Pojawiają się głosy krytyczne w związku z komisjami śledczymi powołanymi w sejmie przez koalicję 13 grudnia dla pognębienia i rozliczenia strasznych pisiorów. Poza zaślepionymi „yebaćpisami” nikt jednak nie dostrzega, aby te komisje miały jakiś sens. Reprezentujący koalicję 13 grudnia sejmowi dostojnicy kierujący komisjami pragnący dop…….ć pisiorom tak bardzo tego pragną, a tak bardzo są nieudolni, że prace tych komisji budzą śmiech, drwiny, politowanie.
I oto stał się przełom. W dniu 14 maja na posiedzeniu komisji tropiącej stragany z wizami jej przewodniczący, który zresztą kandyduje do Parlamentu Europejskiego, i jeśli go wybiorą, to komisję porzuci dla brukselskiej diety, w każdym razie ten to przewodniczący ustalił, że przesłuchiwany świadek Michał Wójcik nie tylko bez sensu wprosił się przed jego oblicze („przyszedł tu pan i nie miał nic do powiedzenia”), ale też udawał „strażaka Sama” i do tego wprowadził na posiedzenie komisji kozę!!!

Może dziwić skąd świadek udający strażaka miał kozę, ale w ubiegłym roku, jak donosiły media, strażacy z Lipska zostali wezwani do uratowania kozy domowej uwięzionej w studni, w miejscowości Gustawów (Gmina Chotcza). Świadek Wójcik jako wiceminister spraw wewnętrznych nieadorujący straż pożarną musiał dopuścić się zaboru tego uratowanego zwierzęcia i z nim/nią zjawił się w sejmie.
Komisja ujawniła więc wreszcie pisowską zbrodnie, tym razem zbrodnie dręczenia zwierzęcia. O tym jak najszybciej powinny poinformować TVP łamane przez TVN.
Autor: prof. Romuald Szeremietiew
Polski polityk, publicysta, doktor habilitowany nauk wojskowych specjalista w zakresie obronności (habilitacja „O bezpieczeństwie Polski w XX wieku”), nauczyciel akademicki, m.in. profesor nadzwyczajny Akademii Obrony Narodowej i Akademii Sztuki Wojennej, więzień polityczny PRL, poseł na Sejm III kadencji, były wiceminister i p.o. ministra obrony narodowej.
Zostaw komentarz