Ochota potrzeba zrobienia czegoś związana z pozytywnym odczuciem, którego się wówczas doświadcza.
………………..
W Paryżu odbyło się spotkanie tzw. koalicji chętnych zwołane przez prezydenta Francji Macrona. Kanclerz Friedrich Merz wówczas oświadczył, że Niemcy wezmą na siebie odpowiedzialność za bezpieczeństwo Ukrainy oraz całego kontynentu.

Proces rozkładu Bundeswehry ujawnił się w latach, gdy ministrem obrony była Ursula von der Layen. Po jej odejściu ze stanowiska okazało się, że w jednostkach wiele sprzętu i uzbrojenia było w fatalnym stanie z racji na brak remontów, konserwacji, części zamiennych. Były nieczynne czołgi, np. z trzystu Leopardów 2 tylko setka była sprawna, podobnie było w przypadku wozów bojowych piechoty i samobieżnych armatohaubic. W Luftwaffe były liczne nielatające samoloty Eurofigter i Tornado i śmigłowce Tiger, a w marynarce wojennej okręty nawodne i podwodne, które nie mogły wychodzić w morze.

W 2011 r. zapowiedziano reformę sił zbrojnych, założono, że będzie 185 tys. żołnierzy. Kolejne raporty o stanie Bundeswehry w 2016 r. i w 2018 r. ujawniały, że sytuacja nie ulga istotnej poprawie. Do dziś zresztą nie osiągnięto planowanej liczebności Bundeswehry – w lipcu 2025 r. Niemcy miały około 183 tys. żołnierzy.

W kwietniu 2024 r. ambasador Niemiec w Polsce komentując spotkanie generalnego inspektora Bundeswehry z szefem Sztabu Generalnego WP podawał: „Niemcy przejmują odpowiedzialność za wschodnią flankę NATO”.
Ostatnio kanclerz Mertz miał powiedzieć, że Niemcy nie wyślą wojska na Ukrainę (co zgłaszają Francuzi i Anglicy). Podał natomiast, że zamierzają wysłać swoje wojsko na tereny państw natowskich graniczących z Ukrainą, czyli byłaby to Polska?
Berlin ciągle ujawnia chęć pozbycia się Amerykanów z Europy. Rząd koalicji 13 grudnia zdaje się sprzyjać tym zamiarom Niemiec.

Kanclerz Mertz nie tak dawno ogłaszał, że Niemcy zbudują największą w Europie armię. To jednak ma się stać dopiero w przyszłości. Niemcy natomiast już teraz wyraźnie przejawiają ochotę, aby militarnie zagwarantować nam bezpieczeństwo. Na szczęście jeszcze nie mają czym tego zrobić.

Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.