycza, a w przestrzeni publicznej są ich pomniki i organizuje się na ich cześć uroczystości państwowe, w których biorą udział uczniowie.

Nie można inaczej jak za zwykłą podłość, uznać twierdzenie Kowala, że „Mówimy o zbrodni dokonanej przez obywateli polskich na innych polskich obywatelach. Jedni byli narodowości ukraińskiej, drudzy polskiej”. Takiej podłości niewiele osób po Kowalu by się spodziewało. I choć zawsze, jako poseł twierdziłem, że PiS mógł zdecydowanie więcej zrobić w sprawie upamiętniania ofiar ukraińskiego ludobójstwa (tu przypominam mój spór z Michałem Dworczykiem, który próbował zmanipulować sejmową debatę w sprawie upamiętniania ofiar tego ludobójstwa), to zgadzam się z premierem Morawieckim, że słowa Kowala są skandaliczne. I za nie powinien wylecieć z sejmowej komisji spraw zagranicznych.

Stanowisko Kowala kwestionuje także ludobójczy charakter tej zbrodni, bo wg niego dokonali jej jedni polscy obywatele (ukraińscy) przeciw drugim (polskim i żydowskim). Ma ta więc zbrodnia charakter bardziej kryminalny niż ludobójczy. I niech Kowal się nie broni, że tego nie miał na myśli. Tekst jego jest jasny. Niewiele brakuje, by uznać, podobnie jak chciał to zrobić Dworczyk, przedstawiając projekt ustawy w tej kwestii, iż te wydarzenia, to były po prostu bratobójcze walki. Ale wtedy Dworczykowi się to nie udało, podobnie, jak i dziś nie uda się Kowalowi.

Dalsza wypowiedź Kowala jest wciąż odrażająca. Stwierdza on, że „Ziemie, na których od lutego 1943 do wiosny 1945 r. trwała antypolska akcja UPA (ludobójstwo), były w sensie prawnomiędzynarodowym wciąż częścią państwa polskiego, ale okupowaną przez Rzeszę Niemiecką, zaś w okresie 1944-1945 — przez Związek Sowiecki, którego kontynuatorem jest Federacja Rosyjska”. Według logiki tej wypowiedzi, gdyby przyjąć choćby jej wykładnię do zbrodni w Jedwabnem, to już na tej podstawie odpowiedzialność za nią powinny ponieść hitlerowskie Niemcy. Choć boję się, że tu Kowalowi chodzi bardziej o to, iż odpowiedzialność spada ma przedwojenne państwo polskie, że stworzyło ono warunki do tej zbrodni.

Owszem dalej Kowal trochę się mityguje, stwierdzając, iż choć wolne państwo ukraińskie w okresie lat 1943-45 nie istniało, to możemy oczekiwać od niego i jego instytucji „np. umożliwienia godnych pochówków ofiar, a także potępiania czynów, które miały charakter ludobójstwa”. To nie chodzi o to, że możemy się domagać, tu chodzi o to, że tego żądamy.

Stanowisko państwa polskiego, bez względu na to kto nim rządzi, powinno być jednoznaczne. Zbrodni ludobójstwa na Polakach – i to nie tylko w latach przywoływanych przez Kowala, czyli 1943-45, dokonali szowinistyczni Ukraińcy i za to ukraińskie państwo, Państwo Polskie i ofiary tego ludobójstwa przeprasza oraz zobowiązuje się do udzielenia wszelkiej pomocy przy ekshumacji tych ofiar oraz zadośćuczynienia ich krewnym. Wystarczy, że moralnego i prawnego.

I tu trzeba jeszcze Kowalowi trochę historii przypomnieć. Ludobójstwo ukraińskie trwało znacznie w szerszym okresie niż on chce je zadekretować, ograniczając do lat 1943-45. I rzecz najważniejsza to było ludobójstwo, a nie zbrodnia o znamionach ludobójstwa!!!

Autor: dr hab. Józef Brynkus, prof. UP Kraków
Pracownik Katedry Edukacji Historycznej Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie. Pochodzi z rodu górali podhalańskich i orawskich. Polski historyk i nauczyciel akademicki, profesor UP Kraków, poseł na Sejm VIII kadencji.