Dzień (kolejny) spędzony z córką. Dom, zakupy, działka. Całe prawie 12 godzin. Pół dnia.

Nawet profesor może uczyć się od dziecka tego, o czym zapomniał (jak był dzieckiem) albo tego, czego nie rozumie z uwagi na swoje (obecne) ograniczenia poznawcze.

Dzieci są fantastyczne. Zaskakują na każdym kroku swoją inteligencją, tak jakby (K/k)toś zaprogramował je na przetrwanie nas, zgnuśniałych i zmianierowanych (nawet utytułowanych) dziadersów.

Część z moich znajomych jest spod znaku p******, nie rodzę. Tych mi jest najbardziej żal. Bo głupota może niestety narastać z czasem. Przeradzając się w rak nienawiści do samych sibie….

Ja po wielu swoich krętych i niełatwych, momentami niebezpiecznych drogach, mogę stwierdzić jedno, że poza Panem Bogiem, który jest dla mnie jakby metatematem, liczą się tylko tak naprawdę dwie rzeczy. Po pierwsze, to ilu masz prawdziwych przyjaciół (takich co w biedzie o Tobie nie zapomną, albo przynajmniej powiedzą dobre słowo o tobie po śmierci – doświadczyłem tego po śmierci mojego Taty). Po drugie, to ile dajesz dzieciom i ile z tego dobra ciebie wraca.

O przyjaciołach kiedyś jeszcze napiszę. O dzieciach natomiast, że nie doceniamy ich spostrzegawczości, trzeźwości umysłu, rozumienia sytuacji, zakładając, że jeśli człowiek ma kilka lub kilkanaście lat, to nie tylko rozumie mniej, ale to my mamy mu tłumaczyć ten świat. Tymczasem była zgoła odwrotnie.

Fajnie jest czasem spojrzeć na świat oczami dziecka, rozmawiając z nim wieczorem…

Autor: prof. Radosław Zenderowski
Polski socjolog i politolog, profesor nauk humanistycznych, profesor zwyczajny w Katedrze Stosunków Międzynarodowych i Studiów Europejskich Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, kierownik tej katedry.